Urząd Miasta Łodzi i jego polityka w sprawie dokumentów w obiegu publicznym

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Urząd Miasta Łodzi i jego polityka w sprawie dokumentów w obiegu publicznym

Data: 17 kwietnia, 2010

Już sam tytuł mówi za siebie. Wiele razy przewijała się ta kwestia w internecie. Była nawet specjalna ustawa, która mówiła o tym, iż Urzędy i Instytucje publiczne powinny, ale nie muszą, posiadać dokumenty w otwartych formatach typu ODF, czyli dokumentach edytowalnych, uznanych przez Międzynarodową Organizację Normalizacyjną (ISO), o numerze ISO/IEC 26300.

Jak ta sprawa ma się do Urzędu Miasta Łodzi? Ano nijak. Mój przypadek pewnie nie jest jedyny, ale jakoś nikt nie potrafi na to zareagować, a szczególnie nasz kochany Polski Rząd, który bardziej woli martwić się o dostęp ludzi do pornografii dziecięcej i cenzurowaniem internetu, niż lepszy standaryzowaniem obiegu publicznych dokumentów.

Parę lat temu w Urzędzie Miasta Łodzi zrodził się projekt o nazwie: “Młodzi w Łodzi”. Ma on na celu promowanie naszego miasta i zachęcanie młodych ludzi do pozostania w nim. Nie opisałbym tego, gdyby nie zaniedbanie w postaci formatu dokumentów na ich stronach i ich komunikacji między obywatelem, a urzędem. W chwili obecnej na stronie www.mlodziwlodzi.pl można znaleźć dwa typy: jest to wszystkim znany format PDF (Portable Document Format) oraz DOC. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że czasem wymagają, aby przesyłać niektóre dokumenty drogą elektroniczną. I tutaj nastaje problem, bo jedynym edytowalnym formatem jest DOC. Może być PDF, jeżeli ktoś zakupi sobie wersję Pro Adobe Readera. Wracając do formatu DOC, jest on edytowalny przez pakiet OpenOffice Writer, dzięki pracy wielu programistów, ale nie zawsze to się udaje dobrze. Wielu podnosi od razu sprzeciw, że skoro jest odczytywany przez Writera, to po co tyle wrzasku i lamentu? Ano po to, że ja mam ochotę po jego konwersji, zapisać od razu w formacie ODT i potem w nim go wysłać. I powstaje pytanie, czy osoba pracują w takim biurze w Urzędzie Miasta, będzie go w stanie odczytać.

Przytoczę teraz krótką konwersację z pewnym pracownikiem UMŁ(nazwiska nie ujawniam z oczywistych względów):

Ja:

Witam Czy zgłoszenie może zostać wysłane drogą elektroniczną, czy trzeba przynieść osobiście wypełniony formularz do waszego biura na ulicy Piotrkowskiej? Oraz do której godziny 15.04 można nadsyłać ogłoszenia?

Urzędnik:

Zgłoszenie może być przesłane tylko drogą elektroniczną. Zgłoszenia przesłane do godz. 24.00 w dniu 15.04 będą traktowane jako zgłoszenia przesłane z zachowaniem terminu.

Ja:

Witam Chciałem się jeszcze spytać, czy wysyłać w formacie pdf, czy raczej odt?

Urzędnik:

Witam Raczej pdf. Ewentualnie zwykły doc.

Ja:

Witam No w doc to raczej nie wyślę, bo posiadam jedynie OpenOffice Writer, a konwertowanie w nim do doc raczej nie jest dobre. Chciałem się też spytać, dlaczego nie posiadacie dokumentów w formatach zatwierdzonych w ISO, czyli odt ??

Urzędnik:

Witam Odpowiedź na Pana pytanie jest prosta. UMŁ ma niestety taką politykę że możemy mieć na swoich komputerach urzędowych tylko i wyłącznie oprogramowanie zainstalowane przez naszych informatyków a jest to w całym urzędzie pakiet Microsoftu. OpenOffice’a więc sobie zainstalować nie możemy co tym samym oznacza że nie mozemy przyjmować dokumentów w tym formacie.

Jak sami widzicie pracownik Urzędu wyraźnie zaznaczył, iż winne są Władze Miasta, które nakazały tylko i wyłącznie używać ten pakiet. W sumie po części winę ponoszą też Informatycy, bo przecież do MS Offica Word istnieje specjalny dodatek stworzony przez Sun, do odczytywania dokumentów zrobionych w formacie ODF. W sumie Urząd zawsze może używać Google Docs, ale uważam, iż nie jest to bezpieczne dla informacji z oczywistych względów.

Teraz zadajmy sobie jedno pytanie: Kiedy zmieni się polityka Rządu i Urzędów Miast w tej sprawie?

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Michał Olber pisze:

    Mam nadzieję, że wyrazicie swoje opinie na ten temat. Dałem tego newsa do serwisu z racji tego, aby każdy mógł się dowiedzieć, jak wygląda sprawa wymiany dokumentów w naszym kochanym kraju i miastach.

    1. krzychoocpp pisze:

      O ile nic się nie zmieniło w prawie, to takie działanie jest z nim niezgodne – (Dz. U. z 2005 r. Nr 212, poz. 1766). Załącznik 2 określa że DOC jest formatem dozwolonym dla publikacji tylko do odczytu. A co do wymiany dokumentów "w naszym kochanym kraju i miastach", to nie generalizuj. Wysłałem kiedyś maila do UM Wrocławia, powołując się na tę właśnie ustawę – na stronie formularze były tylko w DOC, zrobiłem to z czystej ciekawości – trzy dni później dostałem odpowiedź, zgłoszone przeze mnie pliki zostały zastąpione RTFami (wymienione w ustawie jako odczyt/zapis) i w najbliższym czasie zobowiązali się zastąpić resztę DOCów.

    2. jellonek pisze:

      z tego tekstu wynika jasno ze pomyliles kluczowe sprawy.
      piszesz ze winne sa "Władze Miasta, które nakazały tylko i wyłącznie używać ten pakiet."
      jesli juz – wladze co najwyzej nakazaly by nie doinstalowywac samodzielnie oprogramowania.
      to, ze jest tam tylko ms-office – najprawdopodobniej (z przeprowadzonej rozmowy to nie wynika) kwestia lenistwa informatykow, te komputery przygotowujacych. oczywiscie zawsze moga jeszcze zwalic wine wyzej "bo im nie nakazano", ale nie oszukujmy sie… najprawdopodobniej rozbilo sie o osobiste preferencje "wyksztalconych na ms" "ynformatykow".

    3. lehr pisze:

      UWIELBIAM jak ludzie burzą się i zabierają głos w sprawach o których nie mają żadnego pojęcia. Miałem praktyki w pewnym urzędzie miasta i gwarantuję Ci że informatycy mają 101 milionów rzeczy ważniejszych i bardziej sensownych niż zamartwianie się Twoim problemem. Jestem w stanie się założyć o głowę że komputery na których pracują urzędnicy w _większej części_ nawet nie są w stanie obsłużyć openoffice, sprzęt 486 32 ramu, dyski max 4GB i windows 98 – powodzenia i wesołych świąt. możemy oczywiście założyć że akurat w Łodzi mają stanowiska nowsze, wtedy zaczynają się problemy z obsługą bo "pani jola nie wie jak to się robi w oo.org" ponad to, oprogramowanie obiegu dokumentów czy dotyczące aktów prawnych (które urzędy dostają ODGÓRNIE) nie są kompatybilne z openofficem. Więc policz spokojnie do 10, wypij szklankę wody, pograj w simsy, wieczorem podeślij ten cholerny formularz w PDFie (który notabene jest standardem otwartym zatwierdzonym przez ISO) który łatwo można wygenerować we writerze (więc urząd przyjmując pdfy wywiązuje się z "ustandaryzowanej otwartej komunikacji z obywatelami". i przestań zawracać ludziom pracy dupę. Informatycy w urzędach i średnich firmach są traktowani jak ciecie, na praktyce nie raz doświadczyłem poleceń służbowych typu "trzeba polutować mikrofony bo sesję rady miasta będziemy nagrywać" a między czasie trzeba zrobić bazę danych psów szczepionych na wściekliznę, bo za miesiąc odbędą się szczepienia, oczywiście wszystko na JUŻ TERAZ ZARAZ. Jak nie wiesz o czym mówisz to zajmij się czymś co nie traci mojego czasu.

