Microsoft Windows nie posiada takiej ilości efektów jak systemy z rodziny Linux, na których działa dodatek Compiz Fusion. Może się to częściowo zmienić za sprawą oprogramowania Bump Top, który ze zwykłego pulpitu stworzy trójwymiarowy przypominający realny pulpit.
BumpTop to program działający podobnie jak Compiz na systemach Linux/BSD. Obecnie jest dostępna wersja dla Windows XP, Windows Vista i nadchodzącego Windows 7. Po zainstalowaniu, program zmienia domyślny pulpit w nowy, trójwymiarowy i bardziej przyjazny. BumpTop jest dostęny w dwóch wersjach: bezpłatnej oraz płatnej ($29). Planuje się także wydanie programu na systemy Linux oraz MacOS X.
Twórca programu, Anand Agarawala od ponad pięciu lat pracuje nad sposobami utworzenia dobrego interfejsu do pracy na co dzień. O wcześniejszej wersji BumpTop pisał w 2007 roku t_ziel w niusie BumpTop Prototype — nowatorski pulpit (znajduje się tam również film, dzięki któremu można porównać postęp jakiego dokonano przez 2 lata).
Czym różni się wersja bezpłatna od tej drugiej? W darmowej wersji mamy ograniczony dostęp do pomocy technicznej, znaki wodne na miniaturkach oraz brakiem m.in. funkcji kopiowania na dysk USB poprzez przerzucenie dokumentów na jego ikonę. Dokładna lista różnic znajduje się na stronie pobierania programu.
Jakie wymagania ma BumpTop? Według producenta potrzebny jest procesor o taktowaniu 1.8GHz, co najmniej 1GB pamięci operacyjnej oraz zintegrowaną kartę graficzną wspierającą OpenGL 2.0.
A oto BumpTop w akcji



A pójdzie mi to na AthlonXP 2200+ 256MB RAMu i FX5200? NIE?!? Jaka szkoda-a Compiz śmiga aż miło!
PS. Co to jest za moda z trójwymiarowymi pulpitami? Czy istnieje choć jedna osoba (poza twórcą) która uważa, że ich używanie przynosi wymierne korzyści? Mi wystarczy że mam na pulpicie bur*el w dwóch wymiarach. Po co jeszcze trzeci? Świetnie pokazane na filmiku-mamy kupę nieużywanych ikonek, więc wrzućmy je na stertę. Tylko że jak tych stert zrobi się więcej, to znalezienie w nich czegokolwiek zrobi się pewnie kłopotliwe. Ale jak fajnie to wygląda na YouTube!
To jest całkiem inna sprawa niż Compiz czy Aero.
Co do ikonek, to świetnie ma się prezentować nowy FolderView, jeśli ufać: http://www.youtube.com/watch?v=S0Ep3VaiHZE 🙂
Właśnie "moda", dobrze to ująłeś – przyszło i minie. Ładnie toto wygląda na screenach ale jest bezużyteczne a w pracy nawet przeszkadza.
Ja czekam na powrót do korzeni i modę na 2-panelowy manager plików (którego w Linuksie niestety nie ma) – nie jest to piękne ale cholernie praktyczne.
Dla konsoli jest Midnight Commander, a dla KDE i podobnych Krusader. A z tego co pamiętam z poszukiwań, to i inne się znajdą…
Wiem, że są ale są słabe/nie rozwijane (w porównaniu np. do TC na windzie).
Krusader – slaby/nie rozwijany ? LOL.
pod gnoma jest gnome commander, pod konsolę MC, lub jak kto woli midnajt komander 🙂
Jest http://en.wikipedia.org/wiki/Gentoo_(file_manager…
W konsoli – nieśmiertelny Midnight Commander,
W KDE – Krusader,
W GNOME – ??? (nie wiem, bo nie używam, ale pewnie coś jest).
Jak dla mnie to dwupanelowe menedżery plików nigdy nie wyszły z mody 😉
W Gnome jest Gnome-commander ;]
http://www.nongnu.org/gcmd/
Nie polecam- lepszy tuxcommander ( http://tuxcmd.sourceforge.net/ ).
Nawet w konqueror mozesz sobie ustawic dwa i wiecej paneli.
Przecież nawet w Dolphinie można włączyć tryb dwupanelowego widoku. Co prawda nie jest to tak zaawansowany program jak Total Commander czy Krusader (cały czas czekam na oficjalne wydanie dla KDE4), ale do podstawowych operacji w zupełności wystarcza, sam z tego korzystam.
