Dell udostępnia kod źródłowy Streak

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Dell udostępnia kod źródłowy Streak

Data: 15 września, 2010

Jak pisaliśmy w sierpniu, od wydania mini tabletu – Dell Streak – czyli od czerwca bieżącego roku, producent nie udostępnił kodu źródłowego modyfikacji Androida pod to urządzenie, łamiąc jednocześnie licencję GPL. Kod źródłowy właśnie został upubliczniony.

Klienci, którzy kupili Streaka, czuli się oszukani. Pisali, dzwonili do firmy, wznosili też protesty. Dell postanowił zareagować i upublicznił kod źródłowy modyfikacji.

Dell Streak działa pod kontrolą Androida w wersji 1.6. Dzięki upublicznieniu kodu źródłowego, być może uda się deweloperom przeportować nowego Androida 2.2 do urządzenia Della, przenosząc do niego także autorski interfejs użytkownika oraz zbiór aplikacji.

Kod źródłowy jest dostępny do pobrania tutaj.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. krzabr pisze:

    Złamali GPL jakie to straszne.

    Ja specjalnie będę łamał GPL w Gnacie-GPL wydając wszystko na Weak-copyleft + BSD.

    1. krzabr pisze:

      Nie doczytałem 😀 w tym przypadku faktycznie mieli rację bo Android z każdą nową wersją wnosi wiele nowej funkcjonalności i szkoda by było aby klijenci którzy kupili ten tablet zostali oszukani na aktualizacjach.

      1. Tomasz Woźniak pisze:

        @krzabr: a teraz grzecznie wyduś z siebie- co by było jakby to była BSD? Jak widzisz na własne oczka, GPL bardzo często się sprawdza. Zwłaszcza w dużych i międzyfirmowych projektach.

        1. trasz pisze:

          @Tomasz Woźniak: Byloby podobnie – gdyby chcieli, to by oddali, w formie mniej (jak w tym przypadku – to, co oddal Dell, to po prostu zrodla z lokalnymi hackami, w zaden sposob nie opisanymi) lub bardziej uzytecznej.

          W tym przypadku – inny dobry przyklad to oddanie przez NeXT czesci GCC zwiazanych z Objective-C, dawno, dawno temu – mamy dobry przyklad, dlaczego GPL sie _nie_ sprawdza – kupa zrodel z drobnymi hackami tu i owdzie, w zaden sposob nie opisanymi, nikomu wiekszej korzysci nie przyniesie.

        2. Reddie pisze:

          Byloby podobnie – gdyby chcieli, to by oddali

          A gdyby nie chcieli, to mogliby sobie zarabiać na cudzej pracy 😉

        3. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz: co do „kupy źródeł”, to podobnie całą masę ma pan kodu napisanego w BSD-like. Argument żaden.

          Co do 'byłoby podobnie’, to śmiem wątpić- nie tylko ja. Pana gdybanie w opcji fanbojskiego skrzywienia niestety nie ma żadnej wartości.

          Faktem jest, że Dell ugiął się pod naporem klientów, którzy zwracali uwagę na łamanie licencji którzy w przypadku BSD mogli by co najwyżej użyć argumentu, że bardzo by się ucieszyli jakby dostali źródła.
          Dobrze pan wie, że w przypadku BSD Dell może by i władował tam sporo swojego kodu własnościowego, którego nie zamierzałby ujawniać. To moje gdybanie- sprowadza się jednak do tego, że przez strach przed GPL kodu własnościowego raczej nie wrzucali nieostrożnie i byli świadomi, że trzeba będzie całość ujawnić. Świadomi byli też, że użytkownicy mieli za sobą prawo.
          Do czego to się sprowadza- praktyczne pewne byłoby, że BSD-like zostałby wydany jako zamknięty, własnościowy kod i użytkownicy mieli by co najwyżej radochę jak FreeBSDciarze z faktu obecności ich kodu w OSX.

          Ale rozumiem, że ciężko przyznać się do tego, że ponownie rzeczywistość nie pasuje do wizji.

        4. trasz pisze:

          @Reddie: Przeciez to wlasnie robia, mimo licencji GPL.

          @Tomasz Woźniak: Owszem. Dlatego zmuszanie kogos do oddania efektow wlasnej pracy przy uzyciu licencji niespecjalnie dziala.

          A co do wladowania sporej ilosci kodu wlasnosciowego – o, zaczynasz rozumiec. Pociagnijmy twoj przyklad troche dalej: gdyby to bylo na licencji BSD, to byc moze zainwestowaliby wiecej czasu programistow, tworzac lepszy produkt, i byc moze takze z lepszym skutkiem dla projektu, od ktorego wzieli kod, bo praktyka pokazuje, ze oplaca sie zatrudniac developerow z projektu do rozwijania zamknietych produktow pochodnych. Po pewnym czasie kod przestalby stanowic selling point, wiec moznaby go oddac do oryginalnego projektu. Przez licencję GPL tak sie nie stalo – jedyny zysk to kupka malo przydatnych hackow.

          Do czego sie to sprowadza – dzieki restrykcjom nakladanym przez GPL producent poszedl na latwizne, uzytkownicy dostali gorszy produkt, a linuksiarze i tak sie ciesza, mimo ze jak zwykle nie dostali nic wartosciowego.