      1. lehr pisze:

        Post Scriptum

        Ograniczona instalacja oprogramowania to nie jest lenistwo tylko zabieg wpływający bardzo dobrze i pozytywnie na BEZPIECZEŃSTWO i stabilność. Informatycy i w ogóle, pracownicy urzędów mają milion wytycznych np dotyczących danych osobowych, składowania danych tajnych, w jaki sposób je skłądować, organizować, przetwarzać i publikować. Nie ma czasu bawić się w OpenOffice dla idei – mój opiekun chciał wdrożyć openoffice i 7zipa, ale PO PROSTU NIE MA NA TO CZASU. Nie płacą mu za pierdoły nie dające NIC W ZAMIAN W TEJ KONKRETNEJ CHWILI, a absorbuje dużo czasu. Płacą mu za milion innych rzeczy – i na pewno nie są to rzeczy typu użeranie się ze zmierzłymi obywatelami czy instalowanie programów opensources gdzie popadnie – kwestie ekonomiki zostawmy ekonomistom. Ja Ci tłumaczę że od strony czasu/technologii/potrzeb po prostu nie ma sensu bawić się pierdołami bo tobie nie chce się tego zapisać w pdfie albo w tym prawie-doku z openoffice. Jak jesteś tak wierny ideałom zostań bohaterem werterycznym – skończysz tak samo jak on.

      2. mby7930 pisze:

        "których pracują urzędnicy w _większej części_ nawet nie są w stanie obsłużyć openoffice, "

        Ciekawe, gdzie takich komputerów ktokolwiek jeszcze używa?

        W znajomym mi urzędzie (miasto nieco ponad 10 tys. mieszkańców) komputery zaczynają się od 3GHz Celeronów, 1GB RAM, dyski ponad 100GB i wszędzie Windows XP (w Vistę nikt nie zamierza się bawić; MS dobrze wiedział, po co umożliwił downgrade).

        I OpenOffice jest tam używany dość powszechnie, ostatnio nawet 7-zip.

        1. lehr pisze:

          nie sądzę że nazwa miejscowości jest Ci potrzebna miasto ok 19 tyś ludzi – ale jeśli myślisz ze wszystkie urzędy w całej polsce mają tylko i wyłącznie komputery "3GHz 1GBRAM" to jesteś bardzo naiwny. Większość stanowisk ma niewielkie potrzeby i komputery 486 są wystarczające, w nowszych biurach są nowsze sprzęty.

        2. marcinsud pisze:

          To jestem ciekaw jak na tych zabytkach działa mso i jak wyglądają dokumenty przesłane przez obywateli z mso2007 w docx lub zwykłym docu. Nie nie musisz odpowiadać sam robiłem test dokumentów z mso2007 na 2003 i 2000.

          Powiem tylko makabreska większa niż przy otwieraniu doca zrobionego we writerze w mso 2007

        3. lehr pisze:

          a słyszałeś o MS Office 97? rlly.

        4. lehr pisze:

          nie rozumiem czemu tak się ograniczasz w swoich założeniach – wziołeś pod uwagę że urzędy czasami (z naciskiem na czasami) tworzą dokumenty do użytku wewnętrznego? nie trzeba mieć 3GHz i pincet giba żeby napisać i wydrukować akt czy obwieszczenie. oprócz doc odt i pdf jest milion pincet innych formatów dokumentów które są używane _wewnątrz_ wiem że fajnie jest generalizować "bo ja im wysyłam odt i oni wszyscy powinni mieć ubuntu, milion giba i openoffice – ale to jest generalizowanie" nie ma pieniędzy, czasu, odpowiedniej kadry o szkoleniach nie wspominając. na praktyce miałem koło 30 dysków od 650MB do 8 GB które były do utylizacji… skąd się wzięły?

        5. lehr pisze:

          wiem że Tobie, hardkorowcowi co listy do babci pisze we writerze z 8GB ramu i na dwustu rdzeniach ciężko wyobrazić sobie że na 486 da się pisać dokumenty. ale dokumenty dało się pisać na makach,commodorach, amigach i atari. tu nie chodzi o to że na tym się nie da pracować tylko o to że ty masz w domu prywatny, zadbany w miare nowy sprzęt, a urząd ma troszku więcej wydatków niż twoje gospodarstwo i troszkę inne cele – np oni nie potrzebują 1gb ramu na odpalanie gg10 i dwóch następnych gb na odpalanie need for speeda… przychodzi janka z 40 letnim starzem księgowej i robi sobie jakieś tabelki. od 10 do 15 lat na tym samym programie. jasne że dużo urzędów teraz kupuje nowe sprzęty – ale jeśli myślisz że wszystkie firmy i urzędy co trzy lata kupują nowy sprzęt to sory ale zakonczmy dyskusję.

        6. mby7930 pisze:

          "na praktyce miałem koło 30 dysków od 650MB do 8 GB które były do utylizacji"

          Akurat też miałem "starożytne dyski" do utylizacji, uwierz na słowo, że w tym urzędzie też kiedyś był sprzęt, który dzisiaj po prostu już "nie uciągnie" najnowszego oprogramowania (np. do elektronicznego obiegu dokumentów).
          Zresztą wystarczy tylko zainstalować programu antywirusowy na jakimiś "antycznym sprzęcie", aby to dostrzec.

        7. norbert_ramzes pisze:

          W MSO przed 97 był 95 a jeszcze wcześniej była inna numeracja (+- taka: 0.0000001 1.1, 2.0)

        8. marcinsud pisze:

          @lehr nie rzucaj się dyskusja jest o komputerach, które mają służyć do kontaktów z obywatelami, a sprzęt który wymieniłeś nie da rady i napisałem ci dlaczego.

          Dokumenty do wewnętrznego obiegu mogą nawet na maszynach do pisania pisać.

      3. petent pisze:

        Bez obrazy, ale z twojej wypowiedzi wywnioskowałem, że jesteś tzw „pionkiem” i robisz tylko to co ci każą zrobić. To że w twoim urzędzie jest taki „chaos informatyczny”, świadczy tylko o twoim przełożonym (jakiegoś kierownika powinieneś mieć) i to on powinien znać odpowiednie ustawy i zarządzenie i dostosować do nich waszą pracę. Ja też jestem w swojej firmie pionkiem (dość duża firma – jest nas 4 informatyków), i nasz kierownik nie jest super fachowcem z informatyki, ale za to umie pokierować zespołem, i jest zorientowany w ustawach i procedurach. My tylko realizujemy to co on zarządzi (co nie znaczy, że nie mamy swoich pomysłów i wpływu na naszą pracę), i wszystko odbywa się sprawnie. Jeszcze raz podkreślam, komentarz nie ma na celu nikogo obrazić. Jedynie chciałem zaznaczyć jak wiele zależy od organizacji pracy i od tego na ile kompetentni ludzie zajmują odpowiednie stanowiska.

        dziękuję za uwagę i pozdrawiam wszystkich.

        Ps
        Czasem rzeczywiście nie ma się co bulwersować, i zrobić tak jak napisałeś powyżej, napić się kawy i policzyć do 10.

        1. lehr pisze:

          nie byłem pionkiem tlyko praktykantem (co w sumie wychodzi na to samo) ale ja mówię o pracy mojego opiekuna np. a on jest kierownikiem działu inf w urzędzie. Po prostu śmieszy mnie że ludzie tak łatwo obrzucają błotem po urzędach że nie ma tam opensources a nie rozumieją że w firmach i urzędach są inne warunki niż u nich w domu. Praca informatyka nie wygląda tak jak u nas w domach prywatnych, że siada sobie informatyk, instlauje openoffice i w między czasie instalacji przegląda youtube. Nagonkę zrobić łatwo, tylko ludzie nie rozumieją o czym mówią.

