Edukacja w wersji Open – wyzwania dla nowoczesnej szkoły

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Edukacja w wersji Open – wyzwania dla nowoczesnej szkoły

Data: 3 kwietnia, 2012

20 kwietnia 2012 w Zespole Szkolnym w Cegłowie (woj. mazowieckie) odbędzie się konferencja o tematyce informatycznej: „Edukacja w wersji Open – wyzwania dla nowoczesnej szkoły”

Wychodząc naprzeciw zbliżającej się dużymi krokami cyfryzacji edukacji (projekt „Cyfrowa szkoła”) i wiążących się nią problemów finansowych proponujemy cykl prelekcji poświęcony zagadnieniom wolnych i otwartych rozwiązań komputerowych. Podczas konferencji skupimy się na tych, które z powodzeniem można wykorzystywać w szkole.

Zaprezentujemy stworzony przez wolontariuszy, w ramach projektu WiOO w Szkole prowadzonego przez Fundację Wolnego i Otwartego Oprogramowania, system Szkolny Remix Ubuntu w wersji dla serwera i komputera uczniowskiego. Zaprezentujemy system Sugar z pakietem aktywności edukacyjnych oraz laptopy uczniowskie OLPC (One Laptop per Child).

Pokażemy, że nauczanie niemal każdego przedmiotu może być wspomagane przez wiele darmowych i otwartych programów. Skupimy się również na współpracy komercyjnego oprogramowania dla edukacji z systemami spod znaku pingwina (Librus, tablice interaktywne Interwrite DualBoard z oprogramowaniem, Pearson Longman).

Konferencja skierowana jest do przedstawicieli organów prowadzących szkoły, dyrektorów i nauczycieli. Udział w konferencji jest bezpłatny. Do udziału w wydarzeniu wymagana jest wcześniejsza rejestracja na stronie wioowszkole.org w terminie do 18.04.2012.

Więcej informacji (łącznie z programem i danymi adresowymi) znajdziecie na stronie zsceglow.pl.

Patronat nad konferencją objęli:
Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania,
Polska Grupa Użytkowników Linuksa (PLUG),
Fundacja Rozwoju kapitału Społecznego
Studium Języków Obcych w Mińsku Mazowieckim
Wójt Gminy Cegłów

Patronat medialny:
JakiLinux, OSnews.pl, OSWorld.pl

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Informatyka w szkole nie powinna być ani open ani close tylko odpowiadać zapotrzebowaniu rynku, tak aby absolwent posiadał umiejętności przydatne i cenione przez przyszłego pracodawcę.

    1. Maciek pisze:

      Czy idea Open temu przeczy? Według mnie chyba nie. Trzeba pokazać wszystkie rozwiązania, w ty również open. To nauczyciele niech wybierają co im odpowiada.

      1. pclam pisze:

        Owszem, wszystkie rozwiązania, również open. Ale już idea ''wszystko musi być open'' przeczy jakiejkolwiek otwartości, bo to zwykłe propagowanie pewnej ideologi. A szkoła powinna być chyba neutralna?

        Poza tym moim zdanie te wszystkie projekty cyfryzacji edukacji o kant d… rozbić. Projekt ma już spore opóźnienie, ale akurat ja się tym nie przejmuje. W Polsce (na świecie też) nie ma po prostu dobrych pomysłów na to, jak wdrożyć cyfryzację by ta pozwoliła podnieść jakość edukacji. Cyfryzację traktuje się jako cel sam w sobie, nie metodę dla osiągnięcia celu. dzieciaki w podstawówce będą na lekcjach oglądać obrazki słonia w tabletach a nie w klasycznych podręcznikach, ale co to niby naprawdę zmieni?

        1. jarek pisze:

          Co do wspomnianego słonia, to zgadzam się w 100%. Do podstawówki i liceum chodziłem na przełomie dekad 70'/80'. Poziom nauczania był wtedy o niebo lepszy niż teraz. Pomimo braku komputerów (pojawiały się dopiero pierwsze Spectrumy), z tzw. ZPTów wyniosłem więcej wiedzy o komputerach niż przeciętne, współczesne dziecko z zajęć informatyki. Dlaczego? Bo uczono nas zasad funkcjonowania komputera i podstaw programowania, zamiast klikania myszką w ikonki.

          Teraz mam dwójkę dzieci, obydwoje są absolwentami podstawówki, córka jest w gimnazjum, syn już w technikum (mechatronika). Niezmiennie, od 2001 roku, kiedy zadaję im pytanie: "Co mieliście na informatyce?" otrzymuję jedną z odpowiedzi: obsługę: a) MSWorda; b) Excela, c) Painta, d) PowerPointa. Najkrócej można to skomentować dwoma krótkimi słowami: "K…a mać!!!".

          Jestem pracownikiem uczelni i codziennie mam do czynienia ze studentami. Od lat obserwuję ogromny regres poziomu podstawowej, ogólnej wiedzy studentów, którą powinni wynieść już z podstawówki, nagminnie borykam się też z problemem braku umiejętności wyrażenia najprostszych nawet myśli. Jednocześnie znam ich, jako fajnych, potencjalnie inteligentnych ludzi.

          Zatem rzeczywiście, technika komputerowa [b]mogłaby[/b] stanowić dodatkową pomoc w nauczaniu, ale dopiero wtedy, gdy jakość system oświaty polepszy się choćby do tego poziomu, jaki reprezentował we wspomnianych latach 70'/80'. W tych warunkach, które istnieją obecnie byłoby to przysłowiowym "rzucaniem pereł przed wieprze"; komputery funkcjonowałoby prawdopodobnie jedynie jako zastępnik zwykłej tablicy. 🙁

          Co do sprostania zapotrzebowaniom rynku, to ze względu na jego dynamikę i słabą przewidywalność jego rozwoju, należy przekazać dzieciom najbardziej uniwersalną ale względnie wyczerpująco ujętą wiedzę i umiejętności: programowania i funkcjonowania komputera. Jeśli dzieci będą [b]rozumiały[/b] jak funkcjonuje używany przez nich komputer i sieć komputerowa, to w warunkach rynkowych lepiej sobie poradzą, aniżeli uczniowie wyuczeni obsługi kilku wybranych programów, załamujący ręce, gdy zmieni im się GUI, lub akurat nie ma w co kliknąć myszką.

