Amerykańskie Siły Powietrzne chcą korzystać z danych zbieranych przez flotę autonomicznych balonów pogodowych firmy WindBorne Systems. Potencjalna wartość umowy sięga 49 mln dolarów, ale dotychczas wojsko zamówiło pomiary za około 1,7 mln. Kontrakt może wesprzeć rozwój sieci urządzeń, które zbierają informacje o atmosferze na całym świecie.
Balony sterowane przez wiatr
WindBorne ma około 700 balonów. Nie są wyposażone w silniki — zmieniają wysokość, by napotkać prądy powietrzne prowadzące w pożądanym kierunku. Regulują wyporność, wypuszczając powietrze i wykorzystując balast z piasku, a modele atmosferyczne pomagają wyznaczać trasę.
W sierpniu 2026 roku firma poinformowała, że jako pierwsza skierowała beznapędowy system lotny do oka tajfunu i zebrała tam dane. Według współzałożyciela WindBorne, Andrey’a Sushki, taki manewr wymaga zarówno dokładnych modeli wiatrów, jak i odpowiednio dużej liczby balonów, by urządzenia znalazły się we właściwych miejscach.
Zamówienia zależne od potrzeb wojska
Umowa pozwala Siłom Powietrznym zamawiać pomiary dla określonych lokalizacji i przedziałów czasu, zamiast kupować z góry ustaloną ilość danych. Maksymalna wartość kontraktu wynosi 49 mln dolarów, lecz ostateczne wydatki będą zależeć od potrzeb wojska.
Porozumienie przyznano bez konkurencyjnego przetargu. WindBorne twierdzi, że była jedyną firmą zdolną dostarczyć dane o globalnym zasięgu w formie spełniającej wymagania operacyjne. Sushko wskazał, że kontrakt ma również pomóc w rozbudowie floty oraz pracach nad ulepszaniem balonów.
Przeczytaj także: Microsoft 365 Copilot w Excelu rzeczywiście sprawdza się w finansach.
Dane dla prognoz opartych na AI
Pomiary z balonów trafiają także do WeatherMesh 6 — autorskiego systemu prognozowania pogody WindBorne. Firma deklaruje, że jego wyniki są lepsze niż prognozy Europejskiego Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF), które opierają się na symulacjach fizycznych procesów atmosferycznych.
Komentarz autora: Warto pamiętać, że skuteczność prognoz zależy od jakości danych pomiarowych. Deklaracje producenta wymagają niezależnej weryfikacji. Dopiero porównania w różnych warunkach pogodowych pozwolą ocenić rzeczywistą przewagę systemu.
Modele uczenia maszynowego wykorzystują natomiast wzorce wyciągnięte z wcześniejszych obserwacji. Rozwój architektur transformerowych oraz dostęp do dużych zbiorów historycznych danych pozwalają tworzyć prognozy bez każdorazowego rozwiązywania tradycyjnych równań opisujących atmosferę.
Niezależnie od zastosowanej metody prognozy wymagają wiarygodnych pomiarów warunków pogodowych. Deklarowana przewaga WeatherMesh 6 pochodzi na razie od samej firmy, dlatego jej skalę i powtarzalność powinny potwierdzić niezależne porównania w różnych sytuacjach meteorologicznych.


49 mln to maksymalna wartość, a nie kwota już wydana — dobrze, że to rozróżniliście. Ciekawe, ile faktycznie pójdzie na dane, a ile na rozwój floty.
Balon bez napędu kierowany przez zmianę wysokości brzmi sprytnie, ale ciekawi mnie dokładność sterowania trasą w praktyce. Wiatr nie zawsze robi to, co pokazuje model.
Mam pytanie do osób siedzących w prognozach: czy takie pomiary w oku tajfunu realnie poprawiają przewidywanie jego trajektorii, czy bardziej pomagają opisać warunki w danym momencie?
Deklaracja, że WeatherMesh jest lepszy od ECMWF, bez niezależnych testów niewiele znaczy. Trzeba porównać te same przypadki, horyzonty prognozy i błędy, a nie wrzucić jedno hasło o AI.
Miałem okazję pracować z danymi radiosondażowymi i lokalne pomiary z balonów mogą być bardzo wartościowe, zwłaszcza nad oceanami, gdzie stacji jest mało. Tylko jakość kalibracji i ciągłość transmisji będą kluczowe.
Bez przetargu, bo „tylko oni potrafią” — brzmi wygodnie dla firmy. Jeśli wojsko rzeczywiście ma takie wymagania, to powinno dać się je opisać i pokazać, czemu inni dostawcy odpadają.
Fajnie, że wojsko kupuje pomiary zamiast od razu stawiać własną infrastrukturę. Ale przy 700 balonach globalny zasięg to jeszcze nie to samo co równomierne pokrycie — ciekaw jestem, jak gęsto będą zbierać dane tam, gdzie są najbardziej potrzebne.