      4. „Ynformatyk” od siedmiu boleści… Urzędy są dla obywateli, a nie osób w nich pracujących Panie lehr.

        1. lehr pisze:

          ja wiem że ty byś na pewno lepiej zarządzał wszystkim. tak byś zrobił że urząd sam by się prowadził. pozdrowienia i wesołych świąt.

  2. trasz pisze:

    OOo bez problemu zapisuje w formacie DOC. Innymi slowy – uprawiasz wasc trolling.

    1. norbert_ramzes pisze:

      Nie byłbym tego na 100% pewien…

    2. quest pisze:

      Kłamiesz trasz. OO.o zapisuje do .doca z problemami.

      1. jellonek pisze:

        skoro zarzucasz dyzurnemu trollowi klamstwo – wyjasnij na czym te problemy polegaja…

        1. mby7930 pisze:

          "skoro zarzucasz dyzurnemu trollowi klamstwo – wyjasnij na czym te problemy polegaja…"

          Problemy polegają na np. utracie informacji, gdy OpenOffice zapisuje do formatu DOC (np. zaznaczenia checkbox'ów znikają, w niektórych przypadkach OO po prostu się zawiesza).

          Co ciekawe wszystko jest zapisywane poprawnie w formacie OpenDocument.

        2. iron_irony pisze:

          ja dorzucę kilka kolejnych kwiatków od konwersji .odt .doc, .docx:
          – .odt do .doc: enumeracje są dziwnie sformatowane (druga linijka nie jest zawinięta)
          – .docx do .odt: problemy z tabelkami, np. mój dzisiejszy problem: zniknęła ostatnia kolumna, co ciekawe OO pokazywał ją poprawnie i pozwalał na edycję. Jednak po zamknięciu i ponownym otwarciu .odt – kolumny brak. Rozwiązanie – edycja xml-a OO i usunięcie jakiegoś bzdurnego span w kolumnie na 65535 kolumn.

    3. tydell pisze:

      Cóż, zapisz sobie dla przykładu dokument z jakąś większą tabelą, w której będziesz miał komórki scalane, zarówno w kolumnach jak i w wierszach. Często potem zapisuję taki dokument w formacie .doc, by móc go w pracy otworzyć, niestety po otwarciu w MS Office Word 2007 zawartość dokumentu z reguły nie przypomina tabelki nawet w kilku procentach.
      Taka podstawowa rzecz jak tabela potrafi wiele problemów stworzyć

      1. trasz pisze:

        Zawsze pozostaje eksport do PDF. W koncu PDF-a tez akceptuja.

        1. lazy_bum pisze:

          PDF też akceptują, ale to, że nie stosują się do prawa (wymyślonego pewnie przez kolegów urzędników), to już od razu przestaje mieć znaczenie? To jest taka sama głupota jak ustawianie fotoradarów na „pięćdziesiątce” z czułością np. 70+ km/h. Wychodzi na to, że „trochę” łamiący przepisy są OK, a „bardziej łamiący” już nie? Już pisałem to wczesniej i powtórzę kolejny raz: niewiele się u nas zmieni jak nadal będzie obywatel dla urzędnika, a nie odwrotnie.

      2. zdzichu pisze:

        Niestety z konwersjami nie jest najlepiej, siostra cioteczna w szkole pod MSO robila jakis kalendarz, jakies tam tabelki plus zdjecie, OO odczytal to bez blednie, ale zapis do jakiegokolwiek formatu ktory tylko mozna bylo wybrac do zapisu, robil totalny balagan i sieczke, lacznie z pdf, tak ze nie jest tak wesolo.

    4. sprae pisze:

      Zgadzam się. Od kilku lat wysyłam jednej firmie teksty z OOo w formacie .doc i nie mają większych pretensji. Nawet z prostymi tabelkami, listami i innymi wymysłami. Do prostych rzeczy się to nadaje.

      1. mingos pisze:

        Ale tylko do prostych. Pewnych rzeczy DOC po prostu nie umie, więc konwersja z ODT będzie kiepskim rozwiązaniem. Ja pracę magisterską pisałem w OpenOffice (bo na M$ Office mi szkoda kasy), ale pracę musiałem dać w PDF, bo ani na uniwerku nie umieli czytać ODT, ani DOC nie wyglądał dobrze.

      2. mby7930 pisze:

        "Do prostych rzeczy się to nadaje."

        Niestety tylko do prostych, dlatego tak ważne jest, aby format OpenDocument zyskał równorzędny status z DOC.

    5. Gunther pisze:

      Nieczęsto zgadzam się z Traszem, ale z mojego doświadczenia wynika, że dokumenty zapisane w OO.o w formacie doc bardzo przyzwoicie są odczytywane w MSWord. Szczerze mówiąc nie przypominam sobie od lat większych problemów (co innego w czasach OO.o 1.x). Czasami coś się lekko poprzesuwa, ale nie są to problemy większe, niż podczas wymiany dokumentów w różnych wersjach pakietu MSOffice.
      Dodam, że nie chodzi o jakieś drobne dokumenciki. Od kilku lat produkuję w OO.o wszystkie swoje teksty – artykuły i sprawozdania od kilku do kilkudziesięciu stron, często z tabelami, czy wykresami. Za kilka tygodni powinna pojawić się książka, którą w całości napisałem w OO.o (220 s. w druku).
      Oczywiście kwestia braku zgodności opisanych praktyk z ustawami jest dość żenująca. Prawo uchwala się po to, by go przestrzegać. A tutaj urzędy publiczne dają wyraz swojego lekceważenie tegoż prawa. No ale to widocznie jest ta nasza słowiańska dusza…

      1. mby7930 pisze:

        "Od kilku lat produkuję w OO.o "

        I to jest odpowiedź na Twój brak problemów. Jeżeli dokument od początku powstaje na OpenOffice, to rzeczywiście najczęściej jest odczytywany poprawnie przez MSO.
        Niestety najczęściej spotykana sytuacja jest taka, gdy trzeba poprawić w OpenOffice dokument, który powstał na MSO i wtedy wychodzą różne "kwiatki".

      2. iron_irony pisze:

        w którym formacie .doc zapisujesz ? (może to kwestia podformatu, ewentualnie wersji OO i MS Word'a ?)

  3. sirsimon pisze:

    Informatycy niestety mają sporo do powiedzenia (i zrobienia) ale większości się ani nie chce dokładać sobie samemu roboty, ani psuć miłego spokoju i opłaconego przez nas porządku rzeczy. Na szczęście nie wszyscy i może się to pomału zmieni…

  4. patyczak pisze:

    Wczoraj (16 kwietnia) Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania wystosowała do Urzędu Miasta Łodzi pismo w tej sprawie – powołując się na stosowne przepisy prawne, poprosiliśmy o zajęcie oficjalnego stanowiska wobec dopuszczalności ODF-a w łódzkim UM. O odpowiedzi Urzędu Miasta oczywiście poinformujemy.

    1. Może napiszacie im od razu, że MS Office obsługuje ODF.

      1. ggrants pisze:

        Office 2010 oczywiście… nie jestem pewien czy i do 2007 nie ma jakiegoś dodatku aby obsługiwał.

        mało tego w Win7 nawet Wordpad obsługuje 😉

      2. lehr pisze:

        tak się składa że mój office 2007 z sp2 obsługuje odf.

  5. "kochany Rząd" – sorry ale co to ma do rzeczy? władze Łodzi to jakieś dzieciaki z przedszkola, że im trzeba mówić jak się mają zachować?
    Nie jestem zwolennikiem PO, ani też nie podważam zaniedbań rządu w sprawie otwartości urzędów centralnych. Tylko że nie można wszystkiego załatwiać na poziomie rządowym, jeśli sprawa dotyczy UMŁ to musisz dotrzeć do randych i p.o. prezydenta, a nie oglądać się na rząd. a rząd niech się zajmie sam sobą, a nie samorządami.