          Otwarte oprogramowanie wspaniale nadaje się do przekazania tych umiejętności, będąc zarazem rozwiązaniem spełniającym wymogi edukacyjne, tanim i demokratycznym. Dzięki niemu potencjalny uczeń może korzystać z tego samego systemu operacyjnego i innego oprogramowania w szkole i w domu. Natomiast w warunkach rynkowych może korzystać z czego będzie chciał/mógł w swoich, specyficznych warunkach.

          1. ebenezer pisze:

            problem jest taki, że belfer _musi_ zrobić tą obsługę worda, excela, powerpointa. funkcjonowania komputera i zasad programowania _nie ma_ w programie (pomijam już fakt, że spora liczba belfrów sama nie ma o tym pojęcia). co można skwitować Twoimi słowami: "k*wa mać"…

          2. jarek pisze:

            No właśnie! A w czasach gdy komputer oglądało się jedynie na obrazku, kardynalne podstawy programowania jednak były.

            Program nauczania ubożeje, a jego pozostałości sukcesywnie odzierane są ze wszelkich zapisów rozwijających w uczniu potrzebę samodzielnego myślenia, nastawiając się jedynie na werbalne powtarzanie informacji. Grozę sytuacji potęguje zauważony przez Ciebie fakt, że kadra nauczycielska jest już poważnie zdegenerowana – duża część z nich jest już produktem-ofiarą "nowego porządku".

          3. "Program nauczania ubożeje…"

            Wcale nie. Przecież wprowadzili dwie godziny religii. 🙂

          4. jarek pisze:

            Jak tak dalej pójdzie, to zostanie tylko religia i WF – jak w Al-Kaidzie 😉

          5. Druedain pisze:

            Akurat religię niejednokrotnie dodaje się właśnie kosztem WFu.

          6. wladca_kodu pisze:

            Akurat Wordem czy innym officem powinni być katowani codziennie po dwie godziny przez całą szkołę! Jak się patrzy później na te dokumenty w urzędach czy innych instytucjach, to tylko można to skwitować "k*wa mać".

          7. jarek pisze:

            Jak się patrzy na te dokumenty napisane, jak na mechanicznej maszynie do pisania, to faktycznie chce się wyć do księżyca. Ale w takim razie nie "Wordem czy innym officem" powinni być katowani, lecz podstawami metodyki składania (nie pisania) tekstu, bo właśnie ta umiejętność, a nie taki czy inny pakiet biurowy decyduje o jakości tworzonego dokumentu.

          8. wladca_kodu pisze:

            Zgadza się. Niestety nauczycieli, którzy to rozumieją jest bardzo mało.

        2. mikolajs pisze:

          "Ale już idea ''wszystko musi być open'' przeczy jakiejkolwiek otwartości, bo to zwykłe propagowanie pewnej ideologi. A szkoła powinna być chyba neutralna? "

          Neutralność chyba polega na tym, że w szkołach są różne rozwiązania? Bo jak na razie dominuje jedna platforma. Jak zmienią się proporcję to będzie można podyskutować czy przypadkiem nie za dużo jest tego "open" w edukacji. W przypadku niedoinwestowanej szkoły to że open jest w większości za darmo ma spore znaczenie. Zamiast wydawać pieniądze na oprogramowanie, można wydać je na douczanie nauczycieli, to da lepszy efekt edukacyjny niż jakiekolwiek oprogramowanie.

          "W Polsce (na świecie też) nie ma po prostu dobrych pomysłów na to, jak wdrożyć cyfryzację by ta pozwoliła podnieść jakość edukacji."
          W ogóle na podniesienie poziomu edukacji jest prosta recepta. Należy więcej płacić nauczycielom i więcej od nich wymagać.

          1. Druedain pisze:

            Wiesz, że w Polsce nauczyciel średnio zarabia prawie tyle samo za godzinę pracy, co przeciętny programista? Pieniądze są problemem, o tyle że się samorządy zadłużają by mieć kasę na ich pensje, ale dużo większym problemem jest karta nauczyciela, która zamiast chronić nauczycieli, psuje ich pracę. Chyba jedyną grupą ludzi zainteresowaną utrzymaniem status quo są związkowcy. A wszystko to i tak wierzchołek góry lodowej, dopóki metody kształcenia nauczycieli pozostają takie jak dotychczas…

          2. pastek pisze:

            Co ty piszesz! Przecież samorząd dostaje kasę na pensje nauczycieli z ministerstwa. To wielka ściema, w którą lud uwierzył nie wiadomo czemu. Samorząd dokłada owszem, ale nie do nauczycieli, tylko do szkół, bo kasa jaka idzie do szkoły za dzieckiem jest niewystarczająca! Zwłaszcza uciążliwe jest to w małych szkołach, gdzie jest mało dzieci, a więc i mała kasa za nimi idąca. To dlatego samorządy mają problemy finansowe.

          3. Druedain pisze:

            Gmina dostaje pieniądze na wypłaty w zależności od ilości nauczycieli, czy uczniów?

          4. mikolajs pisze:

            "Wiesz, że w Polsce nauczyciel średnio zarabia prawie tyle samo za godzinę pracy, co przeciętny programista?"
            Ciekawe, a wszędzie podają że programiści zarabiają więcej: http://www.moja-pensja.pl/

          5. koniar pisze:

            trzeba teraz przeliczyć realne godziny – ile w roku przepracuje programista/ślusarz/sprzątaczka/wikliniarz/czytamcokolwiek a ile nauczyciel… programisci/i reszta nie maja zazwyczaj 2 m-ce wolnego + 2 tygodnie ferii + rekolecje + srekcje + inne duperala na pelnej stawce + 4h dziennie. Kasta ma takie przywileje jakby pracowala 20 lat na "przodku" albo przy piecu hutniczmy… a i nie zapomnijmy o rocznym płatnym urlopie.
            Nie róbmy sobie jaj. Jak patrze na dzisiejszą młodzież, to powiem szczerze, że mam obawy co do do mojej emerytury. Mam też jakieś takie wrażenie, że to ja będę ich żywił z mojej wypracowanej w II filarze który uduplili.