Total commander poprzez wine w linuksie całkiem nieźle sie sprawuje. Używam.
Odpalanie TC pod wine to tak jak zakładanie majtek na spodnie
bo ponieważ..
Aż dziw, że nikt nie wspomniał o emelfm2. Jest najszybszy z wszystkich wymienionych i ma duży potencjał – niestety jak większość programów w Linuksie jest w dość wczesnej fazie rozwoju…
A Dolphin w KDE4? Ma przecież ładną ikonkę, która tworzy dodatkowy panel względnie usuwa dodany.
"(którego w Linuksie niestety nie ma)"
A sprawdzałeś w ciągu ostatnich 20 lat? Wiesz, zaszło trochę zmian w Linuksie przez ten czas…
Nie "w linuksie" tylko "na linuksa".. 😉
Twoja "inteligentna maszyna do pisania" i faszystowskie podejście nikogo nie wzrusza.
To jakby płakać, że ma się Syrenke, a już nikt nie robi przerywaczy, tylko same rozdzielacze. "Ale zaprawdę powiadam Wam Towarzysze! Czasy przerywaczy wrócą i to szybciej niż myślicie!"
W zasadzie powyższy komentarz był do Erketre i Sparrow1.
Powyższe komentarze w zasadzie były do niczego.
Jakim cudem na takim komputerze masz 256MB RAMu ?
też tak miałem, padła mi jedna kostka i zostałem z 256MB
takie cuda się zdarzaja 🙂
Ja mam po prostu kompa z marketu 🙂
Chyba już kiedyś (dość dawno temu) było o tym lub czymś bardzo podobnym (chyba jest nawet kilka projektów o podobnych założeniach).
Jak dla mnie (i pewnie dla wielu innych) jest to głównie efektowna zabawka, która może utrudniać wykonywanie niektórych rzeczy (przynajmniej na początku) ludziom przyzwyczajonym do obecnego "standardu". Poza tym naprawdę są ludzie, którzy mają porządek na pulpicie i nie magazynują tam plików. 😉
Z całego projektu spodobało mi się w sumie tylko zaznaczanie "lassem", a powiększanie ikon jest już dawno dostępne w GNOME (z tego co wiem) no i od jakiegoś czaasu także w KDE4 (dzięki plasmoidom reprezentującym pliki).
Kiedyś było o tym głośno.
Trzeba przyznać, że prezentuje się to całkiem nieźle. Szkoda, że wymagania sprzętowe kompletnie dyskwalifikują ten "program" na moim PC'cie. ;]
Wszystko dobrze, ładnie, być może wygodnie itd. Tylko na pulpicie nie przechowuje się dokumentów… 😀
Chyba nie widziałeś pulpitów zawalonych pliczkami 😉
Założenie bump topa jest takie że to odpowiednik realnego biurka – masz kupki dokumentów, które możesz sortować, przeglądać itd. Ważniejsze elementy umieszczasz w widocznym miejscu, a mniej ważne rzucasz w kont.
Tak, rozumiem ideę. Mi akurat ona nie pasuje, bo po prostu dla mnie coś takiego nie działa. Zresztą wystarczy popatrzeć na moje realne biurko… Ale mogę sobie wyobrazić, że ten system może sprawować się u kogoś przyzwoicie.
"rzucasz w kont."
A może wrzucasz na konto? 😉
Ja bym wyrzucił do kosza, albo do jakiegoś folderu na pulpicie. Swoją drogą, to świetnie by się prezentowało połączenie biurka i ZeitGeist. Kiedyś prpoponowałem coś takiego do GNOME, ale nikt tego nie przyjął.
ROTFL "proponowałem".
Może zaproponuj NASA zginacz przestrzeni do podróży międzygwiezdnych.
brakuje w newsie tylko informacji czym różni się wersja free od płatnej. Co do samego rozwiązania przed osądem chciałbym najpierw przetestować.
Z linka pod artykułem wynika, że wersja płatna ma wsparcie i m.in. możliwość (uwaga!) przeniesienia plików na dysk USB poprzez "rzucenie" nimi w ikonkę dysku USB!!! ROTFL! Może niech od razu pobierają 1 centa od każdego rozpoczętego drag&drop? A co jak będę chciał wrzucić pliki na dysk sieciowy? Spoko, pewnie wymyślą specjalną wersję Enterprise… Jak dla mnie największy marketingowy śmieć ostatnich tygodni.