    1. Mieszko Kaczmarczyk pisze:

      a rząd niech się zajmie sam sobą,

      Ależ ten rząd się właśnie tylko i wyłącznie sobą zajmuje!

      1. hehe poprzedni zajmował się nami, już nie wiem co gorsze 🙂

  6. Bastian pisze:

    Jak nazywa się ten dodatek Suna do poprawnego zapisu doc ?

    1. mby7930 pisze:

      "Jak nazywa się ten dodatek Suna do poprawnego zapisu doc ?"

      Jest odwrotnie. SUN wydał dodatek do MS Office'a do poprawnego zapisu plików ODT, ODS

      http://www.sun.com/software/star/odf_plugin/

      Nie jest jednak jasna sprawa zmian w zapisach licencyjnych.
      Pobieranie jest bowiem udostępnione, ale jest też podana kwota ($90.00) opłaty.

      1. quest pisze:

        Jest wersja darmowa.

        http://ooblog.pl/2010/04/18/oracle-morduje-darmow…

  7. Zupełnie nie rozumiem psioczenia na rząd – cytowane tu prawo to rozporządzenie Rady Ministrów – a więc dokument rządowy, który określa standardy jakich powinny trzymać się wszelkie urzędy. Co jeszcze ma zrobić rząd? Przyjechać do każdego miasta i zainstalować OpenOffice?

    Zaniedbania dopuszcza się Urząd Miasta Łodzi. Naprawdę nie należy z każdym problemem wyskakiwać od razu do sejmu, premiera czy prezydenta. Pierwszym krokiem samorządności są gminy, miasta, powiaty, można działać lokalnie.

    1. Michał Olber pisze:

      Tylko, że Rząd jest odpowiedzialny za swoje jednostki podległe. Czy Ministerstwo zostawia i nie kontroluje szpitali, bo dało ustawę, która reguluje pewne kwestie w tej sprawie?? Raczej nie.

      1. mby7930 pisze:

        "Tylko, że Rząd jest odpowiedzialny za swoje jednostki podległe."

        np. urzędy wojewódzkie, gdzie mógłby nakazać wymianę danych w formatach OpenDocument; potem poszłoby już "z górki".

        1. arek pisze:

          no właśnie nakazał (rozporządził) wydając rozporządzenie. Do kontroli są odpowiednie jednostki np. NIK.

      2. minister pisze:

        Tylko, że Rząd niestety nie posiada „mocy przerobowych”, i nie jest w stanie w każdym urzędzie sprawdzać jakie kto ma oprogramowanie.

      3. samorząd pisze:

        Rząd nie ma władzy nad samorządem tak więc nie może niczego nakazać, bo samorząd mu nie podlega.

        Można to zmienić ustawą (Sejm->Senat->Prezydent). Rozporządzenia wydają Ministrowe i/lub Rada Ministrów pod warunkiem, że istnieje delegacja ustawowa (tzn. w jakiejś ustawie jest napisane, że można wydać rozporządzenie).

        Taki mamy porządek prawny, co nie oznacza, że nie należy tych przykładów piętnować. Zwłaszcza, że w JST jest zwykle największa dowolność i uznaniowość przepisów. No cóż, widać, że niektóre przepisy w Urzędzie Miasta Łódź się nie przyjęły. 🙂

        Pamiętam taką anegdotę z samorządu w małej miejscowości, gdzie gości twierdził, że u nich prawo zamówień publicznych się "nie przyjęło", bo to "dobre w jakiejś tam W-wie" a oni robią to po swojemu. 🙂

  8. szczur0 pisze:

    Po pierwsze:

    Urząd Miasta Łodzi i jego polityka w sprawie dokumentów w obiegu publicznym
    Już sam tytuł mówi za siebie.

    tutuł nie mówi za siebie ;P mówi tylko o tym że miasto łodzi ma jakąś politykę w sprawie obiegu nie mówi jaką.
    Po drugie:

    UMŁ ma niestety taką politykę że możemy mieć na swoich komputerach urzędowych tylko i wyłącznie oprogramowanie zainstalowane przez naszych informatyków a jest to w całym urzędzie pakiet Microsoftu. OpenOffice’a więc sobie zainstalować nie możemy co tym samym oznacza że nie mozemy przyjmować dokumentów w tym formacie.

    wyciągasz waść błędne wnisoki: nigdzie nie jest napisane że "Władze Miasta" nakazały używania MSOffice, jest napisane, że władze miasta zabroniły urzędnikom instalować dowolnego oprogramowania. Nie zabroniły informatykom, tylko tym pewnie sie nie chce instalować OOo 😛 urzędnikowi pewne też się nie chce gadać z informatykiem żeby zainstalował im OOo, ale jakby ich pospamować odt i udawać, że się nie wie jak innaczej zapisać, to by pewnie zainstalowali 😛

    1. Michał Olber pisze:

      Tylko, że z tego co wiem, to informatyk bez odpowiedniego nakazu nie ma prawa zainstalować niczego z własnej woli. Pytałem się paru osób, które odwiedzały urzędy innych miast, i wszędzie jest praktycznie MSOffice 2007 lub 2003. A jak dostają dokument w ODF to go odsyłają. Dopiero odpowiednie pisma pozwalają na przyjęcie dokumentu ODF.

  9. arek pisze:

    to właśnie jest to! zaczynaj działać lokalnie
    można złożyć oficjalne zapytanie (zgodnie z prawem dostępu do informacji publicznych) czemu jest taki stan rzeczy i zobaczyć jak można odpowiedź wykorzystać potem w ramach ulepszania komunikacji

    z armaty ciężej upolować muchę niż packą 🙂

  10. Hakier pisze:

    Najlepszym rozwiązaniem byłoby jakby wprowadzili jakieś sankcje dotyczące osób odpowiedzialnych za dany urząd, aby sam odczuł po kieszeni. Tzn. chodzi mi o sytuacje kiedy się taki urząd przepisów nie trzyma (wtedy straszeniem iż urząd dostanie po kieszeni nic nie da, a jak ktoś konkretny ma dostać po łąpkach to co innego 😉 )

  11. Sławek pisze:

    Do końca nie rozumiem. Przecież OpenOffice.org posiada funkcję eksportu do PDF-a. Dlaczego wymagałoby to posiadania Adobe Reader w wersji PRO?

    1. Michał Olber pisze:

      Ale czytałeś dokładnie, w czym problem? Eksport swoją drogą, ale dokument do edytowania jest potrzebny. Powiedz mi, czym dobrze i bez błędów edytować PDF. Ja chcę, aby była w końcu równość technologiczna i każdy bez wyjątku mógł wejść na stronę swojego Urzędu i ściągnąć plik w postaci ODF, DOC, ABW itd.

      1. trasz pisze:

        @Michał Olber: Nie. Ty chcesz, zeby uzytkownicy popularnego oprogramowania mieli trudniej – tak, jak teraz maja uzytkownicy oprogramowania mniej popularnego. W sensie, zeby zrownac w dol, zeby bylo "sprawiedliwie".

        1. Bastian pisze:

          A niby w czym użytkownicy "popularnego" oprogramowania mieliby trudniej, dodając możliwość wysyłania w odt ? Jakieś głupoty piszesz.

        2. mby7930 pisze:

          "Ty chcesz, zeby uzytkownicy popularnego oprogramowania mieli trudniej "

          Po pierwsze, dlaczego mieliby niby mieć trudniej, sam MS przecież wprowadza do swojego pakietu obsługę formatu OpenDocument.

          Po drugie, cała istotna tej regulacji polega właśnie na tym, aby ułatwić komunikację z władzą tym, dla których jest to problem, a
          a nie tym, którzy z tym żadnego problemu nie mają.