            Poziom wykształcenia, wychowania, kultury, a to stanowi o poziomie cywilizacji (a nie Iphone w kieszeni) dramatycznie spada… dramat….tragedia….no "K***MAC

            Na edukacje leją wszyscy – nauczyciele, bo maja zajebiscie – 4h dziennie ( nie mówcie, że musza sie przygować, bo jak się klepie ten sam program od 10 lat to 12 w nocy się powinno go wyrecytować) i w dupie wszystko, dzieciaki bo nauczyciele maja w ich w dupie i przy obecnym systemie jest to tylko przepychanie z klasy do klasy ze szkoly do szkoly, a rodzice mogą … to jak wyżej Pan Jarek napisał … K*** Mac.
            A i do tego mam jeszcze stronę rządową która …. ma wszystko i wszystkich w dupie.
            I jakoś nie widzi, że więcej potrzeba inżynierów niż polonistów. czemu tego nie można kontraktować ??? Czemu uczelnia nie może podpisywać kontraktów, że wykształci tyle a tyle
            pedagogów, programistów, fizyków, itd… przecież w sumie da się to obliczyć na dwóch rdzeniach z dość niewielkim błędem.
            PS. Znam znam paru nauczycieli którzy daj z siebie, ale znam tych kliku do potegi, że maskara

          6. mikolajs pisze:

            "Na edukacje leją wszyscy – nauczyciele, bo maja zajebiscie – 4h dziennie ( nie mówcie, że musza sie przygować, bo jak się klepie ten sam program od 10 lat to 12 w nocy się powinno go wyrecytować) i w dupie wszystko"

            Widzę nie bardzo rozumiesz na czym polega nauczanie. Nauczyciel ma coś takiego jak sprawdziany, wywiadówki, rady. Do każdych zajęć musi podchodzić indywidualnie i przygotowywać materiały tak aby uczyć skutecznie. Przygotowanie do zajęć to nie nauka materiału ten powinien poznać jak sam się uczył. Jeśli tego nie robią to faktycznie skuteczność nauczania malej.
            Z resztą programy ostatnio często się zmieniają, dobrze wiedzą o tym rodzice bo ciągle muszą kupować nowe podręczniki zamiast używanych.
            Zagrożenie Twojej emerytury upatrywałbym raczej w małej ilości urodzeń w Polsce, a nie w tym jakie są te dzieci. Wiem że w młodości nawet trawa była bardziej zielona, ale o ile ja pamiętam (a młody już nie jestem) to też miałem różnych kolegów i koleżanki, dużo było takich co się nie chciało uczyć. Można by się doszukiwać zmian negatywnych,ale też pozytywnych. Jest trochę inaczej niż kiedyś.

            "jakoś nie widzi, że więcej potrzeba inżynierów niż polonistów. czemu tego nie można kontraktować"
            Są już kierunki zamawiane i faktycznie przyciąga to studentów. Fakt, że uczelnie dostają pozwolenia na stworzenie następnego kierunku pedagogiki, który będzie powiększał rzeszę bezrobotnych absolwentów uczelni i to faktycznie jest chore. Podejrzewam, że rządowi wszystko jedno byle pochwalić się w statystykach ilu mamy magistrów.

          7. Nie wiem skąd te utyskiwania. Polska w rankingach edukacyjnych na wypada co najmniej dobrze.

          8. Druedain pisze:

            Ilu znasz pracowników uczelni, którzy się cieszą z wiedzy ludzi idących na studia?

            Jeśli u nas jest lepiej niż w innych krajach, to jak źle musi być w tych innych krajach? Rozumiesz? Być lepszym od kiepskich nie oznacza bycia dobrym.

          9. "Ilu znasz pracowników uczelni, którzy się cieszą z wiedzy ludzi idących na studia? "

            Jedna wiedza jest zastępowana przez inną. Obecni studenci informatyki są gorsi np. z matmy i fizyki, ale lepiej znają się na sieciach, systemach operacyjnych, częściej programują niż ich rówieśnicy sprzed 20 lat.

            "Jeśli u nas jest lepiej niż w innych krajach, to jak źle musi być w tych innych krajach? Rozumiesz? Być lepszym od kiepskich nie oznacza bycia dobrym."

            W rankingach edukacji na poziomie Europa góruje nad stanami, a to jednak ten drugi kraj jest potęgą w IT. Nie widzę powodu, żeby wszyscy mieli super wykształcenie w zakresie wiedzy ogólnej. System powinien działać tak, żeby wyławiał zdolnych i nimi się zajmował, naprawdę nie ma sensu nauka wszystkich dopływów rzek czy jakiś innych pierdół biologicznych, osób które nie są zainteresowane, tylko po to, żeby móc powiedzieć, że edukacja w naszym kraju stoi na najwyższym poziomie.

          10. wladca_kodu pisze:

            Wiesz, że w Polsce nauczyciel średnio zarabia prawie tyle samo za godzinę pracy, co przeciętny programista?

            Huh? Gdzie tak mają? Dyplomowany nauczyciel zarabia ok. 3800 zł brutto i za bardzo ponad to nie podskoczy, chyba że jeszcze sobie korepetycjami dorobi. Programista z podobnym stażem zarabia zwykle grubo ponad 10k brutto.

          11. Druedain pisze:

            Przepraszam, można by uznać to za drobną manipulację. Chodzi o to, że przeciętny nauczyciel nie może przekroczyć pewnej liczby godzin nauczania w szkole (nawet jak chce), bo „chroni” go karda nauczyciela i dlatego summa summarum kończy z takimi zarobkami. Więcej o tym można przeczytać w zeszłotygodniowej Polityce (chyba, że komuś przeszkadza czytanie żydowskich tygodników…).

          12. mikolajs pisze:

            Mylisz godziny dydaktyczne, z godzinami pracy. Nauczyciel nie pracuje tylko przy tablicy, właśnie dlatego nie powinien dorabiać do pensji w innej szkole (chociaż często to robi), bo cierpi wtedy poziom nauczania.

