Dziwne wydarzenia w kalendarzu? Phishing kalendarzowy wzrósł o 33 000% od maja – działa mimo spamu

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Dziwne wydarzenia w kalendarzu? Phishing kalendarzowy wzrósł o 33 000% od maja – działa mimo spamu

Data: 18 września, 2026

Dziwne wydarzenia w kalendarzu? Phishing kalendarzowy wzrósł o 33 000% od maja - działa mimo spamu

W ostatnich miesiącach cyberprzestępcy coraz chętniej wykorzystują coś, co dla większości osób wygląda zupełnie niewinnie — zaproszenia do kalendarza. To właśnie ataki oparte na plikach .ics zaczęły rosnąć w zawrotnym tempie, a według badaczy z Sublime skala tej kampanii od maja wzrosła nawet o około 33 000%. Problem jest poważny, bo takie wiadomości potrafią ominąć wiele filtrów bezpieczeństwa, a użytkownik widzi je nie tylko w skrzynce odbiorczej, ale też bezpośrednio w kalendarzu.

Na czym polega phishing kalendarzowy?

Mechanizm działania jest prosty, ale wyjątkowo skuteczny. Atakujący wysyła zaproszenie z darmowej usługi, najczęściej z konta Gmail, dzięki czemu wiadomość wygląda jak zwykła, legalna korespondencja. Ponieważ zarówno nadawca, jak i format wiadomości są powszechnie używane, systemy bezpieczeństwa nie zawsze rozpoznają zagrożenie.

W praktyce ofiara może uznać takie zaproszenie za firmowe spotkanie, przypomnienie o wydarzeniu albo automat z zewnętrznego narzędzia. To właśnie sprawia, że ten typ phishingu jest tak groźny — nie wygląda jak typowy spam, tylko jak zwyczajny element codziennej pracy.

Warto zwrócić uwagę, że ten typ ataku jest szczególnie podstępny, bo wykorzystuje zaufanie do narzędzi, z których korzystamy na co dzień. Z pozoru zwykłe zaproszenie może być pierwszym krokiem do przejęcia konta lub całego urządzenia. Dlatego ostrożność przy otwieraniu plików .ics ma dziś duże znaczenie.

Zobacz także: Hakerzy ostrzegli miliony Brazylijczyków, wykorzystując rządowe narzędzia – to ogromny problem. To kolejny przykład tego, jak cyberprzestępcy potrafią nadużywać zaufanych mechanizmów.

Dlaczego te ataki są tak niebezpieczne?

W treści zaproszenia zwykle znajduje się link prowadzący do pobrania złośliwie przygotowanego narzędzia do zdalnego zarządzania, takiego jak ScreenConnect. Po jego instalacji przestępcy mogą uzyskać pełną kontrolę nad urządzeniem ofiary. To już nie jest zwykłe wyłudzanie danych, ale często pierwszy krok do poważniejszego włamania.

Dzięki przejętemu komputerowi cyberprzestępcy mogą instalować kolejne złośliwe komponenty, w tym infostealery lub ransomware. W efekcie zagrożone są hasła, dokumenty, dane firmowe i wszelkie inne informacje, które można wykorzystać do szantażu lub dalszych ataków.

Skąd tak gwałtowny wzrost popularności?

Badacze zwracają uwagę, że phishing kalendarzowy zaczął mocniej przybierać na sile mniej więcej rok temu, ale dopiero teraz naprawdę „wszedł do mainstreamu”. Dane pokazują bardzo szybkie przyspieszenie: między majem a czerwcem liczba takich ataków wzrosła o 282%, a miesiąc później o kolejne 338%. Następnie wzrost był jeszcze bardziej agresywny — od lipca do sierpnia aż o 1 216%.

Najbardziej niepokojące jest to, że już w pierwszej połowie września tempo było o 1 426% wyższe niż w całym sierpniu. Według prognoz całkowity wzrost między majem a wrześniem może osiągnąć około 33 000%. To pokazuje, że ten wektor ataku przestał być niszowy i stał się realnym problemem dla firm oraz użytkowników indywidualnych.

Jak rozpoznać podejrzane zaproszenie?

Najważniejsze jest zachowanie zdrowego sceptycyzmu. Jeśli zaproszenie zawiera dziwny link, nagłą prośbę o działanie albo wyraźną presję czasu, powinno wzbudzić czujność. Szczególnie podejrzane są wiadomości, które próbują wywołać strach, np. sugerując pilną płatność, blokadę konta czy konieczność natychmiastowej reakcji.

Warto też dokładnie sprawdzać nadawcę, nawet jeśli wiadomość wygląda profesjonalnie. Przestępcy często tworzą zaproszenia, które imitują znane usługi lub wyglądają jak wiadomości wysłane przez współpracownika. Jeśli coś w treści lub kontekście nie pasuje do normalnego sposobu komunikacji w firmie, lepiej nie klikać od razu.

Jak się chronić?

Najlepszą obroną pozostaje połączenie ostrożności z podstawowymi zasadami higieny cyfrowej. Nie należy instalować oprogramowania z linków otrzymanych w niespodziewanych zaproszeniach, nawet jeśli pochodzą z pozornie legalnej wiadomości. Pliki kalendarzowe i załączniki .ics warto traktować z taką samą uwagą jak każdy inny podejrzany link lub dokument.

Dobrą praktyką jest też potwierdzanie nietypowych spotkań bezpośrednio u nadawcy, najlepiej innym kanałem komunikacji. W firmach warto dodatkowo szkolić pracowników, aby wiedzieli, że kalendarz również może być nośnikiem phishingu. To pozornie drobna zmiana nawyków, ale może uchronić przed poważnym incydentem bezpieczeństwa.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Marcel P. pisze:

    Coraz dziwniejsze te ataki. Przyznam, że takiego phishingu jeszcze nie widziałem. Kto by pomyślał, że zaproszenia do kalendarza mogą być nośnikiem trojanów? Z pewnością muszę jeszcze bardziej uważać na swoje e-maile. Aż się prosi, żeby większe firmy zaczęły inwestować w lepsze zabezpieczenia…

  2. Kasia S. pisze:

    Zgadzam się, że to przerażające. Ostatnio dostałam takie zaproszenie, ale na szczęście zauważyłam, że nadawca jest podejrzany. Myśle, że ludzie nie zdają sobie sprawy z zagrożeń. Warto edukować się w tej kwestii, bo takie rzeczy mogą przydarzyć się każdemu.

  3. Piotr D. pisze:

    Po pierwsze, nie kupujcie byle czego z sieci! Jakiekolwiek zaproszenie, które wymaga kliknięcia, to potencjalne zagrożenie. Znajomi dostali takie zaproszenia na „wirtualne spotkania” i potem miały czasami problem z wirusami. Lepiej dmuchać na zimne.

  4. r00tl3ss pisze:

    Chyba czas na poprawki w zabezpieczeniach. Jak można było dopuścić do tak ogromnej liczby ataków? Oczywiście, wszystko sprowadza się do świadomości użytkowników, ale to jednak coś z tych najprofesjonalniejszych usług. Może warto się zastanowić nad zmianą protokołów kalendarza?

  5. Tomek W. pisze:

    Nie pierwsza to informacja o wzroście phishingu, a jakoś nadal nie czuję, żeby ktokolwiek mocno się tym przejmował. Tekst pełen statystyk, ale co z tego, jak ludzie i tak klikać będą w podejrzane linki? W ogóle to pytanie, kto pewnie znowu żeruje na lenistwie użytkowników…

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.