        3. trasz pisze:

          @Bastian: Ach, wiec twoim zdaniem urzedy powinny stosowac rownolegle dwa rodzaje dokumentow, dwa rownolegle systemy kontroli obiegu tychze itd? ;->

          @mby7930: Na razie nie wprowadzil. Zreszta ODF posiada spore dziury w dokumentacji, wiec ze wspolpraca OOo z czymkolwiek innym moze byc roznie.

      2. mby7930 pisze:

        "Ja chcę, aby była w końcu równość technologiczna i każdy bez wyjątku mógł wejść na stronę swojego Urzędu i ściągnąć plik w postaci ODF, DOC, ABW itd."

        Równość technologiczna będzie wtedy, gdy we WSZYSTKICH urzędach będzie nakaz używania OpenOffice'a.
        Wtedy nie będzie problemu, gdyż OO jest dostępny dla każdego bezpłatnie.
        Dopóki jednak "z góry" przychodzą "na dół" pisma w formatach DOC, XLS (z makrami, których nie obsłuży OpenOffice Calc) czy PPT lub ich następcy z literką "X" na końcu, to w urzędach Z KONIECZNOŚCI będzie królować MS Office 2003/2007/2010.

      3. Sławek pisze:

        Jest wtyczka dla OO2/OO3 do edycji PDF-ów, ale nie bawiłem się nią za bardzo. Można by napisać, że formularze jako tako dałoby się wypełniać(niektóre, jeżeli miejsce na wprowadzenie danych jest jedynie podkreślone) 😉 .

        1. morsik pisze:

          Wtyczna ta działa bardzo dobrze poza jednym drobnym szczegółem… PDFy otwierane są w Draw a nie we Writerze (nawet jeśli jest sam tekst).

          I z tego co kojarzę, to chyba tylko linijka po linijce potrafi czytać (tzn, ze nie zedytujesz całej strony, tylko linia po lini musisz lecieć i zawijać słowa).

          Działa, ale zbyt wygodne to nie jest…

        2. Sławek pisze:

          To OO draw powinien mieć obsługę pływających elementów w dokumencie. Chodziłoby o to, by elementy zmieniały swoje położenie, jeżeli element wyżej miałby większą długość. Powinni też dodać obsługę łączenia elementów tekstowych. Szafa gra. W moim odczuciu, to dodanie tego nie stanowiłoby wielkiego problemu.

        3. marcinsud pisze:

          @Sławek To dodaj w końcu są źródełka.

    2. Sławek, nie chodzi o funkcję eksportu, tylko importu!

  12. Gdy gdzieś wyraźnie chcą ode mnie DOC, często wysyłam w załączeniu również oryginalny ODT, z którego owego DOC eksportowałem. Ja wybrałem, czego chcę używać, niech inni też sobie wybiorą. Jak ktoś chce się kaleczyć z DOC, to jego wola…

    Nie można wykazać, że plik DOC jest [nie]niewłaściwie zapisany, bo nie ma punktu odniesienia "poprawności". Stąd nie można wykazać, że Word działa z takim plikiem [nie]poprawnie.

    Dlatego na lamenty w rodzaju "ale tu nie ma żadnych obrazków, ale rozjechały się tabele, ale…" odpowiadam krótko: u mnie wygląda dobrze, widocznie wasz Word źle działa, może spróbujcie odczytać ODT?

    1. Sławek pisze:

      Racja. Obsługa DOC w Wordzie na przestrzeni jego istnienia się zmieniała, więc rację masz. W przypadku ODF, to zmieniono nieco w sposobie jego obsługi w OO3 i wszyscy wiedzieli, kogo to wina, a także, że teraz jest lepiej.

  13. szametu pisze:

    tak tylko jak powiesz pani za biurkiem 'niech sobie pani odczyta odt' to Pani zrobi rybke, pomysli ze ja obraziles i nic waść nie zalatwisz ^^ … niestety wielu stosuje piszac tutaj tzw. 'neewsy' stosuje zasade' nie wazne, ze nie na temat, wazne abym sobie ponarzekał'

      1. szametu pisze:

        moge Ci mowic 'kolo' lub 'ziom' …. kurturarny czlowiek chce byc, to uwage zwracaja.

        1. „Waść” jest obraźliwe, tylko mało kto z posługujących się tym dawnym słowem o tym wie. 🙂

        2. Oh, historycy z zamiłowaniem do minusowania tutaj trafiają? Ciekawe…

          Dawniej jedynie do króla można było mówić Wasza Miłość. Z tego wyrażenia powstały liczne skrótowce a z czasem nastąpiła ich deprecjacja. Obraźliwą ironią było zwrócenie się przez „waść”. [„Język a kultura t.6”]

          Dlatego panowie bracia rozważcie zaprzestanie używania tego zwrotu w codziennej polszczyźnie bo nie ma nań już miejsca od XIX wieku. Przypomina on wieszanie atrap samopałów w alkowie i szabli nad kominkiem, jednym słowem jest to co najmniej tak wieśniackie jak disco polo w okresie rozkwitu 😉

      2. marcinsud pisze:

        ogniem i mieczem leciało rankiem w tv to pewnie stąd (przynajmniej jakaś odskocznia od tych żałobnych kawałków)

        1. szametu pisze:

          pewnie z ksiazki ? wiesz, kartki, okladka, literki … nic w postaci elektronicznej. ale pewnie dla wielu pojecie slowa ksiazka jest takie same jak znajomosc Torbickiej. kojarzy sie z trudnymi filmami ktorych nie rozumiecie.

  14. aaaa pisze:

    A mam takie pytanie. To „rozjeżdżanie się” dokumentów przy eksporcie z ODF do DOC jest jakieś poważne, czy to różnice w odstępach między akapitami, fontach itp.? Ktoś tu wspominał o tabelach, jak to jest?

    Bo ja potrafię sobie wyobrazić, że jak ktoś wyrównuje coś spacjami to będzie miał duże problemy. Wydawało mi się jednak, że przy prawidłowym formatowaniu to chociaż np. z 5 stron zrobi się 4.5 strony, to skład będzie prawidłowy.

    1. Otaq pisze:

      Jeśli chodzi o czysty tekst to jest tak jak mówisz. Zmieniają się czcionki, głębokość wcięcia, marginesy itp. Ale jeśli ktoś poprawnie formatuje tekst to nie ma z tym większych problemów (jak się czcionka zmieni na jakiegoś Gothika czy innego Symbol to wygląda to śmiesznie ale łatwo to naprawić). Gorzej jeśli w dokumencie są jakieś bardziej skomplikowane elementy jak tabele ze scalonymi komórkami (proste co najwyżej będą np. wyśrodkowane zamiast wyrównane do lewej lub na odwrót), osadzonymi obrazkami (np. tekst zamiast opływać obrazek może zostać zasłonięty albo podzielony na dwie części: nad i pod obrazkiem) i wtedy rzeczywiście to wszystko się rozjeżdża.
      Osobiście częściej robię prezentacje niż czysty tekst i wtedy np. podmieniają się animacje – elementy zamiast "przylatywać" "wyłaniają się" itp.

  15. revcorey pisze:

    Jeśli to ms office 2007 z sp2 nie widzę problemu z odt(gorzej z ods). Czyli twoje pierwsze pytanie powinno być o wersję oprogramowania. Osobiście podejrzewam że to jednak ms office 2003 tam jest. Swoją drogą dział it mógłby chociaż doinstalować wtyczkę sun odf to ms office. W ten sposób mieliby i odf i formaty ms, chociaż warto zaznaczyć że wykorzystując wtyczkę pojawiają się podobne problemy jak przy eksporcie odf=> formaty ms

  16. dkozlows pisze:

    A co do plugin'u ODF do office'a to kosztuje on teraz 296zl :
    http://www.sun.com/software/star/odf_plugin/get.j…

    1. quest pisze:

      Jest wersja darmowa.

      http://ooblog.pl/2010/04/18/oracle-morduje-darmow…

      1. sirsimon pisze:

        Była, ale się skończyła 🙂
        Download limit reached for Sun ODF Plugin 3.2 for Microsoft Office.