          13. Łukasz pisze:

            Nauczycielem nie jestem, ale po kilku latach mieszkania z nauczycielkami w jednym mieszkaniu nie widziałem nigdy, żeby w domu robiły cokolwiek związane z pracą. Nic, null. Kartkówki opitalały na przerwach, 6-ciu uczniów w klasie i bodajże 18 godzin (45-minut) na tydzień, do tego masa wakacji itd itd. Jak się zakręciły przy chorobowych to po dwa miesiące w pracy nie były – nikt ich oczywiście zwolnić nie potrafił. Do tego masa przywilejów… Ludzie no kochani…

          14. wladca_kodu pisze:

            Dokładnie, nauczyciel musi jeszcze np. przygotowywać i sprawdzać klasówki, chodzić na rady pedagogiczne, użerać się z rodzicami na wywiadówkach (większość to debile, którzy myślą, że ich dzieci to aniołki, a nauczyciel się "uwziął"), jeździć na wycieczki szkolne, przygotowywać się do zajęć, tudzież spełniać różne biurokratyczne zachcianki dyrekcji szkoły. Jeżeli ktoś się przykłada, to łącznie z zajęciami 40h tygodniowo może się okazać za mało.

            Poza tym nie porównuj pracy programisty i pracy nauczyciela. Choćby dlatego, że praca tego drugiego jest znacznie cięższa fizycznie. Prowadziłem szkolenia w IT, to wiem. Praca programisty przy tym to totalny luzik – posiedzi sobie taki przy kompie pół dnia, naklepie może 50 linijek, pogada w międzyczasie z kolegami o dupach, napije się kawy, zje pizzę, może czasem na jakieś spotkanie pójdzie posiedzieć. Nawet nikt mu za bardzo nie nabluzga, że kod nie działa, bo to przecież normalne, że nic nie działa od razu 😀

          15. Radek pisze:

            "Wiesz, że w Polsce nauczyciel średnio zarabia prawie tyle samo za godzinę pracy, co przeciętny programista?"

            Proponuję, żeby w takim razie wszyscy programiści poszli uczyć informatyki w szkołach. Kasa ta sama i jeszcze dwa miesiące wakacji!

    2. SeeM pisze:

      Informatyka w szkole powinna odpowiadać zapotrzebowaniu rynku, który będzie za 6-7 lat. Część z tych niepozornych dzieciaków postawi na karierę programisty / szefa programistów / menedżera w firmie tworzącej programy i jeśli w podstawówce / gimanzjum będzie open, to w firmie też będzie open.

      Rynek pracy może mieć wpływ na program nauczania, ale program nauczania również ma wpływ na runek pracy. Spece od sprzedaży każdej firmy softwarowej wiedzą to od dawna, stąd darmowe, lub prawie darmowe licencje dla szkół i studentów.

      1. mikolajs pisze:

        "Rynek pracy może mieć wpływ na program nauczania, ale program nauczania również ma wpływ na runek pracy."
        Jak widać niektórzy to rozumieją, ale większość chciałaby produkować w szkole niewolników dla korporacji 🙂

        1. Korzystasz z open i wydaje Ci się, że jesteś wolny. W rzeczywistości jesteś uzależniony od firm dostarczających żywność, wodę, prąd, gaz, leki, samochody, ubrania itd.

          Już jesteś niewolnikiem, a informatyka to przy tym to kompletne zero.

          1. mikolajs pisze:

            Tak jesteś niewolnikiem bo musisz jeść, porzuć też oddychanie bo po co uzależniać się od atmosfery 🙂 Nie pisałem tylko o informatyce.
            Trzeba uczyć samodzielności. Małe biznesy są bardziej ekonomiczne i wydajne gospodarczo od dużych korporacji. Te ostatnie są jedynie potrzebne w przedsięwzięciach gdzie potrzebny jest bardzo duży wysiłek. A i to można to załatwić współpracą mniejszych podmiotów.

          2. niektórzy wolą zajac się zyciem niż wynajdywać koło po raz kolejny..

    3. Zgred pisze:

      Informatyka to nauka o przetwarzaniu informacji! Podobnie jak matematyka wymaga umiejętności rozwiązywania problemu na poziomie najmniej złożonym. Jak widać niezbędna jest umiejętność przeprowadzenia analizy problemu z rozbiorem na najdrobniejsze elementy czyli atomizacja. Do tych czynności nie są potrzebne komputery, a jedynie nauka jak tworzyć i zapisywać graficznie algorytmy. Jak już przebrnie się przez etap kreowania algorytmów, wtedy przychodzi czas na naukę języków programowania. Każdy z języków ma swoje niuanse i mając algorytm, należy te niuanse umieścić w algorytmie. Jak ktoś ciekawy i sumienny, to może wykonać swój program za pomocą kartki i ołówka! Wystarczy śledzić bacznie każdy punkt algorytmu i wykonywać polecenie jakie jest w tym punkcie. Niezłe ćwiczenie, które daje umiejętność przewidywania jak zareaguje komputer na zapisany algorytm. Niestety, ale nauka metodą prób i błędów nie ma najmniejszego sensu i jest tylko stratą czasu! Nikt kto nie potrafi opisać słowami np. jak rozwiązać równianie z jedną niewiadomą, nie nauczy się pisania poprawnych strukturalnie programów komputerowych. A bubli programistycznych jest cały rynek! Podstawą do nauki informatyki jest biegła znajomość mnemotechnik rozwiązywania zadań matematycznych, zwłaszcza tych z treścią! Bo problemy jakie rozwiązują programy komputerowe, to nie równania matematyczne, a zadania z treścią, które analityk musi zamienić na "równania" będące algorytmem rozwiązania problemu! Nie umiesz rozwiązać zadania na obliczenie objętości ostrosłupa prawidłowego, to zapomnij o pisaniu programów. Szkoda czasu i zachodu! Pisanie stron www, to nie algorytmy produkcyjne! Umiejętność potocznie nazywana programowaniem, to wiedza związana z metodami numerycznymi! Wikipedia ładnie opisuje co to są metody numeryczne! Czas porzucić złudzenia! Komputer to tylko PROGRAMOWALNY KALKULATOR i nic więcej!!! A wyniki może podawać w postaci cyferek, a dla mniej błyskotliwych w postaci obrazków!
      Inne podejście do zajęć z informatyki to czysta fikcja! Nie znając podstaw budowy algorytmu, znalezienie błędu obłożone będzie zawsze syzyfową pracą czyli ogromnym marnotrawstwem czasu! A tworzenie ładnie wyglądających okienek, to tylko składanie klocków z gotowych formatów! Ma tyle wspólnego z programowaniem ile malarz pokojowy ma wspólnego z malarzem portrecistą! Używają pędzli !