        5. mini pisze:

          @Reddie
          Nie na cudzej. Na pracy szlachetnych wolontariuszy, ktorzy bez zaplaty ofiarowuja efekty swojej pracy, by pomoc innym.

        6. mini pisze:

          @Tomasz Wozniak
          I dlatego pewnie nie dodali do kodu nic specjalnego. Firma to nie wolontariat, a kazdy wie, ze na GPLu zarobic sie nie da.

        7. Reddie pisze:

          @mini: praca szlachetnego wolontariusza też jest cudza.

        8. bobycob pisze:

          Na GPLu zarobić się nie da? Czyli wszyscy producenci telefonów z Androidem na pokładzie są organizacją non-profit, lub lubią ponosić straty.

        9. Reddie pisze:

          @Edek: serio? Z tego co widzę, to z uwagi na GPL właśnie wydali źródła.

        10. el.pescado pisze:

          Na GPLu zarobić się nie da? Czyli wszyscy producenci telefonów z Androidem na pokładzie są organizacją non-profit, lub lubią ponosić straty.

          Ciągle ten sam błąd. Jest różnica między tworzeniem kodu i wydawaniem na GPL i wykorzystywaniem kodu napisanego i wydanego na GPL przez kogoś innego.

        11. mini pisze:

          @bobycop
          Ile zarabia Google, czy ktokolwiek inny na Androidzie? Jakies cyfry? Nie przychody, zysk.
          Jezeli chodzi o producentow telefonow to zarabiaja na telefonach i uslugach, nie sofcie.
          Soft moge sobie sam sciagnac i zainstalowac.

        12. mini pisze:

          @Reddie
          To sa wtedy moi szlachetni wolontariusze, na mnie pracujacy, nie cudzy.

        13. krzabr pisze:

          W praktyce to tylko nic nie wnoszący niewiele zmodyfikowany kernel androida , co on wielkiego ma wnieść ? Kilka sterów czy i optymilizacji pod większy ekran też mi halo , android x86 już je ma od wielu miesięcy , co innego jakby oddali userland czy własnościowe programy zainstalowane od nich w prezencie .

          Propagandowy pic na wodę.

        14. krzabr pisze:

          Tak szlachetni devowie pracujący jako wolontariusze Linuxa z Polecenia Red Hata , IBM itp Firm. Dozgonnie hołdujący wartościom niesionym przez czysty GPL i nie chcącymi za swoją pracę złamanego grosza !

          Bo linuxa tworzy społeczność !

        15. przemo_li pisze:

          GPL nie zabrania zarabiać.

        16. Tomasz Woźniak pisze:

          @trasz, mini: po pierwsze- skąd założenie, że do BSD dodaliby WARTOŚCIOWY kod tworząc z zamkniętego produktu coś lepszego? Póki co Droid dopiero wychodzi z etapu eksperymentu marketingowego (czyli wchodzenia w rynek na zasadzie- lepiej wejść i stracić niż nie wejść i nie zarobić). Projekty z Droidem dopiero się zaczną ostro rozwijać i będzie coraz więcej kodu 'własnościowego’ jak i pewnie otwartego. Założymy się panie Edwardzie?

          Owszem firmy to nie wolontariaty, ale też nie szlachetne instytucje grające honorowo. Wręcz przeciwnie- jakby mogły sprzedawać chłam za ogromną kasę- robiły by to z zapałem. Tylko konkurencja takie rzeczy blokuje (no nie tylko konkurencja, ale upraszczam). Więc nie rozumiem, czemu takie założenie obaj snujecie.

          Podsumowując- ani użytkownicy nie dostali gorszego produktu przez GPL, ani nie dostali by lepszego dzięki BSD. Obie tezy są jednakowo głupie i opierają się na jakimś zbyt optymistycznym założeniu co do jakości współczesnych korporacji.

          Na koniec- zmuszanie przez licencje do oddawania własnej pracy jest jak najbardziej OK- skoro sam korzystasz z cudzej. Od kiedy etyka zeszła do sfery osobistej (przez wymuszenie laickości), to jest jedyna metoda wymuszania działań uczciwych- czyli prawo.

          I na totalny koniec- dobrze pan wie, że nie całość pracy trzeba oddawać, a kod GPL można łączyć z kodem własnościowym. Przytaczanie zdań ekstremistów ma się nijak do praktyki rzeczywistości- i DOBRZE o tym pan wie, panie Edwardzie.

        17. Tomasz Woźniak pisze:

          @mini: poważnie nie da się? Ciekawa teza, ciężka do udowodnienia. Masa firm zarabia- niekoniecznie uczciwie i etycznie. Podam tylko jeden segment- drobne firmy trzaskające webserwisy. Proszę dowolną spytać, co by było z ich biznesem jakby musiały płacić za narzędzia, albo frameworki nie były na GPL-like gwarantujące, że wspólnie rozwijanie kodu nie skończy się wykorzystaniem twojej pracy w własnościowym rozwiązaniu, bez twojej zgody.