  17. tolep pisze:

    Ja wolę, gdy urzędy stosują oprogramowanie i formaty będące standardem de facto w całym świecie, a nie takie, jakie sobie fanboje wywalczyli biurokratycznie.
    Frontem do Zwykłego Petenta i do Zwykłego Usera, nie do aktywistów jedynie słusznego ruchu.

    Kilkanaście lat uczciwej, konkurencyjnej walki z najlepszym (dla ZU) systemem operacyjnym i najlepszym (bezsprzecznie) oprogramowaniem biurowym nie pomogło – z wciskaniem darmowych alternatyw włącznie – więc ta taktyka została porzucona. Bo łatwiej podpuścić polityków i urzędników niż przekonać userów.

    1. mby7930 pisze:

      "Ja wolę, gdy urzędy stosują oprogramowanie i formaty będące standardem de facto w całym świecie, a nie takie, jakie sobie fanboje wywalczyli biurokratycznie."

      DOC jest właśnie przykładem takiego wywalczonego biurokratyczne standardu

      "Kilkanaście lat uczciwej, konkurencyjnej walki"

      uczciwej? ze strony MS? Niektórzy w zakłamywaniu rzeczywistości przekraczają już granice absurdu i śmieszności.

      1. tolep pisze:

        DOC jest standardem rynkowym używanym w urzędach dlatego, że rozpowszechnił się wśród ZU, czego przyczyną z kolei jest to, że MS Office jest najlepszym od wielu (15?)lat oprogramowaniem biurowym.
        (Z tego samego powodu na rynku napojów rządzą Coca-Cola i Pepsi mimo "zamkniętych" receptur.)

        MSO jest na rynku sprzedawany, OOo na tym samym rynku rozdawany. Ludzie wybierają MSO. Smutna dla aktywistów rzeczywistość. Nie udało się przekonać użytkowników, więc próbuje się im narzucic coś odgórnie.

        1. mby7930 pisze:

          "DOC jest standardem rynkowym"

          Nie jest, gdyż zależy w całości OD JEDNEJ FIRMY. To jest przykład monopolu, a nie wolnego rynku.

          "używanym w urzędach dlatego, że rozpowszechnił się wśród ZU"

          Urzędy używają MS Office'a, gdyż tak kazała im "góra" (gdzie przybrało to postać uścisku dłoń prezesa MS przez polskiego oficjela).

        2. tolep pisze:

          Kto ściska rece ZU i właścicieli mikro, małych, średnich i dużych firm i daje im łapówki?

          Nie ośmieszaj się. Znaczący kawałek tortu prędzej zostanie wyrwany nie tylko przez Google Docs, ale i nawet przez Zoho, niż przez OOo.

        3. revcorey pisze:

          Proste ms korzystał z zamkniętych standardów + ukrywał dokumentację i tyle.Od razu mi się przypomina sytuacja chyba z Rumuni czy Bułgarii która wyszła na światło dzienne z 1,5 roku temu jak wyszło że super korzystna umowa państwa z ms doprowadziła do tego że rząd płacił ms więcej za pakiet biurowy i windows niż w sklepie.Ponadto kiedy ms office wygrał z wordperfect powstała masa dokumentów w ich formatach i świadomość istnienie tylko ms office wśród użytkowników. Nie żeby ms office był złym programem .

        4. mby7930 pisze:

          "Nie ośmieszaj się. Znaczący kawałek tortu prędzej zostanie wyrwany nie tylko przez Google Docs, ale i nawet przez Zoho, niż przez OOo."

          OK. Ty już ośmieszyłeś się widać dostatecznie swoją znajomością "rynku.

          Problemem, którego w dalszym ciągu nie dostrzegasz, jest OpenDocument wprowadzenie jako FORMATU WYMIANY DANYCH z władzą.
          A jakie oprogramowania będzie do tego wykorzystywane, to w tym momencie już sprawa konkretnych przetargów.
          Ważne, aby nasze państwo nie wykluczało cyfrowo obywateli poprzez używanie formatu DOC.

      2. Budyń pisze:

        Troluj sobie dalej o "nieuczciwości MS"…
        … prawda w oczy kole.

        1. mby7930 pisze:

          "… prawda w oczy kole."

          Przede wszystkim zwolenników "kryształowość" MS, którzy zamykają oczy.

        2. @mby: No co Ty?! Przecież fundacja Gatesów wspiera patentowanie leków dla ciężko chorych i programy „kontroli narodzin” w biednych krajach. Dla nich zawsze na pierwszym miejscu są ludzie, ludzie na całym świecie…

    2. revcorey pisze:

      Co do uczciwej walki ms to sobie możesz poczytać jak to świetnie im szło wbijanie nożów w plecy konkurencji. Nawet taki pdf był gdzieś na necie(może na dysku jeszcze mam) z 6 czy 7 przypadkami.

    3. Sławek pisze:

      Dla czego określasz całą tę biurokrację dziecinadą? Skoro biurokracja jest dziecinadą, to ma być tak, jak ja chce. Skoro używam z OO, to urząd powinien przesyłać do mnie dokumenty w OO. Powinien również odczytywać moje dokumenty, które przysłałem w OO. Precz z biurokracją – każdemu trzeba zrobić dobrze. Biurokracja właśnie nam jest potrzebna po to, by nie zrobił się bubel.

      Twoje argumenty nie mają znaczenia. W momencie uchwalenia ustawy, która ograniczała zakres użytku DOC-ów, format ODF był standardem zatwierdzonym przez ISO(wg. Ciebie zgraję dzieciaków). Wybierając DOC-a urzędnicy nie dostawali niczego(nawet gwarancji na to, że format będzie obsługiwany w przyszłości – robili z siebie niewolników Microsoft-u). Sposób obsługi DOC-ów zmieniał się także wraz z upływem lat. Twoje standardy de facto są do niczego, bo nie zapewniają, iż pieniądze nie pójdą w błoto. Popatrz się chociaż na IE. Co nowa wersja, to inaczej obsługiwała internet. Mnóstwo atrybutów CSS-a było obsługiwanych po macoszemu, przez co nie można było tworzyć stron. Ty byś jednak wszystkim polecił wdepnąć w większe bagno/gówno. Krzyczałbyś: olać standardy! W rezultacie każdy webdeveloper musiałby kupić sobie kocioł, miotłę, szklaną kulę, a także różaniec modlitewny, by jego strony działały. Już wiesz, czemu standardy de facto są złe? Zwyczajnie: ludzie nie mają żadnej gwarancji, iż wg. producenta powinno to działać, jak działa. Dobra zasada mówi, by nie wymieniać wad, więc możliwe, że w przyszłości coś zacznie poprawnie działać, czyli w rozumieniu świata stosującego standardy de facto przestanie. Podobnie możemy odnieść się do świata nauki. Gdyby dobre i poprawne było to, co ludziom narzucono, to jakby dzisiaj wyglądał świat? Oczywiście normalne standardy nie są żadnym narzucaniem. Możesz pisać stronę w xhtmlu, albo we Flash-u. Twój wybór. Narzucaniem jest jedynie zmuszanie do stosowania tego, czego używa większość.

      1. Sławek pisze:

        Właśnie standardy de facto są dziecinadą.
        – Stworzyłem stronkę wg. waszych reguł zabawy. Dlaczego ona przestała działać!?
        Odpowiedź:
        – A czytał Pan jakikolwiek regulamin tej zabawy? Obowiązuje nas wolność. Właśnie wcześniej działało dobrze, ale teraz działa jeszcze lepiej. Nie nasza wina, że robił pan coś, co nie było naszą zabawą, bo nie znał pan reguł.