  2. "Pokażemy, że nauczanie niemal każdego przedmiotu może być wspomagane przez wiele darmowych i otwartych programów. "

    Tego typu zagrywki, czyli udowadnianie na siłę, że da się wspomóc nauczać za pomocą 'open' wszystkich przedmiotów ma na celu jedynie wczesną indoktrynację oraz produkcję wtórnych analfabetów. Lobby 'open' wie jak ogłupić naród i zacząć trzaskać na tym kasę. Najlepszy przykładem jest działanie PPPIT, które podważa każdy przetarg. W bankach i innych firmach prywatnych informatycy dobierają najlepsze dla nich rozwiązania, a PPPIT chce żeby w administracji publicznej na siłę wdrażać rozwiązania niesprawdzone, których nikt tam nie chce oprócz ich samych.

    1. Przeczytałem tekst, pomyślałem fajna inicjatywa i byłem ciekaw komentarzy. Niestety spodziewałem się tego, co zastałem.

      Ktoś się stara, poświęca czas i energie, chce coś zrobić dla innych i co? Zamiast pochwał słyszy zarzuty i oskarżenia o chęć nabijania kasy jakiemuś bliżej nieznanemu loby.

      Rzygać się chce…

      @xia
      Nawet nie wejdę z Tobą w polemikę, bo przy takim zatrzetrzewieniu trudno liczyć na racjonalną dyskusje

      @Marcin – świetna inicjatywa – gratuluje!

      1. sirmacik pisze:

        Gratulacje należą się przede wszystkim Adamowi Jurkiewiczowi i kadrze pedagogicznej szkoły w Cegłowie. My tu tylko patronujemy na kilku frontach. (:

      2. Wystarczy zmienić w powyższym newsie wszystkie "open" na "close" żeby tacy jak TY oraz ci z PPPIT podnieśli raban – to świadczy o indoktrynacji pewna ideologią.

        Osobiście chcę żeby dzieciaki były nauczane najlepszymi metodami z najlepszych podręczników, a czy będą wydane na creative commons czy standardowym copyright jest sprawą drugorzędną. Podobnie jest z oprogramowaniem. Bez problemów mogę znaleźć oprogramowanie 'close' wspomagające nauczanie np. fizyki w wersji 'open' nie ma. Dlatego powyższą ideę odbieram jako propagującą oprogramowanie na pewnym rodzaju licencji, a nie jako chęć podnoszenia poziomu nauczania.

        Po za tym udowadnianie na siłę, że polskiego czy historii da się nauczać z komputera, uważam za błędne i przynoszące szkodę. Mało tego, trzeba być niezłym egoistą i lobbystą, żeby kosztem dzieciaków udowadniać, że "nauczanie niemal każdego przedmiotu może być wspomagane przez wiele darmowych i otwartych programów".

        1. mikolajs pisze:

          "Po za tym udowadnianie na siłę, że polskiego czy historii da się nauczać z komputera, uważam za błędne i przynoszące szkodę. Mało tego, trzeba być niezłym egoistą i lobbystą, żeby kosztem dzieciaków udowadniać, że "nauczanie niemal każdego przedmiotu może być wspomagane przez wiele darmowych i otwartych programów". "
          Przeczytaj na spokojnie artykuł i to co napisałeś jeszcze raz i posłuż się logiką a nie fanatyzmem.

        2. Radek pisze:

          "ez problemów mogę znaleźć oprogramowanie 'close' wspomagające nauczanie np. fizyki w wersji 'open' nie ma."

          Ależ jest – w pakiecie kdeedu. Twierdzę więc, że nie wiesz o czym piszesz i trolujesz dla samego trolowania.

  3. Jacu pisze:

    Szok – coś się dzieje w mojej starej gminie 🙂

  4. W szkole praca z komputerem jest zbędna (oprócz informatyki i ew. pracy z aparaturą pomiarową).
    Dla ucznia ważne jest to jak nauczyciel prowadzi lekcję i jak jest do niego nastawiony. Bardziej liczy się wspaniały nauczyciel, który wszystko tłumaczy wspomagając się tablicą i kredą (markerem) niż taki, który odbębni swoje jak w fabryce przy taśmociągu. Gadżet tudzież komputer może pomóc ale nie musi.

    1. mikolajs pisze:

      Tu bym się nie zgodził 🙂 Technika może poprawić sposób uczenia tym więcej im wyższy poziom kształcenia. Wyobraź sobie, że nauczyciel zadaje Ci do domu oglądnięcie wykładów i prezentacji w formie filmiku. Natomiast na zajęciach wyjaśnia Ci tylko to czego nie zrozumiałeś z prezentacji i uczysz się wykorzystywać wiedzę. To odwraca proces edukacji. Zauważ że współcześnie uczniowie wykonują najtrudniejszą część nauki w domu (rozwiązywanie zadań), a nauczyciel w zasadzie występuje głównie w roli magnetofonu. To spore marnotrawstwo. Technika może to zmienić.

      1. koniar pisze:

        "Zauważ że współcześnie uczniowie wykonują najtrudniejszą część nauki w domu (rozwiązywanie zadań), a nauczyciel w zasadzie występuje głównie w roli magnetofonu. "
        Pełna zgoda
        "Wyobraź sobie, że nauczyciel zadaje Ci " … i własnie to sie nie powinno pojawić.
        Nauczyciel powinien na lekcji nauczyć Cię wszystkiego, a jesli chcesz się zagłębić w temat, przychodzisz na zajęcia dodatkowe

        1. mikolajs pisze:

          "i własnie to sie nie powinno pojawić.
          Nauczyciel powinien na lekcji nauczyć Cię wszystkiego, a jesli chcesz się zagłębić w temat, przychodzisz na zajęcia dodatkowe "
          Może właśnie poprawi sytuację Cyfrowa Szkoła. Prezentację czy filmik oglądnąłbyś w szkole na sprzęcie szkolnym, w każdej chwili mogąc zatrzymać naukę by zapytać o wyjaśnienie nauczyciela. Potem mógłbyś się zająć praktycznym wykorzystywaniem zdobytej wiedzy. Zauważ tylko, że trzeba by było uczyć się tak jak to robią w Azji gdzie uczniowie siedzą w szkołach do 18, ale dzięki temu ich poziom wykształcenia jest wyższy.