          Pewnie dlatego webowych rozwiązań klasy ERP na BSD-like jest jak na lekarstwo, a na GPL-like całkiem sporo.

          Podsumowując- nie ma jednej jedynej licencji dobrej na wszystko. Dopóki się tego nie zrozumie będzie się żyło w własnym matriksie. GPL-like ma swoje zastosowanie- i będzie spokojnie trwała i się rozwijała. Z BSD- podobnie.

        18. Tomasz Woźniak pisze:

          @mini:

          Jezeli chodzi o producentow telefonow to zarabiaja na telefonach i uslugach, nie sofcie.
          Soft moge sobie sam sciagnac i zainstalowac.

          Mnie uczono (fakt, że to stara liberalna ekonomia), że możliwość niewydania pieniędzy na tworzeniu usługi/produktu jest zyskiem… Ale widzę, że to inne czasy.
          Aby było jaśniej- skoro nie musieli wydawać pieniędzy na soft, to automatycznie zarobili. Jeżeli tego nie ogarniasz, to niepotrzebnie się wypowiadasz o modelach zarabiania na GPL/BSD.

          Model Googla to typowy model 'wszyscy zwyciężają’. Google zarabia na reklamach. Zysk z reklam częściowo przekazują operatorom. Producenci telefonów mają za darmo oprogramowanie z potencjalną (i już chyba nawet dość atrakcyjną) bazą aplikacji. Mają też darmowy szum medialny i możliwość wykorzystania marki Google. Użytkownik, ma nowoczesny system, który może hakować.

          Jak dla mnie ten model stopniowo przebije się na czołowe miejsca i ugruntuje pozycję na lata. Jest po prostu bardzo dobry- i wykorzystuje całość zalet GPL- czyli gwarancję niewykorzystania kodu przez konkurencję inaczej niż przez GPL.

        19. krzabr pisze:

          @T.W. – „I na totalny koniec- dobrze pan wie, że nie całość pracy trzeba oddawać, a kod GPL można łączyć z kodem własnościowym.”

          Sęk w tym że twórcy GPLu interpretują ten fakt jak im się podoba , jednym zezwalają na podwójne licencjowanie i binary bloob , a innych straszą łamaniem gplu przy linkowaniu.

          Stąd już nie raz pisałem że z Copyleftu szkodliwa jest jedynie GPL która tworzy takie patologie , jakoś nikt nie ma problemów z CDDL , EPL , MPL czy innym weak-copyleftem który masowo występuje w produktach ze stajni BSD i jakoś NIKT ich nie zamyka ani nie krytykuje.

          Stąd też niektóre produkty używają Linking Exceptions który również likwiduje problemy GPLu jak wirusowość.

          Co do Androida z tego co wiem to userland tego systemu + dalvik jest na licencji Apache , więc Dell nie musiał tego publikować , a to co opublikował minimalnie zmodyfikowane jądro androida.

        20. Tomasz Woźniak pisze:

          @krzabr: ale ja dosłownie zdanie obok napisałem:

          Przytaczanie zdań ekstremistów ma się nijak do praktyki rzeczywistości

          Co do Androida- no tak. Nikt nikogo nie zmusza do publikacji kodów na licencjach non GPL-like (copyleft to trochę szersze chyba określenie). Chyba to właśnie jądro i sterowniki są najistotniejsze. Resztę teoretycznie możesz dociągnąć/kupić. Teoretycznie na razie, ale docelowo tak ma być.

        21. bobycob pisze:

          Sokoro GPL jest takie problematyczne, licencje typu BSD niezwykle przyjazne dla biznesu powiedzcie drodzy oponenci ile telefonów (i jakie) oparte są o kod wydany BSD lub podobną licencję.

        22. tt6x pisze:

          A eclicto już oddał kod (który jest na gpl)?
          Jakby firma chciała to odda nawet gdy nie musi. Jak nie chce, to będzie latami lawirować i nigdy nie odda. Tak jak np. w wypadku MontaVista linux używanego kiedyś w motoroli. Swoją drogą bardzo udane telefony, ale do wszystkiego trzeba było dochodzić naokoło, bez oficjalnego sdk, bez dokumentacji i bez źródeł.

        23. el.pescado pisze:

          @mini: poważnie nie da się? Ciekawa teza, ciężka do udowodnienia. Masa firm zarabia- niekoniecznie uczciwie i etycznie. Podam tylko jeden segment- drobne firmy trzaskające webserwisy. Proszę dowolną spytać, co by było z ich biznesem jakby musiały płacić za narzędzia, albo frameworki nie były na GPL-like gwarantujące, że wspólnie rozwijanie kodu nie skończy się wykorzystaniem twojej pracy w własnościowym rozwiązaniu, bez twojej zgody.

          To jest (znowu) odwracanie kota ogonem. Z punktu widzenia odbiorcy, licencja nie ma znaczenia. Może to być GPL, może to być BSD, może to być nawet freeware, dopóki jest za darmo. „Drobne firmy trzaskające serwisy” zarabiają na tworzeniu aplikacji przy użyciu GPL-owych komponentów, ale same aplikacje udostępniają raczej na własnościowych licencjach. „Drobne firmy trzaskające webserwisy” praktycznie nie wydają kodu na GPL-u.