      2. Sławek pisze:

        W dodatku, to chyba nigdy nie ma prawdziwego standardu de facto, bo zawsze istnieją jakieś różnice/wymuszenia. Świat standardów de facto, czyli ustalonych, bo większość jest bardzo dziwnym światem, prawie magicznym, gdzie musimy postępować tak, jakby wedle tradycji przodków. W dodatku, to nigdy nie będzie bo większość, bo skąd wiesz, co większość? Kiedy Word wchodził do użytku, to komputer osobisty miała o wiele mniejsza ilość osób. Postępując wedle reguły: stosuj się do standardów de facto, to nigdy nie wyjdziemy od uzależnienia od Worda. Każdy nowy użytkownik zdecyduje się na Word, bo niby większość z niego korzysta, co pociągnie za sobą, że każdy kolejny znowu będzie musieć wybrać Worda, mimo iż na rynku będą lepsze narzędzia. Tak więc standardy de facto nie odnoszą się do tego, czego używa większość, ale co wybrali pierwsi użytkownicy.

        Komputer jest przez wielu ludzi uważany za magiczne narzędzie. Sądzę, że decyzje podejmowane przez nas przy korzystaniu z niego też można traktować nieco, jak magię.

      3. norbert_ramzes pisze:

        W rezultacie każdy webdeveloper musiałby kupić sobie kocioł, miotłę, szklaną kulę, a także różaniec modlitewny, by jego strony działały

        😀

        A na poważnie: bolesna prawda jest taka że obecnie tak jest, choć obecnie jest ciut lepiej niż było.

        EDIT:

        format ODF był standardem zatwierdzonym przez ISO(wg. Ciebie zgraję dzieciaków)

        Osobiście nie twierdzę że to prawda bądź nieprawda ale chyba można mieć wątpliwości po niedawnej sprawie z ooxml.

  18. Majki-Fajki pisze:

    Czy ktoś z mieszkający w Łodzi mógłby poniuchać, od kogo urzędy biorą soft i kompy? Bo ja bym się nie zdziwił, gdyby cała zabawa polegała na tym, że dyrektor jakiejś tam komórki urzędowej najzwyczajniej brał w łapę od szefa lokalnego "wobisu" za to, że kupuje msoffica od nich. Że co jakiś czas "wymienia komputery na nowe", etc.

    Tam gdzie urzędnik, tam korupcja.

  19. Hydra pisze:

    tolep.. glupoty gadasz

    ja nie mam MSO i nie bede mial = mam nie miec mozliwosci pisac pism do urzedow? musze kupic MSO? nie chce im dawac zarobic… nie potrzebuje tego pakietu DO NICZEGO

    wiesz dlaczego sie rozpowszechnil?
    kiedys to wygladalo tak "ej stary, pozycz ofisa, msuze do szkoly napisac"
    dzis to jest wujek torrent i ludzie mowia "ale ja mam darmowego, poszukaj, w necie jest za darmo"
    a uzywaja office bo tylko te nazwe znaja, tak samo jak ADIDASy to sa juz wszystkie mozliwe rodzaje butow… pampersy wszystkich mozliwych pieluch. tak samo OFFICE stalo sie synonimem pakietu biurowego, a fotoszop programu grafiki rastrowej. to z tym powinno sie walczyc, zeby nie stawiac znaku roznowsci miedzy tymi rzeczami

    1. norbert_ramzes pisze:

      Dobrze mówisz. Ale mam serdeczną prośbę – jak odpowiadasz na czyjś komentarz to używaj linku "Odpowiedz na ten komentarz" albo "Odpowiedz" jeśli komentarze są "maksymalnie" zagnieżdżone.

    2. tolep pisze:

      Ależ walcz, walcz, ale przez oddolne przekonywanie a nie odgórne narzucanie. Niecałe trzy godziny temu usunąłem klientowi na nowym laptopie 60-dniową wersję MSO i zainstalowałem OOo, bo wiem, że i tak MSO nie kupi, więc po co ma się przyzwyczajać, gdy laptopa i tak będzie dla zabawy używał. To samo zrobiłem z trialem McAfee, zainstalowałem Microsoft Security Essentials, najlepszy mi znany darmowy antywirus dla ZU. (Dlaczego najlepszy? Z dwóch powodów: nie wyświetla żadnych głupich komunikatów jak avast ani popupów jak avira, ani nie domaga się rejestracji co jakiś czas, a przy tym jest skuteczny.)

      Nawiasem mówiąc, nie mam bladego pojęcia, dlaczego w OOo nie zaimplementowanego czegoś tak banalnego jak autoupdate by default. I dlaczego chcąc zaktualizować wersję 3.1 do 3.1.1 trzeba ściągać całość i za każdym razem konfigurować skomplikowane opcje instalacji.
      MSO, IE i Chrome aktualizują się w sposób przezroczysty dla usera, który nie musi niczego potwierdzać ani pracować na prawach admina. Bezpieczeństwo!

      1. I ja wcisnę trzy grosze do tej dyskusji. Piszesz:

        I dlaczego chcąc zaktualizować wersję 3.1 do 3.1.1 trzeba ściągać całość i za każdym razem konfigurować skomplikowane opcje instalacji.

        O jakich skomplikowanych opcjach instalacji Ty piszesz? O tych paru kliknięciach w guzik dalej? Wybacz kolego ale jak miałem do Ciebie szacunek tak stwierdzę, że lubisz czasami trolować.

        MSO, IE i Chrome aktualizują się w sposób przezroczysty dla usera.

        Ok, zgodzę się z Tobą ale nie w jednym przypadku. Aktualizacja IE7 do IE8 to mordęga dla użytkownika. Jakiś głupi kwestionariusz do wyklikania, przecież ZU chce przeglądarkę taką jaką miał a nie coś co może być dostosowane do jego potrzeb. Przecież rolą MS jest dostarczać produkt gotowy i łatwy w obsłudze a Linuks powinien być łatwo konfigurowalny (imho). Przy tej jednej aktualizacji coś się wszystko dziwnie pozamieniało…

        1. tolep pisze:

          Widziałeś kiedyś na oczy, choćby mijając na chodniku, zwykłego usera?

          Instalacja najmarniejszej aktualizacji (trzecia cyferka w numerze wersji!) to pytanie o wybór komponentów (przy czym domyślnie zaznaczone są te CAŁKOWICIE zbędne, jak Base i Math oraz szybkie uruchamianie w trayu), pytanie o rejestrację (domyślnie „tak”, co powoduje wyświetlenie formularza rejestracyjnego) – i Ty chcesz to porównywać z przejściem z GŁÓWNEJ wersji IE7 na 8, która rzeczywiście wymaga paru klików w dalej i niczego innego?

      2. Sławek pisze:

        Kiedyś ktoś udowodnił, że oddolne przekonywanie nic nie pomoże. Szefowie/menadżerowie najczęściej nawet nie słuchają zatrudnionych przez siebie specjalistów. Uważa jedynie: Ja korzystam z IE, bo był od razu na kompie, to ma to dobrze wyglądać n IE. Co ciekawsze, ta sama sytuacja do niedawna była w USA w przypadku Netscape, mimo iż wtedy miał poniżej 1% rynku. Po prostu nie można niczego przeforsować oddolnie. Gdyby ktoś brał konsekwencję za to, iż urzędy nie stosują się do ustawy o nie korzystaniu z DOC w złych celach, to od razu zaprzestanoby takich praktyk.

        Świat byłby piękny, gdyby można go było zmienić oddolnie, ale niestety jest to niemożliwe.

      3. Sławek pisze:

        Nikt nie zrobił autoaktualizacji, bo to nie jest program stworzony z myślą o Windows, jak również przeznaczony głównie na Windows. Auto updatów nie ma też w wielu programach zaprojektowanych z myślą o czymś poza Windows. Zasada jest prosta: po co ten ch**** autoupdate, skoro przez autoupdate użytkownik musiałby pracować na koncie administratora, a to naraziłoby go na problemy bezpieczeństwa – bezpieczniej i lepiej dla niego jest nie robić funkcji autoaktualizacji. Zresztą popatrz na sposób w jaki producenci takich programów dbają o autoupdate. Żadnego poświadczania czy troski o bezpieczeństwo. Dwa lata temu ukazała się informacja, iż dostawca internetu może sobie sfabrykować updaty do Adobe Acrobat Reader i innych programów closed source(brak podpisów cyfrowych czy innych mechanizmów). Pod Linuksem natomiast nie musisz pobierać całego pakietu ponownie, by zrobić update. Istnieją delty(delta rpm, delta deb, itd.).

