Wyobraź sobie, że MacBook pracuje na baterii przez tygodnie, a nie godziny.
To właśnie Apple planuje zrobić w oparciu o nowy patent, który składa się z komórek paliwa zasilającego. Patent został odkryty przez AppleInsider. Przyjazne dla środowiska ogniwo paliwowe będzie działało na wodór i będzie mogło utrzymać MacBook’a przez kilka dni lub nawet tygodni bez ładowania.


Uwielbiam propagandę o przyjaznych dla środowiska ogniwach paliwowych i gospodarce opartej o wodór 😀
[1] Ogniwa paliwowe wykorzystują platynę – bardzo drogi i rzadki metal (jest też w katalizatorach spalin np.) który, jak każdy metal ciężki, jest pozyskiwany w sposób skrajnie nieprzyjazny dla środowiska. Najczęściej jako uboczny efekt wydobywania innych kopalin (np. miedzi).
[2] Wodór NIE JEST ŹRÓDŁEM energii – jest jej NOŚNIKIEM. Musi zostać uzyskany, albo w drodze reakcji chemicznych (produkcja, składowanie, przetwarzanie substratów…) albo w drodze elektrolizy. Energię, w stratny sposób, dostarczy…ano, spalanie węgla/ropy czy ten wredny, antylewacki i antyekologiczny straszny URAN.
Wodór jest też trudny w przechowywaniu – "przecieka" przez sieć krystaliczną metalu. Ciekaw jestem, kiedy okaże się, że na garażach podziemnych pojawią się napisy "zakaz wjazdu z Mac-em wyposażonym w ogniwo".
[3] Producenci smartfonów powinni się przyjrzeć rozwiązaniu pośredniemu – ogniowm metanowym z tzw. "powietrzną anodą".
Dokładnie, lecz ekopółmózgom nie wytłumaczysz.
Z jednym ale:
Wydajność i czystość elektrowni jest większa niż np. samochodu na benzynę.
Wydajność silnika spalinowego to tylko jakieś 30-40%.
W elektrowni to coś około 50%-60% – choć należy uwzględnić tu także "tylko" 90%-95% sprawność silnika elektrycznego czy ogniw wodorowych – ale to i tak lepiej.
Do tego elektrownia może pozwolić sobie na filtry na kominach, których w samochodzie nie upchniesz, więc emisja zanieczyszczeń jest znacznie zredukowana.
Więc w ogólnym rozliczeniu prąd czy wodór jako nośnik energii to "czystsze" paliwo.
A najsmutniejsze jest to, że bałwany u władzy rozdają pieniądze na prawo i lewo dla archeologów, artystów ze śmietnika i innych darmozjadów, a na badania nad syntezą jądrową nie ma prawie wcale funduszy.
W ogólnych rozliczeniach nie jest czystsze. Zapomniałeś o stratach w linii, o tym że spala się różne paliwa i sprawność nie ma wiele wspólnego z tym ile syfu wylatuje do atmosfery.
Ile zależy od paliwa? Ano tyle, że spalanie np. gazu nie produkuje żadnych szkodliwych substancji, a spalanie węgla brunatnego multum. W obu przypadkach sprawność może być ta sama.
Sprawność ogniwa paliwowego to góra 40%, a jeśli wytwarzać wodór poprzez elektrolizę dochodzą jeszcze straty energii podczas elektrolizy, oraz energia zużywana przez sprężarkę. Cały cykl: prąd > elektroliza > sprężanie > ogniwo paliwowe > prąd powoduje stratę około 80% energii.
Niech lepiej naprawią baterie w 4S, bo w tej chwili te przechwałki wyglądają śmiesznie.
Jeżeli chodzi o smartfony, to NIE baterie wymagają naprawy…
Ja się zastanawiam nad czym innym.
Choć laptop działający przez tydzień to wielka pokusa, jeszcze na chemii wkuwano mi, że wodór zmieszany z powietrzem tworzy mieszaninę "piorunującą" – samozapłon. Stad nie stosuje się obecnie sterowców ze względów na zagrożenie wybuchem. Co jeśli nastąpi nieszczelność wodorowej "baterii"? Może ktoś rzucić na to światło?
"Co jeśli nastąpi nieszczelność wodorowej "baterii"? Może ktoś rzucić na to światło?"
Proszę uprzejmie: wtedy będzie o jednego usera Apple mniej.
Jeśli taka sytuacja będzie się dostatecznie często powtarzać, to z kieliszkiem wódki w ręce będziemy mogli ze smutkiem w głosie zaśpiewać: "Gdzież Ci 'jabłeczni' z tamtych lat…"
😉
Kolejnym kłopotem z wodorem jest kłopot z jego bezpiecznym, trwałym i tanim przechowywaniem.
W przypadku rozszczelnienia baterii raczej nic się nie stanie poważnego – po prostu bateria albo straci pojemność, a gaz się ulotni albo zostanie na stale związany tam gdzie był.
To co wybucha, to mieszanka paliwowo-powietrzna (a i to we właściwych proporcjach!), w tym przypadku paliwem jest wodór. Natomiast tak czy inaczej reakcja łączenia wodoru z tlenem jest silnie egzotermiczna i obawiam się, że takie ogniwo będzie się po prostu grzało. A produkt reakcji – woda – cóż, elektronika zazwyczaj źle znosi kontakt z takową, szczególnie, gdy działa….. cóż, na chwilę obecną wygląda na to, że fani Apple'a czekają na rozgrzane, pocące się laptopy 😀
I to jest wypowiedź o jaką mi chodziło!
Ogniwa paliwowe nie grzeją się zbyt mocno. Są bardzo wydajne, w przeciwieństwie do elektrolizy – no ale są inne metody wytwarzania wodoru.
Ogniwa nie znalazły powszechnego zastosowania z powodu problemów z magazynowaniem wodoru o czym tu już wszyscy pisali, ale także problemów z przesyłem (bo rurociągi odpadają) oraz ceną samych ogniw (choć ten problem udało się w znacznym stopniu ograniczyć). Co prawda dużo zainwestowały w technologię koncerny motoryzacyjne ale tu okazuje się, że ogniwa nie najlepiej sprawdzają się gdy trzeba generować duże ilości energii w krótkim czasie.
Niektórzy uważają że ogniwa wodorowe mogłyby zastąpić agregaty prądotwórcze w np. szpitalach bo do tego nadają się najlepiej. Może i jest w tym trochę racji…
A świętego grala przenośnych źródeł energii jak nie było tak nie ma. Niestety.
Czyste H2O nie przewodzi prądu, więc aż tak bym się tym nie martwił.
[blockquote]Patent został odkryty przez AppleInsider[/blockquote]
Od kiedy to odkrywa się patent? Co to za język?
Dodatkowo – paliwa wodorowe nie są niczym nowym. Jak widać Apple dalej leci w kulki i patentuje rzeczy, których nie opracowali naukowcy tej firmy (tak samo jak było z multitouch). Patent pewnie brzmi "W laptopie jako zasilanie zastosowane zostanie ogniwo wodorowe".
Wspomina gdzieś o zaokrąglanych rogach?:)
Ale o takich ogniwach w laptopach (używajacych metanolu no ale jednak) czytałem parę dobrych lat temu, i nawet były w sprzedaży.
Więc chyba kolejny przykład wspaniałości amerykańskiego prawa patentowego.
http://news.cnet.com/Panasonic,-Toshiba-delve-int…
O tutaj jest krótki news z roku 2004.