          Poza tym, typowym zestawem narzędzi takich firm jest LAMP, czyli Linux, Apache, MySQL i coś na P. Apache (podobnie jak LigHTTPd i nginx) są na licencjach podobnych do BSD. PHP, Perl i Python są dostępne na licencjach nie-copyleftowych. Jedynie Linux, MySQL i Ruby są na GPL-u, z czego zarówno Linux jak i MySQL można zastąpić oprogramowaniem na licencji BSD. Co więcej, praktycznie wszystkie frameworki webowe (Ror, CakePHP, Zend, Symfony, Yii) są albo na licencji MIT, albo na BSD.

          Strzeliłeś więc kulą w płot.

        24. krzabr pisze:

          Nie używają BSD , wolą wziąść Androida przepisać kilka sterów i dodatków – po sprawie , jak rozdają coś za darmo to się to bierze. Nikomu się nie chce tworzyć własnego osa jak zrobiło to Apple czy Samsung.

        25. krzabr pisze:

          A dziś Motorolla , Novell , IBM i Monta Vista to główni kontrybutorzy linuxa. Oczywiście równie bezinteresowni jak kiedyś.

        26. Tomasz Woźniak pisze:

          @el.pescado:

          Strzeliłeś więc kulą w płot.

          No właśnie nie strzeliłem. Czy wymienione przez ciebie technologie nie dawały by szansy zarobić jakby były na GPL? Jakoś nie udowodniłeś, że GPL automatycznie wyklucza zarabianie, więc nie strzeliłem kula w płot.

          Co do frameworków- nie praktycznie wszystkie- nie ma sensu się prześcigać w wymienianiu- wystarczy, ze najpopularniejsze CMS sa na GPL (o czymś to świadczy) i większość OpenSourcowych webserwisów klasy ERP. O tym pisałem i o tym mówię- jak pojawia się potrzeba współpracy wielu firm stanowiących dla siebie konkurencję, to GPL-like jest gwarancją i praktycznie jedynym rozwiązaniem. Co zresztą widać.

          Nawet nie sugerowałem, że komponenty są zawsze na GPL- akurat mania trzymania wszystkiego w jednej licencji to mania BSDciarzy- GPLowcy nie przejmują się tym, że mają kawałki z MIT/BSD/CC. To im nie przeszkadza. Sugerowałem, że na trzepaniu kodu GPL nie tyle można zarabiać, co zarabia się- oczywiście w określonych modelach biznesowych- nie w każdym.

        27. krzabr pisze:

          To dlaczego nikt że stajni BSD nie czepia się innych copyleftowych licencji ? Czemu wyłącznie nam przeszkadza GPL ?

        28. blinkkin pisze:

          Nawet nie sugerowałem, że komponenty są zawsze na GPL- akurat mania trzymania wszystkiego w jednej licencji to mania BSDciarzy- GPLowcy nie przejmują się tym, że mają kawałki z MIT/BSD/CC. To im nie przeszkadza. Sugerowałem, że na trzepaniu kodu GPL nie tyle można zarabiać, co zarabia się- oczywiście w określonych modelach biznesowych- nie w każdym.

          Początkowo nie chciałem mieszać się do dyskusji, ale chyba ten fragment mówi sam za siebie. BSD jakoś nie ma problemów z EPL, MPL, CDDL czy jakąkolwiek inną licencją weak-copyleft – nawet LGPL ujdzie. BSD ma problem tylko i wyłącznie z wirusowym GPL.

          Natomiast technicznie rzecz biorąc, aby coś było kompatybilne z GPL, musi się GPLem stać. Więc tam nie ma zbyt wielkiego wyboru i projekt jako całość musi być na GPL.

          Tak przy okazji CC nie jest kompatybilne z GPL. Wcale się nie dziwię, skoro licencja takiego OpenSSL jest niekompatybilna z dosyć prozaicznych (śmiesznych wręcz) powodów. Oczywiście i na to jest rozwiązanie w postaci wyjątków (GPL linking exceptation), z którego korzysta nawet taki wget.

        29. el.pescado pisze:

          wystarczy, ze najpopularniejsze CMS sa na GPL

          CMS-y (i aplikcaje webowe w ogólności) mają to do siebie, że zwykle nie są redystrybuowane do użytkowników końcowych – tak więc dla webmastera nie ma praktycznej różnicy między licencją copyleft a nie-copyleft.

          Ale do meritum.

          Sugerowałem, że na trzepaniu kodu GPL nie tyle można zarabiać, co zarabia się

          Zdefiniuj, czy przez „trzepanie kodu” rozumiesz pisanie kodu, czy wykorzystywanie kodu już napisanego przez kogoś innego. Jeżeli to drugie – zgadzam się z tym.

        30. Reddie pisze:

          @mini: ale wg. trasza praca przy projektach BSD jest fajna, bo jakaś firma może zatrudnić przy rozwijaniu zamkniętego forka. Więc żadni tam szlachetni wolontariusze, tylko ludzie którzy albo chcą mieć dobrze płacone albo już mają 😉

          @tt6x: nie znam tego MontaVista Linux, ale dla odmiany – Parallels używane fragmenty Wine oddało dość szybko. Sądzisz, że gdyby Wine dalej było na MIT to zobaczyliby chociaż linijkę kodu?