        Taka mała dygresja: MS Office ma autouaktualizacje?

        1. Sławek pisze:

          Chciałem nadmienić, że lepiej robić updaty z centralnego miejsca. To samo twierdzi Microsoft. Nawet kiedyś siał FUD, że Firefoksa nie zaktualizujesz z centralnego miejsca w systemie, a IE już tak, porównując Windowsa z Linuksem. Więc ogólnie napisz do producenta, iż użytkownicy Windows są też ważni. Moim skromnym zdaniem, to producent się nie zgodzi z dodaniem tego mechanizmu z powodów wspomnianych przeze mnie wyżej.

        2. pow3r_shell pisze:

          1)WSUS daje możliwośc aktualiazacji zdalnej Zarówno system jak MSO.
          2) Mam przyklad po firmie gdzie pracuje. Jak miałbym aktualizować wszystkie komputery to nie robiłbym nic innego tylko to. W przypadku dobrze skonfigurowanego WSUS-a restart nie jest potrzebny – mozna go wykonac pod koniec pracy usera.
          3)User nie musi mieć praw administratora aby poprawki się zainstalowały. Zobacz sobie opcję w windowsie "Zezwalaj wszystkim użytkownikom na instalowanie aktualizacji na tym komputerze. Dodam tylko, że przy skonfigurowanym WSUS-ie nie takiej potrzeby.
          4)Updaty są pobierane z centralnego serwera poprzez SSL i potem po LAN dystrybuowane – możesz również zrobić to poprzez SSL
          5) Instalka IE przygotowana wcześniej poprzez IEAK nie wywala żadnych monitów czy okien do przeklikania.
          Widać ,że słabo znasz się na produktach MS bo gadasz takie brednie. WSzystko klikasz z jednego miejsca i nie musisz łazić wszędzie i instalować
          6)Open office nie ma nawet odpowiednich narzędzi do tworzenia instalacji nienadzorowanej
          BTW opisałem to również tutaj :http://www.dobreprogramy.pl/Open-Office-moze-byc-wszedzie,Blog,14409.html

        3. "WSzystko klikasz z jednego miejsca" – nie ma nic lepszego ponad przyjazność administrowania Windows 🙂

        4. pow3r_shell pisze:

          możesz również wszystko zrobić zdalnie za pomoca powershella. Napisałem tak gwoli wyjaśnienia bo nie mogę wyczuć czy to ironia

      4. mby7930 pisze:

        "Ależ walcz, walcz, ale przez oddolne przekonywanie a nie odgórne narzucanie. "

        Czyste brednie opowiadasz. W urzędach nie ma miejsca na "oddolne przekonywanie. Tam funkcjonuje właśnie "odgórne narzucanie".
        Aktualnie "odgórnie narzucany" jest pakiet MSO przez wysyłanie dokumentów np. do samorządów w formatach DOC, XLS itd.

        1. Sławek pisze:

          Pracownicy w urzędach chyba nie mają nic do mówienia. Możliwe jest tylko właśnie wystosowanie odpowiedniej petycji do władz lub nagłośnienie sprawy.

  20. mby7930 pisze:

    "MSO, IE i Chrome aktualizują się w sposób przezroczysty dla usera, który nie musi niczego potwierdzać ani pracować na prawach admina. Bezpieczeństwo!"

    Znowu brednie.
    Aktualizacja do IE8 NIE JEST przezroczysta. Pojawia się dobrych kilka ekranów (osobno przed restartem komputera i po restarcie) z pytaniami do zdezorientowanego użytkownika.

    1. tolep pisze:

      Bajędy. Mowa o 3.1>3.1.1, a nie o zmianie głównej wersji.

      1. mby7930 pisze:

        „a nie o zmianie głównej wersji.”

        Jeżeli jest to tzw. poważna aktualizacja, to zwykle potrzebny jest restart, który „przeźroczysty” nie jest.

  21. norbert_ramzes pisze:

    Właśnie przypomniała mi się pewna sprawa…

    Z tego co wiem w licencji Windowsa (pytanie jeszcze które wersje dokładnie…) jest zapis m.w. że użytkownik zgadza się na przesyłanie plików z dysku do MS. I najwidoczniej są wysyłane bo słyszałem taki motyw że na telefonicznej pomocy technicznej, konsultant wymieniał co dziewczyna ma zainstalowane…

    Tak więc pytam. Jeśli to prawda to czemu urzędy używają oprogramowanie (w tym momencie nie obchodzi mnie to czy jest otwarte/wolne czy nie) które ma taką licencję? Czy to nie godzi w prywatność i w niektóre przepisy?

    1. mby7930 pisze:

      „I najwidoczniej są wysyłane bo słyszałem taki motyw że na telefonicznej pomocy technicznej, konsultant wymieniał co dziewczyna ma zainstalowane…”

      Mam wrażenie, że tutaj chodzi o tzw. Remote Assistance, usługę, która jest domyślnie WŁĄCZONA po instalacji.

  22. Michał Olber pisze:

    Aż tak ożywionej dyskusji się nie spodziewałem. Jednakże widać teraz po niektórych, że im pasuje nadal pozycja monopolisty zwane MS. Tylko zastanawia mnie jedno. Co by było, gdyby urząd dawał dokumenty tylko w ODF i np. pakiet MS nie posiadał konwersji?? Ależ by się podniosły wrzawy, że jak to może być 😀
    Za niedługo powinniśmy otrzymać odpowiedź od Urzędu Miasta Łodzi w tej sprawie. Oj będzie głośno :]

    1. Sławek pisze:

      Nie prawda. Każdy by zaczął korzystać z OO, przynajmniej, jako drugi pakiet. Jeżeli ktoś nie umie czegoś zrobić na komputerze, to dusi to w kręgach znajomych. Tak jest w większości przypadków osób niezaznajomionych z techniką. Potem przyswajają sobie pewne sprawy – po godzinach udręki.

  23. Tomasz Woźniak pisze:

    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie lansowany jest format RTF. Odpalisz to wszędzie, zapewniana zgodność wstecz i lekkość.

    Podsumuję- masz problem z plikami do urzędu, to nie molestuj się ODF a RTF i masz spokój. On to otworzy spokojnie w Office, ty spokojnie w Writerze.

    1. mby7930 pisze:

      „Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nie lansowany jest format RTF”

      Odpalisz może i wszędzie, ale taki OpenOffice ma z nim czasem problemy dot. formatowania. Sytuacja praktycznie taka sama jak z DOC.

    2. trasz pisze:

      @Tomasz Woźniak: Dlatego, ze Office nie ma problemu z RTF-em, wiec po co ktos mialby za nim lobbowac?

      1. Tomasz Woźniak pisze:

        @trasz: ok, rozumiem ludzi z OO, ale nie bardzo rozumiem środowisko FLOSS.

  24. jerzypuc pisze:

    Jak dla mnie to urzednik nie powiedzial, ze polityka UML zakazuje OpenOffice. Powiedzial, ze zakazuje by kos inny niz informatycy UML instalowali oprogramowanie. Ponizsza wypowiedz mowi, ze infomatycy nie zainstalowali OpenOffice'a, a nie mowi, ze polityka urzedu im tego zabronila.

    Witam Odpowiedź na Pana pytanie jest prosta. UMŁ ma niestety taką politykę że możemy mieć na swoich komputerach urzędowych tylko i wyłącznie oprogramowanie zainstalowane przez naszych informatyków a jest to w całym urzędzie pakiet Microsoftu. OpenOffice’a więc sobie zainstalować nie możemy co tym samym oznacza że nie mozemy przyjmować dokumentów w tym formacie.

  25. DarkHog pisze:

    Przepraszam, ale o co biega? Przecież jest eksport do PDF w OO.org

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.