Przy udziale Braddocka Gaskilla, powstał pomysł czytnika Humane Reader, czyli urządzenia pozwalającego czytać Wikipedię bez dostępu do internetu. Urządzenie bazuje na dwóch 8-bitowych kontrolerach, zatem koszt jego produkcji jest naprawdę niewielki.
Humane Reader jest podłączany do telewizora za pomocą złącza kompozytowego. Można do niego podłączyć klawiaturę, posiada on czytnik kart micro-SD, a do ładowania wykorzystuje złącze micro-USB.

Czytnik jest przeznaczony głównie dla krajów rozwijających się, gdyż w krajach bogatych nie ma problemu z dostępem do Internetu, do Wikipedii. Standardem praktycznie na całym świecie jest natomiast telewizor, zatem ludzie z biedniejszych krajów, gdzie dostęp do Sieci może być utrudniony, będą mogli skorzystać z Humane Readera, wykorzystując go jako darmową encyklopedię, która, według twórców, jest w stanie pomieścić równowartość 5000 książek.

Czytnik będzie kosztował 20 dolarów, jeśli zostanie wyprodukowanych 10 000 sztuk, bądź więcej. W przeciwnym razie jego cena wyniesie 35 dolarów. Jest to znacznie mniej niż koszt zakupu WikiReadera (100$), o którym pisaliśmy rok temu.
Zainteresowani projektem mogą pobrać slajdy z prezentacji dla grupy San Gabriel Valley Linux User’s Group, nagranie samej prezentacji, bądź też paczkę z plikami zawierającymi projekt urządzenia oraz kod źródłowy oprogramowania, które na nim działa.