          @krzabr:

          A dziś Motorolla , Novell , IBM i Monta Vista to główni kontrybutorzy linuxa. Oczywiście równie bezinteresowni jak kiedyś.

          Nikt nie mówi, że bezinteresowni, więc ironia cokolwiek przyciężka. Za to niezależnie od tego jak bardzo interesowni, GPL nie pozostawia im większego wyboru 🙂

          @blinkkin: jak już kiedyś pisałem – celem GPL jest utrudnianie rozwoju zamkniętego oprogramowania. Tego celu nie da się realizować jednocześnie zachowując kompatybilność z licencjami pokroju BSD, bo implikuje to kompatybilność z licencjami closed source.

        31. Tomasz Woźniak pisze:

          @el.pescado: zdefiniuję. Dostaję zlecenie dostosowanie OpenERP do warunków sprzedaży uranu do strefy bliskiego wschodu. Trzepię kod i przy okazji dodaje nową funkcjonalność do OpenERP (uwzględnienie organizacji kontrolujących przepływ materiałów radioaktywnych czy składowanie radioaktywnych izotopów). Jako, że OpenERP jest GPL mój kod jest zaproponowany do jego rozwoju- może być olany przez kontrolujących projekt, ale może być uwzględniony. Ja sam zarobiłem na trzepaniu kodu i jakoś GPL mi tego nie uniemożliwił.
          Teraz jaśniej?

          Wrócę do głównej tezy- GPL nie zabrania zarabiać i nie uniemożliwia tego. Po prostu zmienia się model w jakim to jest możliwe. Istnieje masa modeli w jakich GPL się nie sprawdza, jak i grupa w jakich bardzo dobrze się sprawuje. Stawianie tez, typu- GPL-like to skrajne zło i dno świadczy o fanbojowskim zacięciu, albo lekko ograniczonym spojrzeniu na rzeczywistość. Przepraszam, ale tak myślę.

          Osobiście- nie wyobrażam sobie by sterowniki (niskiego poziomu) były wydawane na innej licencji niż BSD-like. Nie przeszkadza mi ta licencja i pochodne. Licencje GPL-like podobnie- wiem, że są dziedziny kiedy jest jedynym sensownym rozwiązaniem. Naprawdę nie rozumiem o co te naparzanki.

        32. blinkkin pisze:

          @Reddie: jak już kiedyś pisałem – celem GPL jest utrudnianie rozwoju zamkniętego oprogramowania. Tego celu nie da się realizować jednocześnie zachowując kompatybilność z licencjami pokroju BSD, bo implikuje to kompatybilność z licencjami closed source.

          Tu się z Tobą całkowicie zgadzam. Tylko później nie ma co się dziwić, że z punktu widzenia BSD, licencja GPL jest uważana za szkodliwą w większości przypadków.

        33. krzabr pisze:

          Dokładnie i potem nie ma co się dziwić że wraz z gpl powstają patologie jak binary bloob , podwójne licencjonowanie , nastawianie rozwoju projektu przez wpychanie tam developerów czy straszenie naruszeniem praw autorskich.

          GPL powstał w celu walki z zamkniętym oprogramowaniem i korporacjami w praktyce został przez nie wykorzystany do zahamowania rozwoju projektów opensource i robienia na tym niezłego interesu.

        34. trasz pisze:

          @Reddie: Celem GPL jest utrudnianie jakiegokolwiek rozwiazania na licencji innej niz GPL. Kod na licencji GPL nie moze byc uzyty w projektach Open Source na innych licencjach – przez Firefoksa, PostgreSQL-a, Xorg czy cokolwiek ze stajni Apache’a. Z zadna inna licencja tego problemu nie ma.

        35. blinkkin pisze:

          @Tomasz Woźniak Wrócę do głównej tezy- GPL nie zabrania zarabiać i nie uniemożliwia tego. Po prostu zmienia się model w jakim to jest możliwe. Istnieje masa modeli w jakich GPL się nie sprawdza, jak i grupa w jakich bardzo dobrze się sprawuje. Stawianie tez, typu- GPL-like to skrajne zło i dno świadczy o fanbojowskim zacięciu, albo lekko ograniczonym spojrzeniu na rzeczywistość. Przepraszam, ale tak myślę.

          I tu tkwi sedno sprawy. Ilość oprogramowanie typu FLOSS rośnie, a nie spada. GPL-like było znacznie bardziej atrakcyjne pięć lat temu niż teraz – zapewne teraz łatwiej znaleźć odpowiednik na bardziej liberalnej licencji. Zresztą świadomość czym jest GPL-like znacznie się poprawiła – pomocne było w tym m.in. gpl-violations.org.