A normalne przeciągnięcie nadal będzie obsługiwane. Rzucanie w dysk jest raczej nieprzydatne, IMHO 😉 .
Kto wie? Może powstaną nowe zabawy biurowe typu "traf śmietnikiem w zdjęcia szefa" (albo odwrotnie) 😉
Sorry, że tak jedno pod drugim.
Tutaj jest spis ficzerów odpowiednio darmowej i płatnej wersji. W zasadzie darmowa wygląda jak atrapa pełnej-niby jest a używać ciężko 🙁
Dzięki, już dopisałem.
wszystko, fajnie, pieknie, ale tu jest mowa tylko o pulpicie, wiec folderow raczej tym nie mozna przegladac. wychodzi wiec na to ze wszystkie pliki mam trzymac na pulpicie? spoko. i jak ma mi to pomoc utrzymac porzadek? moim zdaniem trzymajac to w tradycyjny sposob w folderach 2d mam mniejszy pierdolnik na dysku niz uzywajac tego smiesznego zbajerzonego pulpitu. co z tego ze daje mi mozliwosci segregowania plikow w jakies stosy. moze i niektorzy beda tego uzywac, ale jak na moj gust malo poreczne. choc moge sie mylic… jednak moim zdaniem stary dobry total commander, mc lub krusader w pelni zdaje egzamin
Wystarczy jakiś prosty menadżer plików, a także opcja pokazywania okien pod kursorem. Mamy już praktycznie to samo, co stosy w blumbtop 3D.
Tak jest w rzeczywistości, czy to tylko słowa producenta? Swoją drogą wygląda to fajnie, ale jakoś nie umie sobię wyobrazić tego w codziennych zastosowaniach.
niestety nie posiadam systemu, z którego mógłbym odpalić aplikację, a przez WINE nawet nie próbuję 😛
Dlaczego nie próbujesz?
porównanie do compiza jest niezbyt trafne. to prawda w obu przypadkach mamy do czynienia z efektami 3d, ale compiz działa zupełnie inaczej. na winxp/vista nie da sie uzyc karty graf. do renderowania interfejsu. za wszystkie obliczenia odpowiedzalny jest proc. zmieni sie to dopiero w win7.
jesteś pewien? bo np. jak ja nie zainstaluje sterów od grafy (czyt. nie mam akceleracji) to normalnie widzę jak okienka się rysują a przesunięcie okna to katorga. Po zainstalowaniu sterów od grafy okienka renderują się szybko, więc chyba jednak da się użyć karty graficznej, ale ja tam się nie znam nigdy nie widziałem kodu windowsa
malo precyzyjnie sie wyrazilem. karty graficznej uzywaja, ale nie uzywaja akceleracji. czyli dziala tylko w trybie 2d, wszystkie operacje 3d liczy procesor.
Da się użyć, ale Windows używa akceleracji 2D, a nie 3D
Trójwymiarowy pulpit? A linux ma to już daaawno…
http://en.wikipedia.org/wiki/Metisse
;P ;P
Z ciekawości poszukałem o Metisse, jednak projekt jakby stał w miejscu, albo po prostu bardzo wolno się rozwijał, a szkoda 🙁
Przeczytałem tytuł i już myślałem, że wydali stabilne KDE on Windows 😀
A to jakieś kiepskie bajery tylko..
Planuje się także wydanie programu na systemy Linux oraz MacOS X.
Może wersja Mac ma sens, ale który szanujący się linuksiarz sięgnie po zamknięte, własnościowe oprogramowanie?
Ten który patrzy na funkcjonalność (lub jej brak) a nie brode stalmana?
No tak, bo w końcu ty jesteś hax00rem i nie będziesz tykał wszystkiego, co zamknięte.
Pomyśl sobie, że niektórzy wybierają oprogramowanie po jego jakości bądź funkcjonalności, i mają w d… to, czy jest otwarte, czy zamknięte.
I tutaj jest dobitnie ukazana różnica między fanem a fanatykiem wolnego oprogramowania. Ja się uważam za fana. Używam tego co jest wygodne z wolnego oprogramowania, lecz korzystam też z wartościowych sterowników do karty graficznej. Nie chcę rezygnować dla samej idei własnego dobra… bo to bez sensu. Jakby było płatne i wartościowe i byłby darmowy, gorszy odpowiednik to skorzystałbym z tego drugiego – ot taka filozofia chyba znacznej części linuksiarzy.