          1. Wyższy też mają odsetek samobójstw. Praca w stylu azjatyckim jest dla europejczyka uwłaczająca. Pracownik w japońskiej fabryce do perfekcji ma opanowane dwa, trzy ruchy i tak przez 8 godzin. Europejczyk musi mieć więcej swobody i odpowiedzialności. Kolega był na szkoleniu serwisowym u Koreańczyków i stwierdził, że jak będzie musiał pracować w takim tempie i kieracie przez 8 godzin to odchodzi. Po za tym poziom wykształcenia nie przekłada się w żaden sposób na gospodarkę czy bogactwo – ważne są inne czynniki jak np. umiejętność odpowiedniego wykorzystania osób uzdolnionych do rozwoju gospodarczego.

          2. mikolajs pisze:

            Póki co wspomniana Korea we większości rankingów najbogatszych krajów jest przed Polską, przeciętnie zarabiają też dużo więcej niż Polacy. Nikt nie powiedział, że łatwo jest zapracować na bogactwo. Co nie znaczy, że sam chciałbym pracować w azjatyckiej fabryce i nikomu tego nie życzę. Jednak w Azji mają dużo większy odsetek studentów uczelni technicznych ich szkoły też mają swoje mankamenty bo uczą bardziej posłuszeństwa niż samodzielnego uczenia, ale w kształceniu technicznym przodują.
            Polski uczeń, który na prawdę stara się, uczy się chyba nie mniej niż Koreańczyk, bo musi odrabiać prace domowe. Spędza więc na nauce często więcej niż 8h dziennie.
            Co do wyłapywania i kształcenia szczególnie uzdolnionych i chętnych to jak najbardziej się zgadzam. Lepiej mieć paru bardzo mądrych niż tłum średnio uzdolnionych.

  5. "Wolne oprogramowanie – wolna edukacja – wolny człowiek" Jak najbardziej uważam, że to dobry pomysł szczególnie, że organizatorzy przedstawiają gotowe rozwiązania a nie mówią "jak bedzie" albo jeszcze gorzej "jak będzie w 2030r!". Twierdzą, że już dzisiaj wystarczy sprzęt o niezbyt wygórowanych mozliwościach, kawałek twardego dysku by popróbować czegoś nowego!
    Jak by Steven Jobs uczył się wyłacznie tego czego od niego miał wymagać przyszły pracodawca to zapewne nadal by tkwił jako technik w zbankrutowanej Atari… Zresztą jestem ciekaw skąd ktokolwiek ma wiedzieć czego będą potrzebowali pracodawcy za 5 lat?!
    Mentalność niewolnika nie koniecznie sprawdzi się w nadchodzących czasach. No chyba, że ktoś nie potrafi być wolnym człowiekiem i jedyne co mu pozostaje to być niewolnikiem.

    1. pclam pisze:

      A dlaczego wolne oprogramowanie? Zastanawiam się czy ktoś nie powinien złożyć skargi, jeśli projekt przejdzie, bo to zwykłe dyskryminowanie komercyjnych rozwiązań. Ciągle czytam na OSnews i portalach linuksiarskich, jaka to wielka niesprawiedliwość się dzieje, bo software os jest dyskryminowany (i właściwie się z tym zgadzam). Ale rozumiem że osobom podnoszącym słuszny lament nad dyskryminacją os dyskryminacja zamkniętego oprogramowania w projektach edukacyjnych już nie przeszkadza?

      Generalnie do takich projektów powinno trafiać oprogramowanie odpowiedniej jakości przy możliwie niskiej cenie. bez rozróżniania na open czy zamknięte.

      1. mikolajs pisze:

        "Generalnie do takich projektów powinno trafiać oprogramowanie odpowiedniej jakości przy możliwie niskiej cenie. bez rozróżniania na open czy zamknięte. "
        Póki co Linuks jest tańszy, Microsoft jak na razie jest jeszcze zbyt pazerny, aby dać za darmo szkołą tak jak dostają uczelnie.
        Zobacz też ile w szkołach jest softu open. To wygląda raczej na dyskryminację rozwiązań otwartoźródłowych.

        1. "Microsoft jak na razie jest jeszcze zbyt pazerny"

          Typowe myślenie zabetonowanego linuksiarza. Jak Microsoft obniża ceny dla szkół, to zaraz są podnoszone argumenty, że dumping, że uzależnia i indoktrynuje – samo zło. Jak ceny są rynkowe, to że pazerny, też źle.

          1. mikolajs pisze:

            Dziwne że uczelniom daje za free.

          2. pclam pisze:

            Za free? A skąd niby masz taką informację? O ile mi wiadomo uczelnia musi wykupi subskrypcję MSDN AA – taniej niż komercyjne MSDN, ale nie za darmo.