Cieszy, ze powstaja takie wlasnie projekty — bez przesady, rozwiazujace konkretny problem. Przy okazji dla tworcow takiego dziela to swietna szkola tworzenia kompleksowego rozwiazania.
Brawo!
Dobra idea, zwłaszcza dla krajów afrykańskich. Łatwiej tam dostarczyć taki czytnik z telewizorem niż komputer z internetem, a w szkołach na pewno się przyda.
Oczywiście, świetna wiadomość dla Afryki. W wielu miejscach mają problem z wodą pitną, ale wciśnijmy im trochę elektroniki. (:
Rozumiem, ze wolalbys aby z powodu braku wody pitnej nie dostali rowniez takze i elektroniki? Innymi slowy, jesli sie gdzies zle dzieje, niech juz sie dzieje zle w kazdym aspekcie.
Nie – wolalby, zeby pieniadze zamiast w elektronike zainwestowac w wode.
Ale informatycy nie zajmują się problemem wody – to sprawa dla innych nauk. W tym przypadku mamy wybór: albo ten czytnik albo nic.
> W tym przypadku mamy wybór: albo ten czytnik albo nic.
Oh ryli? Ktos kto sponsoruje im ten kawalek elektroniki
musi na to wylozyc pieniadze, dlaczego nie moglby wylozyc
ich na wode zamiast na krzem? Bo jest informatykiem?
W Afryce sa tez osoby majace wode i jakos sobie radzace, ale nie majace az tyle pieniedzy zeby kupic komputer. Jezeli jakos daja rade to chyba dobra inwestycja jest inwestowac w wiedze swoich dzieci.
@Jarek, a skad wiesz, ze oni JUZ nie zainwestowali w wode, a w elektronike sponsoruja dodatkowo.
Oczywiscie, Ty ze swojej strony od dawna wspierasz dostawy wody do Afryki.
@macias Nie o mnie jest news, wiec daruj sobie wycieczki osobiste jako "argumentacje". Po drugie, woda jest tu przykladem, w piramidzie Maslova jest duzo wiecej niz woda, i niekoniecznie sa to krzemowe zabawki.
A co na ten temat sądzą sami Murzyni? Faktycznie domagali się takich czytników?
Nie można domagać się czeegoś o czego istnieniu nie ma się pojęcia.
@Holden bez problemu można kupić wyświetlacze od innych urządzeń koszt od 20 do 50 dolarów za ekraniki telefonów i smartfonów w detalu.
A co mnie interesuje afryka ? xD
Pełno organizacji od wielu lat pompuje pieniądze w wodę dla Afryki i jakoś rezultatów nie widać. Gdzie się nie obejrzysz tam reklama 1% na wodę w Etiopii. Przy takiej skali "pomocy" z całego świata już dawno Sahara powinna być żyznym ogrodem. Przestań więc rządzić czyimiś pieniędzmi. Nie Twoje więc się od nich odwal.
Swoją drogą ciekawe o ile wzrosłaby cena przez dodanie wyświetlacza i zrobienie z tego maleństwa czytnika e-booków.
Jakoś strasznie drogie te czytniki.
Wejdz na digikey'a albo na strone innego wielkiego sklepu i sprawdz po ile interesujace Cie wyswietlacze hurtowo. Ze strony tego ukladu raczej nic wiecej nie trzeba, bo latwiej wysterowac LCD ze sterownikiem niz generowac sygnal dla TV programowo.
Czytniki sa drogie bo wyswietlacze do nich sa drogie. Nawet nie wiem czy mozna je sobie kupic prywatnie, bo w zadnym sklepie nie widzialem, wiec DIY odpada.
No tak, ale nie można generalizować – Afryka to olbrzymi kontynent. Nie można mówić, że wszędzie jest syf, brud i ubóstwo.
Dobra uwaga. Ja dodam jeszcze, że tam bardziej potrzeba prezerwatyw i edukacji seksualnej. Przyrost naturalny 24% rocznie. Nic dziwnego, że tam głód i nędza. Elektronika im w tym raczej nie pomoże.
Bez edukacji i metod powstrzymania tego szaleńczego rozpładzania, będzie z roku na rok tylko GORZEJ.
No widzisz za dużo sutanników tam powysyłano, by prezerwatywy rozdawać.
Kolejni męczennicy którzy widzą problemy w afryce nie widzą problemów w Europie .
Widze nastaly czasy, ze projekty z prac inzynierskich albo w ogole projektow z laborek proboje sie sprzedawac jako cos zaprojektowanego dla biednych mieszkancow Afryki.
Cóż to za czasy, gdy byle łobuz mówi do starej kobiety ni.
A co? Boli cię że pierwszy na to nie wpadłeś? Zrób taki projekt i sprzedawaj, zamiast zazdrościć.
Nie martw sie, wpadlem na taki pomysl 😉 I nie zazdroszcze a raczej sie ciesze – kazdy rynek zbytu jest dobry, a jak przybedzie nowy to raczej gorzej nie bedzie.
Projekt ciekawy, ale nie jest pozbawiony wad. Przede wszystkim wyświetlanie wszystkiego na telewizorze, w trybie tekstowym czarno-biało 38×25 znaków, oraz wszystkie dane z karty MicroSD. Myślę, że nikogo nie trzeba przekonywać, że spora wartość Wikipedii polega m.in. na zdjęciach, schematach, czy dźwiękach, o których w tym wypadku będzie można zapomnieć. Interesujące wydaje się też podejście oparte na trzech mikrokontrolerach. Jeden do wykonywania głównych zadań, kolejny wyłącznie do obsługi USB i jeszcze jeden wyłącznie do generowania obrazu. Do USB są dedykowane scalaki, np. firmy FTDI. Rozwiązanie może i podobne cenowo, a nie tańsze, ale za to na pewno szybsze i lepsze (inna sprawa, czy USB w ogóle jest potrzebne, bez niego od razu można by odjąć 25% kosztów). Lepszy obraz w podobnej cenie jest problemem, ale może chociaż udałoby się uzyskać to samo mniejszym kosztem. Ja bym zaczął od znalezienia mniejszego, słabiej wyposażonego mikrokontrolera, niż ATmega328P (prawdopodobnie dowolny 20 MHz-owy ATtiny też dałby radę). No i na koniec pozostaje wybór mikrokontrolerów AVR. Osobiście bardzo je lubię, ale nie bez powodu są one używane niemal wyłącznie przez hobbystów. Atmel dość często ma przestoje z produkcją/dostawami, bo mikrokontrolery nie są ich głównym źródłem dochodu i przez to trochę sobie lecą w kulki. Ogólnie produkcja seryjna czegokolwiek opartego na AVR jest problemem.
a atmegi są znowu u nas dostępne czy dupa?
A ja bym dał jednego ARM'a, z rdzeniem Cortex. Cena jakieś 10$.
Kontroler USB w środku. Trzy razy mniej elementów, złączek, goldpinów do programowania, płyta PCB mniej skomplikowana, czyli tańsza, do tego dorzuciłbym montaż elementów na jednej warstwie- znowu taniej.
a co tak drogo? Cortex wyjdzie w granicach 7$ w detalu i ok 3,5$ w produkcji seryjnej- normalna architetkura 16 bitow, wiecej pamieci…
@sadi: Co jest ich glownym zrodlem dochodu?
Powinien mieć z tyłu napisane dużymi literami DON'T PANIC – wtedy sprzedawałby się lepiej niż Encyclopædia Britannica 😛
Pomyl dlamrajow biednych raczej głupi ale jako zewnętrzne urządzenie do szyfrowania danych by nie używać tego z internetem może było by ciekawe.
naraze sie ale to nei ejst dobry projekt – 3 kontrolery – wiecej beda kosztowac niz jedne tani ARM, ograniczenia architektury AVR tez dadza o sobie znac. Pomijam tu juz hackowanie hardware przy pomocy softu – niestety ta konstrukcja jest tym co okreslam "pietnem Arduino" – przywyczajnie do hobbystycznej platformy – zabawki edukacyjnej wywiera pietno na sposobie myslenia konstruktora.
Konstrukcja na ARM nie bedzie drozsza a znacznie bardziej wydajna.
(problem video mozna rozwiazac jak w ZX80 i dodac po prostu dwa rejestry szeregowe TTL… albo proste CPLD do syntezy video)