Ależ tu w zupełności nie chodzi o darmowość, czy niedarmowość, tylko o wolność!
Owszem, czasami nie ma wolnej alternatywy dla własnościowego oprogramowania, i użycie tego ostatniego może być zasadne, ale – do diaska – po co ograniczać swoją wolność w imię niezbyt ciekawego gadżetu ?
I przewaga wolnego oprogramowania nad zamkniętym nie sprowadza się do jego technologicznej wyższości (która często jest conajmniej wątpliwa) ani w ogóle o żadne hax00rstwo (czymkolwiek by ono nie było) czy nawet praktyczną użyteczność dostępu do źródła. Chodzi o wolność samą w sobie.
🙂
Ale płatny soft to był tylko jeden przykład. Za wartościowe sterowniki do karty graficznej przecież nie płacę.
Może i jest to w pewien sposób uzasadnione: producent Twojej karty graficznej uznał, że będzie dostarczał sterownik pod postacią paskudnego binarnego bloba, to i masz tego bloba i musisz z nim żyć. Żadne "przestępstwo".
Natomiast jak masz do wyboru wolne oprogramowanie i oprogramowanie własnościowe, przy czym sytuacja nie wymusza* użycia własnościowego, to warto sięgnąć po wolne ot tak – dla zasady. Najwyżej jakąś dziurę znajdziesz i powiadomisz autorów (a może pacza nadeślesz?) 😉
* – zawsze można powiedzieć, że wymusza. Ino to wymuszanie może być silniejsze (n.p. konieczność kontaktu z urzędem, polityka producenta części komputerowych) albo słabsze (na przykład przyzwyczajenie do zamkniętego odtwarzacza mp3 na f i niechęć do zainstalowania najlepszego na świecie xmms czy przeglądarki www na o zamiast najlepszego na świecie programu epiphany) tak czy siak może cośtam uzasadniać – nie jest moją rolą ganić, ani napominać: tylko zwracam uwagę na pewną rzeczywistość.
BTW, w sprawie darmowości: ja GNU/Linuksa kupiłem już prawie 10 lat temu i tego zakupu nie żałuję 😉 Jak ręką odjął wszystkie bolączki BSOD-OS Millenium Edition poszły w zapomnienie 😀
A ten "odtwarzacz MP3 na F" to co to za odtwarzacz :D? Bo nie kojarzę żadnego.
Media player with simple UI and low memory use. Offers plugin support for new features.
xmms nie jest najlepszy. epiphany też nie. Najlepszy jest windows media player i ie6, oba zamknięte. I mam gdzieś twoje zdanie, TE SĄ NAJLEPSZE! TE I JUŻ, KONIEC I KROPKA!
Btw, dziwne masz pojęcie wolności. Jeśli dla ciebie wolnośc to używanie TYLKO I WYŁĄCZNIE "wolnego" softu, to żal mi ciebie. Ja zawsze myślałem że wolność to wybór dowolnego softu.
A, już wiem, fóbar :D! To już lepszą alternatywą dla niego jest MPD + klient.
Niestety kiepską alternatywą. Jakby spełniało moje to moje oczekiwania to już bym tego używał zamiast foobara pod wine.
"przeglądarki www na o"
Znajdź mi zatem dobrą (ładną i szybko działającą oraz bogatą w funkcje) alterantywę. Testowałem większość:
Konq – powolny
Arora – niefunkcjonalna
Fx – brzydki(ujdzie po upiększeniu), powolny
Epiph – brzydkie, niefunkcjonalne
Seamonkey i wsystkie NN-podobne – brzydkie!
Niemal wszystkie możliwe kombinacje poza tą jedną…
Hmmm… pulpit jak prawdziwe biurko – fajne, choć ja osobiście mam taki porządek na dysku że szkoda mi trzymać czegokolwiek na pulpicie z wyjątkiem skrótów do ważnych katalogów.
Czekam jednak z niecierpliwością kiedy pojawi się narzędzie działające w drugą stronę. Mianowicie taki które zamienia komputerowe biurko w ten nieintuicyjny sposób przeglądania plików znany userom PC od iluś tam dziesięciu lat.
Żeby to się tak ładnie dało poukładać w drzewko, a nie rzucać w kąt i kolekcjonować na stercie. Żeby tak słuchawki były instancją klasy słuchawki reprezentowaną przez jakąś nic nie sugerującą ikonkę, zamiast plątać się między szklanką herbaty, a padem od Xboxa (wybaczcie mi grzesznikowi me niecne zachowanie).