      2. @Pclam
        Po pierwsze wolne czyli z otwartym kodem nie jest koniecznie bezpłatne! Ma ono kilka rozstrzygających zalet. Wiemy co zawiera, skoro zapłaciliśmy za jego stworzenie to mamy do niego prawo rzeczowe. Czyli także możemy je weryfikować i zmieniać. Nie mamy wtedy problemu z "Syndromem ZUS". Tobie może nie przeszkadzać zamkniętość kodu nie mniej Brytyjczycy dali oficjalnie wyrazy niezadowolenia, że USA nie chce przekazać im, czyli współtwórcom, współfinansującym projekt F35, oprogramowania. Jak podaje WikiLeaks tuż przed wojną w Gruzji Izrael przekazał Rosji kody do kupionych przez Gruzję w Izraelu samolotów bezzałogowych. W efekcie czego Rosjanie bardzo szybko uporali się z nimi czyniąc Gruzinów ślepymi. Wyprodukowane na Ukrainie naprowadzane laserem pociski czołgowe zakupione przez Gruzinów miały skuteczność 0%! Żaden nie trafił!… Przykłady co może "wiedza o kodzie", w urządzeniach nas otaczających, można by było mnożyć.
        Do czego zmierzam. Nauczenie kogoś rozumienia istoty jaką może i niesie oprogramowanie, tworząc interakcję urządzenia z otoczeniem, jest taką samą wiedzą jak umiejętność formułowania algorytmu w zapisie tego czy innego języka. Skoro więc chcemy nauczyć kogoś nie jedynie stukania w klawiaturę a myślenia całościowego o interakcjach to nie bardzo mamy wyjście. Pozostaje otwarte oprogramowanie.
        A co do dyskryminacji, zawsze pozostaje możliwość otwarcia zamkniętego kodu, sprzedaży go po cenie otwartego.

        1. pclam pisze:

          No co ty nie powiesz. I co to ma wspólnego z "Cyfrową szkołą". I na koniec:
          "A co do dyskryminacji, zawsze pozostaje możliwość otwarcia zamkniętego kodu, sprzedaży go po cenie otwartego."
          No to się nazywa wolność – zmuszanie firmy do otwierania kodu, bo będziemy ją dyskryminować. Dobrze że wpływowe osoby w świecie OS mają bardziej liberalne poglądy, bo trzeba by było zwalczać ideologię OS jak zarazę komunistyczną – oni przecież też mieli szczytne ideały, które chcieli wprowadzać… jak tylko rozstrzelają wszystkich wrogów ludu i zrobią pranie mózgu nieprzekonanym.
          Dlatego uważam że w edukacji powinno być miejsce zarówno dla oprogramowania otwartego, jak i zamkniętego, darmowego i płatnego. Tak jak jest dla niego miejsce w gospodarce.

          1. Napiszę to jeszcze raz… Otwarty kod nie oznacza bezpłatny kod! Otwarty kod oznacza bezpieczny kod w stosunku do zamkniętego. Otwarty kod czegoś jest w stanie nauczyć choćby kod źródłowy jądra Linux uczy umiejętności pracy w zespole tworzenia, oprogramowania spójnego jakościowo i strukturalnie, tworzenia oprogramowania w sposób zrozumiały na solidnym poziomie. Miałem i mam dostęp do kodu aplikacji zamkniętych i stwierdzam, że czasami mnie rozpacz bierze jak to jest zrobione! Dosłownie widać różnice w sposobie pisania kodu w jednym miejscu widać, że robił to fachowiec a w drugim, że ktoś się szamotał z problemem bez ładu i składu. Może w polskich projekrach o zamkniętym kodzie nie jest to istotne i nikt o to nie dba by kod był strukturalnie spójny ale to nie oznacza, że niedba się o to nigdzie.
            Wracając do szkoły…. Jak mają się ludzie czegokolwiek nauczyć by nie stali się "niewolnikami nowych czasów" z zamknietego kodu tworzonego dla szympansów?!

          2. pclam pisze:

            Odpowiem jeszcze raz: wiem co znaczy otwarty kod, ale ciągle nie rozumiem dlaczego w edukacji maiłby istnieć przymus stosowania właśnie otwartego kodu. Ta twoja ideologiczna tyrada nie jest żadna odpowiedzią. Zamknięte oprogramowanie nie musi być lepsze, ale jeśli jest nie wiem czemu dyskryminować producenta, czy zmuszać go do "otwartości" pod groźbą dyskryminacji.
            Ciekawe co byś napisał, gdyby MEN w programie cyfryzacji szkoły zabronił stosowania otwartych rozwiązań, jakoś tam to argumentując? Pewnie byłbyś przeciw i nazwałbyś to właśnie dyskryminacją.
            Ja właśnie tak widzę propozycje które zostały przedstawione w tym projekcie – programowa dyskryminacja zamkniętego softu. No ale to przecież w imię wyższych ideałów świata open source i dla naszego dobra pozbawia się nas możliwości wyboru. Nie?

          3. Gdyby MEN zabronił stosowania otwartego kodu to nie powiedziałbym zupełnie nic. Problem mnie i moich bliskich już nie dotyczy. Uśmiechnąłbym się jedynie z politowaniem i pomyślał… "No to teraz będziecie się "staczali" jeszcze szybciej…". I zupełnie nic więcej. Głupim jest się zawsze na własną odpowiedzialność i koszt. Z całą pewnością ktoś za to zapłaci w przyszłości iią będzie to bardzo wielu. Nie tylko tych którzy brali w tym bezpośredni udział.
            Nie mam zachęcia do polityki, tyrad i takich tam. Za to staram się podchodzić do każdego problemu w sposób rzeczowy, inżynierski tak by dawał on możliwość rozwiązania na stałe a nie metodą "jakoś to będzie" albo "za jakiś czas zobaczymy co to da".
            MEN podjął próbę, w moim skromnym przekonaniu, "ucieczki do przodu" w cyfryzację by zatrzymać postępujący rozkład systemu edukacji. Nie mniej edukacja w rozumieniu funkcjonalnym nie dotyczy umiejętności klikania myszką jak szympans za cukierki a ćwiczenia umysłu na materiale poznawczym. Dlatego materiał poznawczy musi być dostępny w najmniejszych nawet szczegółach. A to przeczy zamkniętości kodu.

  6. Michał pisze:

    Drodzy komentatorzy. Nie bądźcie złośliwi nie podnoście lamentu o wszystko co się dzieje dobrego czy złego. Nie doszukujcie się w tekście informacji, kŧórych tam nie ma.
    plcam- przeczytaj dobrze informację-na konferencji będą przedstawione rozwiązania komercyjne. Poza tym nikt nikogo nie namawia, a proponuje. O jakim projekcie w ogóle ty piszesz? To nie żaden projekt tylko konferencja.
    xia- w tekście nie ma nawet słowa o działaniach PPPIT.