          Po prostu coraz trudniej zarobić na sprzedaży drzewa, kiedy las wokół się rozrasta. Dlatego uważam, że łatwiej o adoptację nowego projektu w przypadku wyboru słabszego copyleftu jak np. LGPL. Natomiast tak jak powiedział trasz: „w niewielu rozwiazaniach GPL nie jest najgorszym mozliwym wyborem licencji”. Są oczywiście wyjątki… jak wszędzie 😉

          Druga sprawa jest taka, że technologia idzie do przodu. W przypadku GPL i np. języków interpretowanych ciężko o rozróżnienie kodu źródłowego oraz wynikowego. BSD ma podobne zapisy, ale tam nie jest to wielki problem ze względu na brak copyleftu. Podobnie sprawa ma się z tekstem dokumentacji czy nawet grafik. Co ciekawe m.in. te problemy stara się rozwiązać nowa wersja MPL, nad którą trwają prace.

          Niby to nieznaczące elementy, ale jak w przypadku każdej umowy (czyt. licencji) diabeł tkwi w szczegółach. Treść GPL v3 nawet po usunięciu preambuły i klauzuli ograniczonej odpowiedzialności to nadal ponad 5 tysięcy słów. Daje to spory potencjał na jakiś śmieszny precedens w USA, co znacząco może odbić się na interpretacji GPL. Obecnie zarówno środowisko prawnicze jak i IT jest podzielone na temat tego, czym jest „derivative work” itd.

          Te problemy można ignorować. Problem w tym, że pewnego pięknego dnia można się obudzić z ręką w nocniku. Te problemy nie istnieją w przypadku licencji BSD-like. Treść licencji ISC można recytować jak wierszyk, po kilkunastu minutach wkuwania. Po prostu BSD-like ma niewiele do stracenia o czym już kiedyś wspominałem, mówiąc o planach Partii Piratów w Szwecji – ograniczenie ochrony praw autorskich do pięciu lat. Największy krzyk podniosło własnie FSF.

          Podsumowując, rzeczywiście GPL daje najlepszą ochronę kodu, ale przekłada to się na spory bagaż problemów – o czym FSF nie informuje. Z GPLem nie ma problemów tylko w przypadku, kiedy używa się go tak jak Stallman przykazał – czyli ma istnieć tylko i wyłącznie oprogramowanie na licencji GPL-like. Jednak jest to czysta teoria, która załamuję się przy pierwszym kontakcie z prawdziwym światem.

          Natomaist Linux, GCC czy inne duże projekty na GPL szybko nie znikną z prostego powodu – zainwestowano w nie za dużo pieniędzy i czasu, aby porzucić. Dlatego w wielu przypadkach wady GPL są znacznie mniejsze niż możliwe korzyści. Natomiast tzw. startupy to zupełnie inna bajka – o czym wspominałem wcześniej.

          btw. Znowu dałem wciągnąć się w dyskusję, której starałem się początkowo uniknąć 😛

        36. Reddie pisze:

          @blinkkin: pozwolę sobie jednak się zdziwić. BSD jest licencją, która pozwala wszystkim wykorzystywać kod nie dając nic w zamian. Dlaczego środowisko BSD jest tak zdziwione i rozzłoszczone, gdy ktoś dokładnie w tym duchu postępuje?

          @krzabr: ponownie proszę cię o konkretne dowody, jak korporacje hamują rozwój projektów GPL.

          @Edek: to nie jest problem GPL tylko tych, którzy chcieliby używać licencjonowanego w ten sposób kodu.

        37. blinkkin pisze:

          @Reddie: pozwolę sobie jednak się zdziwić. BSD jest licencją, która pozwala wszystkim wykorzystywać kod nie dając nic w zamian. Dlaczego środowisko BSD jest tak zdziwione i rozzłoszczone, gdy ktoś dokładnie w tym duchu postępuje?

          Raczej środowisko BSD patrzy z politowaniem na GPL, powód? Przypomnij sobie na czyją prośbę usunięto trzeci punkt z oryginalnej 4-klauzulowej licencji BSD. Dopiero wtedy licencja BSD stała się kompatybilna z GPL. Czy deweloperzy BSD musieli to robić? Nie, podobnie jak deweloperzy Linuksa nie muszą koniecznie licencjonować sterowników na GPL.

          Wszystko zależy od dobrej woli, której czasem brakuje. Dobry/zły tego przykład to wspomniana wcześniej licencja OpenSSL. Jest to praktycznie lekko zmodyfikowana 4-klauzulowa licencja BSD, niekompatybilna z GPL. Czemu autor ją wybrał? Prawdopodobnie, aby zablokować przepływ swojego kodu do innej implementacji – GnuTLS.

          Wystarczy przeczytać ten wątek na liście dyskusyjnej Debiana związany z OpenSSL. Parafrazując pewne hasło reklamowe „takie rzeczy tylko w GPL” – zapewne większość osób związanych z BSD miało kupę śmiechu.

        38. Reddie pisze:

          @blinkkin: 4-klauzulowa BSD jest niekompatybilna – w sensie włączania kodu – z każdym copyleftem. Wówczas, gdy ją zmieniano, GPL było bodaj jedyną szeroko stosowaną licencją tego typu.

          Niekompatybilność z GPL jest krytykowana tylko wtedy, gdy stanowi cel sam w sobie – jak w przypadku OpenSSL czy CDDL.