Osobiście preferuje brak ikon na pulpicie. Nie lubię bałaganu na pulpicie (co innego na biurku w "realu" ;p)
w takim samym stylu jest (był?) lowfat, chyba nawet źródła w końcu został upublicznione, ale nie wiem jak się ma ten projekt obecnie
To tylko graficzna reprezentacja pulpitu, wnosząca więcej estetyki niż funkcjonalności, choć to tylko kwestia gustu. Poza tym nie bawiłem się tym programem, więc właściwie nie powinienem go oceniać :).
Pulpit to chyba coś, na czym mają się znajdować tymczasowe rzeczy, potrzebne w aktualnie wykonywanym zadaniu. Gdy potrzeba nam czegoś co się nie znajduje na biurku to wstajemy i idziemy do jakiejś szafki/szuflady, bierzemy to i kładziemy na biurku. A po pracy należało by biurko posprzątać 🙂
Ja pokładam nadzieje w tzw. semantycznym pulpicie, o którym głośno w KDE4, ale niestety coś go za bardzo nie widać.
Hmm dla mnie pulpit jest co najwyżej miejscem na widżety. Przecież i tak zawsze zasłaniają go inne okna, więc chyba lepiej wrzucić wszystki ważne rzeczy na panel?
Liczy się fakt że w windzie dostajemy wybór powłoki i to jest fajne jak komuś nie spodobał się explorer to będzie mógł go zmienić 🙂
Tylko że wybór taki mamy już od nastu lat 😉 a do wyboru jest ich więcej niż WM w linuksie.
Pamiętam jak to używałem Aston Shell na swoim starym Win98se … świetna rzecz.
Niestety większość jest słaba a spora część nierozwijana. Ciekawe projekty można policzyć na palcach jednej ręki.
Jak czytam o kolejnym wynalazku starajacym sie wiernie oddac
drewniane biurko to zastanawiam sie, czy to naprawde potrzebne?
Rozumiem, ze przeniesienie pewnych zachowan, nawykow na ekran
komputera ma sens, ale silowe probowanie skopiowania wszystkiego
jak leci jest IMO naiwne. Wziac to co ma ergonomiczna racje bytu,
a reszte implementowac wykorzystujac cechy komputera, ktorych
nie posiada drewniane biurko. To tak, jakby probowac na sile
stylizowac tokarke na frezarke i odwrotnie. Bez sensu.
Ponadto żeby sprawnie poruszać się w trójwymiarowym środowisku potrzeba trójwymiarowego interfejsu-zwykła myszka nie wystarczy. Widać to na przykładzie programów do projektowania 3D jak CATIA czy Inventor. Tam naprawdę twórcy musieli się solidnie napracować, żeby poruszanie się w trójwymiarowej przestrzeni było w miarę wygodne przy użyciu myszki. Nie sądzę, żeby interfejsy trójwymiarowych pulpitów szybko dogoniły ten standard. Poza tym interfejs 2D po prostu łatwiej ogarnąć. Ktoś kto nie miał nigdy kontaktu z komputerem (bez minusów proszę-mam na myśli np. dzieci) łatwiej przyswoi sobie ideę dwukrotnego kliku w żółty obrazek i drag&drop , niż zarzucania lassa na dziwnie wyglądające ikony.
Czyli komputer miał na początku usprawnić pracę i zastąpić sterty dokumentów, segregatory, fruwające wszędzie karteczki, długopisy, mazaki, ołówki, a teraz wracamy do symulowanie tegoż bałaganu przy pomocy komputera z jednoczesnym wymogiem sporej mocy obliczeniowej? Pogratulować pomysłu. Jeszcze bym prosił o symulację zbierającego się na biurku kurzu i wirtualny kubek z kawą oraz kanapkę. Nie kupuję pomysłu i idei, jak dla mnie nietrafiona.
Ach, żeby tak jeszcze wypadająca wirtualna szuflada powodowała wysunięcie tacki CDROMu!