    Jestem uczniem szkoły średniej, ostatniej klasy-matura. Bardzo żałuję, że podczas edukacji informatycznej w polskiej szkole nauczono mnie tylko obsługi systemu Windows i pakietu MSOffice. Szkoda, że nie poznałem innych możliwości, by móc w przyszłości podjąć samodzielną i świadomą decyzję, czego chcę używać na domowym komputerze. Zazdroszczę uczniom szkół w których mogą poznawać różne rozwiązania informatyczne.

    1. pclam pisze:

      Przeczytałem. Projekt ma na celu m. in. propagowanie wioo i open source w cyfrowej edukacji. Nie uważam, że system edukacji powinien promować zamkniętego i komercyjnego oprogramowania, ale nie uważam też aby jego zadaniem była popularyzacja wioo. Nie przeszkadza mi, aby w szkołach Linuks zastąpił Windows, ale nie rozumiem czemu miałby zastępować go programowo? Wielu narzeka, że w szkołach uczy się tylko bezmyślnej obsługi jedynego słusznego systemu i domyślnego pakietu biurowego, ale zamienienie produktów MS na otwarte odpowiedniki niczego nie zmieni. Tylko domyślne oprogramowanie zmieni się z Windows I MSO na Linuks (pewnie Ubuntu/Mint) i OO/LO. I to ma być zmiana na lepsze w edukacji? A moim zdaniem ten projekt ma na celu głównie taką zmianę domyślnego oprogramowania w szkołach w celu promocji wioo, nie zmiany jakościowe w edukacji.
      Nie mam nic przeciwko wioo, niech się promuje. Ale zadaniem systemu edukacji w demokratycznym i pluralistycznym państwie nie jest promocja tej czy innej ideologi (bo to godzi właśnie w ten pluralizm), a podnoszenie wiedzy i umiejętności społeczeństwa.

      1. Karol pisze:

        "Projekt ma na celu m. in. propagowanie wioo i open source w cyfrowej edukacji. "

        Gdzie to jest napisane? Jaki projekt? Projekt "Cyfrowa szkoła" ma promować wioo? Jeśli tak jest napisane, to poproszę o linka! Organizowana jest tylko konferencja i to nie mająca związku z "Cyfrową szkołą", która ma pokazać pewne rozwiązania, również komercyjne, działające pod linuksem. Takich konferencji na różne tematy odbywa się dla nauczycieli dużo. Aby nauczyciel mógł wybierać, musi mieć zasób wiedzy o tym, co może wybrać. Po to jest ta konferencja!

      2. mikolajs pisze:

        "A moim zdaniem ten projekt ma na celu głównie taką zmianę domyślnego oprogramowania w szkołach w celu promocji wioo, nie zmiany jakościowe w edukacji. "
        Do podnoszenia jakości nauczania jest powołane szereg instytucji państwowych. WIOO stara się tylko dostarczyć dobrego i przy tym taniego narzędzia do realizacji celów ministerstwa.

  7. qwerty pisze:

    Cała powyższa dyskusja jest w większości nie na temat, bo koncentruje się na wyborze komputerów i ich oprogramowania. A 'cyfrowa szkoła' niestety nie dotyczy nauki informatyki, tylko wszystkich innych przedmiotów. Kluczowe jest pytanie: jakiego rodzaju materiały powstaną do takiej edukacji? – a na czym będą odpalane to już sprawa drugorzędna. Osobiście nie wierzę w sukces 'cyfrowej szkoły' i myślę, że jest to kolejny wspaniały sposób na wyciągnięcie publicznych (unijnych) pieniędzy.

    Od wielu lat nie widziałem porządnie napisanego papierowego podręcznika do matematyki, więc nie wierzę, że nagle uda się napisać dobry podręcznik komputerowy. I w ogóle czy to ma sens?

    1. mikolajs pisze:

      Więcej optymizmu. Coś jednak trzeba robić. Może właśnie stworzenie otwartego podręcznika który mógłby być udoskonalony dzięki uwagą nauczycieli może pomóc. Może też pomóc rodzicom bo nie będą musieli wywalać pieniędzy na nowy podręcznik.

  8. U mnie w liceum było częściowo na otwartych systemach, częściowo na zamkniętych.
    Po prostu – w pracowni były 4 ciągle aktualizowane komputery mogące udźwignąć Linuxa, i na nich uczyliśmy się tego systemu od shella. Nie przeszkadzało to w nauce również zamkniętych rozwiązań (było kilkanaście maszyn z Windowsem i kilka Mac'ów). Dzięki temu mieliśmy pełny zakres tego, co możemy później spotkać.
    Gdyby przekształcić wszystko na Linuksa, trzeba by po pierwsze aktualizować te komputery, na których uczyliśmy się Pascala i C++. Tam do update'u to był cały komputer.

    1. ekiwok pisze:

      Rozwiązanie wszystkiego po trochu jest bardzo fajne i życiowe. Problem polega na tym, że większość ofert dla szkół uwzględnia jeden właściwy system operacyjny, co jest całkowitym wyrzucaniem pieniędzy. Jeśli w bibliotece stoją komputery tylko po to żeby przeglądać katalog i www to stawianie na każdym z nich płatnego systemu operacyjnego to po prostu defraudacja pieniędzy. Tak samo jak stawianie serwera multimedialnego w szkole na Windows Server, kiedy taka szkoła nie jest w stanie wykorzystać ponad 90% możliwości tego systemu.

      Uczenie powinno być nastawione na naukę komercyjnego oprgoramowania i open source. W trakcie edukacji do czasu szkoły wyższej uczniowie nie spotkają problemów, których nie dałoby się zrealizować za pomocą wolnego oprogramowania tj. np. M$ Office -> Libre Office, Matlab -> Octave, Mathematica -> Maxima itd. itp.

      Dlatego nie trudno odpowiedzieć sobie na pytanie czy jest sens wyrzucać pieniądze.

  9. Adam Jurkiewicz pisze:

    Ja, jako uczestnik konferencji, powiem tylko krótko: zapraszam kazdego, kto chce, niech przyjedzie, zobaczy, posłucha, podyskutuje – i dopiero wtedy wyrobi sobie 100% opinii.

    Adam

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.