          @krzabr: no to w końcu ustawiły rozwój czy go zahamowały? Jako programista powinieneś widzieć różnicę.

        39. blinkkin pisze:

          @Reddie: 4-klauzulowa BSD jest niekompatybilna – w sensie włączania kodu – z każdym copyleftem. Wówczas, gdy ją zmieniano, GPL było bodaj jedyną szeroko stosowaną licencją tego typu.

          Nie do końca jest tak jak mówisz. Zresztą wystarczy popatrzeć na licencję Apache 2.0, chodzi mi w szczególności o punkt 4, podpunkt 4. Jest to także tzw. klauzula reklamowa – tylko, że inaczej napisana. Jak ktoś będzie się upierać, że jest to coś zupełnie innego, to polecam przeczytanie pierwszej wersji licencji Apache.

        40. krzabr pisze:

          Dla mnie przesterowanie rozwoju projektu na swoje potrzeby bez forkowania jest zachamowaniem i gwałtem na projekcie. Zupełnie jak ubezwłasnowolnienie.

        41. Reddie pisze:

          @blinkkin: fakt, nieprecyzyjnie się wyraziłem – z każdym copyleftem który narzuca inny zestaw restrykcji 🙂

          Jeśli chodzi o Apache, to tam akurat autorom (IBM) zależało na uzyskaniu kompatybilności z GPL.

          @krzabr: no i o udowodnienie tegoż mi chodzi. Jeśli jest tak jak mówisz, to korporacje prowadzą rozwój – np. kernela – niezgodnie z wizją autorów – np. Linusa.

          Problem w tym, że jak na razie taki scenariusz istnieje tylko w twojej wyobraźni, a Linus mówi, że wydanie Linuksa na GPLv2 było jedną z najlepszych decyzji w jego życiu.

        42. krzabr pisze:

          W tym temacie można się wywijać w nieskończoność i szczerze mówiąc rozwiązanie sporów licencyjnych (GPL-WeakCpl-BSD-like) jeśli w ogóle nastąpi to za dekadę lub później.

          A linus z jednej strony chwali się z wyboru GPL a z drugiej nazywa Kernel zbloatowanym nie można się temu dziwić bo każdy będzie bronił swojego dzieła życia jakie by ono nie było.

        43. Reddie pisze:

          A btw, dzisiaj tuż po przebudzeniu (od dawna wiadomo, że sen znakomicie wpływa na procesy myślowe) wpadłem na pomysł, jak rozwiązać problem kompatybilności copyleftowych licencji i licencji oprogramowania w ogóle. Jak większość pomysłów, ten również zapewne nie doczeka się realizacji 😀

          Dobrą programistyczną praktyką jest, gdy oprogramowanie nie sprawdza w danej platformie dostępności konkretnych komponentów, a testuje ją na spełnianie wymaganej funkcjonalności. Podobnie należałoby zrobić z licencją. Zamiast stwierdzać, że wszelkie „prace zależne” są objęte warunkami tej samej licencji – co wyklucza objęcie inną – należy zdefiniować w tekście zestaw warunków/wolności, które ma spełniać kompatybilna licencja.

          Oczywiście do napisania takiego tekstu potrzebny jest sztab prawników, którego ja nie posiadam 😛

        44. krzabr pisze:

          Pomysł dobry i niektóre licencje typu Royality-Free korzystają z tego rozwiązania.

        45. blinkkin pisze:

          @Reddie: Da się to osiągnąć za pomocą wyjątków (o których wspomniałem kilkukrotnie) w samym GPL. Można zobaczyć jak to wygląda w praktyce, na przykładzie Syntext Serna Free. Pluginy do tego „edytora” mogą być licencjonowane na większości popularnych licencji FLOSS.

          Pytanie tylko, czy nie lepiej było w pierwszej kolejności skorzystać z LGPL? Nie jestem pewien, ale w przypadku wyjątków praktycznie tworzy się nową licencję GPL. Kompatybilność z czystym GPL zapewne jest osiągalna przy pomocy zapisu „GPL v2 and later” – wyjątki pewnie jednak giną. Druga sprawa jest taka, że obejście tych wyjątków jest zapewne możliwe – stworzenie pomostu w postaci kodu na licencji np. Apache, aby dodać kod własnościowy.

          Modyfikowanie i tak skomplikowanej licencji jest moim zdaniem nie najlepszym pomysłem. Po prostu GPL z wyjątkami trzeba rozpatrywać osobno – co i tak już jest problemem z powodu natłoku ilości licencji. Dlatego uważam, że lepiej skorzystać z LGPL, które nomen omen jest same w sobie jednym wielkim wyjątkiem na GPL.

          Co do wcześniejszego przykładu licencji Apache, to chciałem pokazać, że BSD wcale nie musiało usuwać klauzuli reklamowej. Licencja Apache nadal ją posiada i nie wiem czy nie jest to popularniejsze rozwiązanie niż BSD/MIT/ISC?

          Natomiast kompatybilność Apache z innymi licencjami to osobny problem. Nie wynika on bezpośrednio z zapisów dotyczących praw autorskich, a bardziej szeroko pojętego prawa własności intelektualnej – precyzując chodzi o patenty. Dlatego Apache 2.0 nie był kompatybilny z GPL v2 i co ciekawe nie jest kompatybilny z tych samych powodów z MPL (co obecnie nowo tworzona wersja tej licencji stara się naprawić).