Albo żeby można było wylać wirtualną kawę tworząc artystyczną wirtualną plamę na pulpicie. Niszcząc przy okazji wirtualne dokumenty 😉
Pewnie już ktoś pracuje nad takim wirusem 😉
ten wynalazek jest starszy niż moje kapcie więc to żadna rewolucja…
Właśnie przeczytałem, ktoś wspomniał o gnome… W gnome jest fajna możliwość nakładania na siebie ikon, czyli w jednym miejscu można mieć nawet 3 warstwy ikon. Daje to nieograniczone miejsce na pulpicie i może być powodem wielkiego bałaganu. ;/ wiem z doświadczenia… stąd fluxbox i kicker 🙂 pulpit czysty a ikonki w pasku i jest porządek. 🙂 We fluxboxie jest fajna opcja i nikt o niej nie pomyślał w KWM'ie, metacity i innych 🙁 chodzi o opcje wielu okien w jednym… tzn. w jednym oknie mamy kilka a w pasku tytułowym mamy coś na styl kart 🙂 baaaaaardzo fajne i użyteczne 🙂 to chyba jest we wszystkich *box'ach 🙂 bardzo fajne 🙂
Do czego, poza właśnie robieniem bałaganu, może się przydać nakładanie ikon na siebie? I po co trzymać pliki w "nieograniczonym miejscu na pulpicie", nie lepiej wrzucać je gdzieś, gdzie później łatwo je znaleźć? 😉 Chyba że ktoś jest bałaganiarzem z natury, chorobliwym, albo za nic nie może pojąć, co to jest katalog… Dla takich są wynalazki typu Tracker 😉
łatwiej odnoaleźć się w ponakładanych ikonach niż w gąszczu katalogów ;p
Kompletna pomylka. Nie bede powielal poprzednich postow, ale rozwine troszeczke pomysl readera: rozejrzalem sie po swoim biurku i takie mam propozycje:
– niech kubek z kawa bedzie latwo przewrocic (np. niech wystarczy go dotknac szybko poruszonym kursorem); wylewajaca sie kawa niech naprawde uszkadza dokumenty, a znalezienie chusteczki niech trwa przynajmniej 15 s; bedzie o wiele realistyczniej;
– dla palaczy: dodac ikonke popielniczki i papierosa; wtedy oprocz kurzu bedzie sie zbieral popiol i niech bedzie mozna sobie niechcacy przypalic jakis dokument;
– dlaczego biurko jest ograniczone scianami? Niech bedzie wolna przestrzen, jak naprawde, i niech dokumenty moga sobie spadac na ziemie: w ten sposob uzyskujemy drugi pulpit wirtualny, na ktorym mozna zrobic jeszcze wiekszy balagan!
– dodac koszulki (czy folijki, jak kto to nazywa) na dokumenty: np. po przeczytaniu sciagnietego pdfa niech sie dodatkowo wala po pulpicie pusta koszulka;
– ikona drukarki; w zaleznosci od modelu powinna zajmowac przynajmniej 1/4 pulpitu;
– jako dodatek bonusowy opcja "katar": co jakis czas znikad wszedzie sie pojawiaja brudne chusteczki i rolki papieru toaletowego; mozna je sprzatnac, ale i tak za chwile wroca;
– i jeszcze dwa dodatki: "dziecko w domu" i "mieszkam z kobieta": w obu przypadkach od czasu do czasu pojawiaja sie na pulpicie ikony z kont innych uzytkownikow, a wlasne dokumenty lub sa przenoszone na pulpity innych kont lub "porzadkowane" do losowych katalogow.
Podsumowujac: uwazam, ze tworcy BumpTopa podeszli do sprawy – nie bojmy sie tego slowa – tchorzliwie. Ciesze sie, ze wreszcie ktos postanowil przemienic komputer w maszyne przyjazna. Niestety, z calkowicie niezrozumialych dla mnie powodow, zrezygnowano z wielu udogodnien, ktorymi cieszymy sie na codzien w rzeczywistym swiecie, a ktorych wciaz brak w komputerze. Niech te kilka pomyslow, ktore przytoczylem wyzej, bedzie inspiracja dla autorow tej pieknej, choc niestety niedokonczonej, proby. Czekam z utesknieniem, az ziszcza sie marzenia tworcow z Hollywood, powstania wirtualna rzeczywistosc, komputery beda sterowane machaniem rekami w powietrzu, a pulpit komputerowy bedzie mozna rownie latwo zabalaganic, co rzeczywisty, rownie trudno bedzie go posprzatac, a o znalezieniu na nim czegokolwiek bedzie mozna zapomniec.
Mi tam compiz ułatwia pracę, systematyzuje i czyni łatwiejszym. Szczególnie jak się robi kilka rzeczy na raz i ma się otwarte mase okienek. Nie wyobrażam sobie pracy bez compiza. Ciekawe czy ten łyndołsowy też będzie taki przydatny.