        46. Reddie pisze:

          @krzabr: masz na myśli Creative Commons? Owszem, ale oni nie polecają swoich licencji do oprogramowania.

          @blinkkin:

          Modyfikowanie i tak skomplikowanej licencji jest moim zdaniem nie najlepszym pomysłem. Po prostu GPL z wyjątkami trzeba rozpatrywać osobno – co i tak już jest problemem z powodu natłoku ilości licencji. Dlatego uważam, że lepiej skorzystać z LGPL, które nomen omen jest same w sobie jednym wielkim wyjątkiem na GPL.

          Mój pomysł ma zastosowanie nie tylko do GPL 🙂

        47. krzabr pisze:

          Nie Royality-Free to licencja w której sprzedaje się program z kodem a warunki są ustalane między licencjodawcą a licencją biorcą , coś ala Linusem a Minixem. Tylko że warunki mogą być całkiem różne.

        48. krzabr pisze:

          Dla przykładu jeden producent sprzedaje program z kodem na BSD , inny na shared source a jeszcze inny daje kod tylko do wglądu i łat na własnych użytek , ala licencjonowanie Unixa w latach 80 każy robił to na własnych zasadach.

        49. krzabr pisze:

          Chyba że jakoś inaczej takie licencjonowanie się nazywało , w tym przypadku nie jestem pewny nazwy 🙂

        50. Reddie pisze:

          @krzabr: zasadniczo Royalty-Free oznacza „wolne od tantiem”, więc zrozumiałem, że chodzi ci o CC. O tym o czym piszesz – pierwsze słyszę 😛

        51. krzabr pisze:

          Chodzi w tym o to że sprzedając kod dajesz licencjobiorcy licencję indywidualną.

        52. Tomasz Woźniak pisze:

          @blinkkin: odnoszę wrażenie, że mówimy o tym samym, ale lekko innymi słowami. Niemniej- bardzo ładnie to opisałeś.

        53. krzabr pisze:

          Świetnie to wyjaśnił ci tylko zawrzeć to w podsumowującym artykule.

  2. blinkkin pisze:

    Zainteresował mnie tekst na androidcentral.com, a dokładniej ten fragment:

    (…) The Dell Streak source code (minus the proprietary stuff, of course) is now available for all to tinker with (…)

    Pytanie więc czego dokładnie brakuje: niektórych zamkniętych sterowników?

    Nie wiem jak jest dokładnie w tym przypadku, ale byłem posiadaczem Nokii N810 (N770 nadal posiadam). Rzeczywiście dało się na tym zainstalować innego Linuksa niż Maemo. Ograniczenie było jedno – część modułów jądra trzeba było przekopiować z Maemo, bo były dostępne tylko w formie binarnej. Niby problem niewielki, ale ograniczało to wybór wersji kernela – kilka numerów można było podnieść, póki była zgodność API/ABI ze starszymi modułami jądra. Natomiast w innym przypadku trzeba było zapomnieć m.in. o dźwięku itd.

    Może w przypadku Androidów ten problem nie istnieje, kompatybilność API/ABI modułów też może inaczej wyglądać w przypadku różnych wersji Androida? Fajnie, żeby ktoś rozwinął ten temat. Nadal jestem zainteresowany kupnem czegoś otwartego, ale Neo FreeRunner nie jest tym czego oczekuje, natomiast mydlenie oczu o otwartości w stylu Maemo mnie nie interesuje.

    1. mariusz pisze:

      Na niektore uklady (w tym chyba wszystkie gsm) producent urzadzenia podpisuje NDA, wiec chocby chcial to nie moze upublicznic zrodel. Nawet chyba we freerunnerze sterownik do radia jest binarny.

      1. @mariusz: z radiem jest problem innego rodzaju. Nie upublicznia się kodów odpowiadających za bezpośrednie sterowanie częstotliwością wysyłanego sygnału, gdyż w różnych krajach są różne ograniczenia dostępnych częstotliwości i producent nie dostałby zgody (jakiegoś tam pewnie certyfikatu) na dystrybucję sprzętu w danym regionie, gdyby zwykły end user w oprogramowaniu mógł takie rzeczy zmieniać. To jest akurat rzecz niezależna od licencji i od NDA. Po prostu takie są wymogi.

    2. w przypadku smartfonow z Androidem tez nie jest za różowo. Wiekszosc strownikow do roznych urzadzen w telefonie jest zamknieta, dlatego na aktualizacje Androida trzeba czesto dlugo czekac, az wypusci ja producent danego modelu smartfona…

    3. krzabr pisze:

      No co ty blinkk gadasz przecież linux wystrzega się binary blooba jak ognia , problem nie istnieje !

      Na serio to może być problem z telefonem bo w androidzie jest pełno bb i zamkniętego lub podejrzanego kodu , więc będziesz miał problem kupić coś w pełni otwartego.

      Ps. Po co ci taki telefon ? Jakiś kolejny geekowy eksperyment ? 🙂

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.