Google przeprasza za "piractwo"

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Google przeprasza za "piractwo"

Data: 11 stycznia, 2010

Google przeprasza chińską autorkę oraz wszystkich pisarzy z Państwa Środka za nielegalne udostępnienie ich dzieł w usłudze Google Książki. Google zeskanowało powieść chińskiej pisarki o imieniu Mian Mian i upubliczniło ją za darmo, bez poinformowania autorki o tym. Ta wniosła do sądu pozew, żądając rekompensaty (co ciekawe, chodzi o stosunkowo niewielką sumę).

Google zeskanowało jedną z jej powieści o tytule „Acid Lovers”. Mian Mian domaga się pieniężnej rekompensaty ze strony Google w wysokości (tylko) 61 tysięcy juanów, czyli około 8.900 dolarów.

Google zdecydowało się przeprosić oficjalnie wszystkich poszkodowanych. Erik Hartman, szef Google Książki, przesłał oficjalne pismo w tej sprawie to Stowarzyszenia Chińskich Pisarzy. Dyrektor pojawił się również na antenie chińskiej telewizji. Internetowy gigant ma najprawdopodobniej nadzieję doprowadzić do zawarcia ugody i uniknąć w ten sposób procesu sądowego, który mógłby poważnie zaszkodzić jego „literackiej” usłudze.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. aix_Wolna_Głupota pisze:

    Trzeba przywyknąć do to tego,że za jakiś czas Google będzie w posiadaniu całego światowego dorobku kulturowego i naukowego oraz będzie znało preferencję, myśli i żądze poszczególnych ludzi i całych narodów.

    Czy wyjdzie nam to na dobre – czas pokaże.

    1. Jak to "w posiadaniu"? To źle, że ktoś zgromadzi ludzką wiedzą i osiągnięcia w jednym miejscu?

      Posiadać można rzeczy materialne. I takie też tylko można ukraść.

      1. Budyń pisze:

        @oO
        Przypomnieć Ci, co się stało z Biblioteką w Aleksandrii ?
        Albo jak to w 1984 kreowano historię ?

        1. jarek pisze:

          > Albo jak to w 1984 kreowano historię ?

          No to w przypadku "elektronicznego repozytorium ksiazek"
          zmienianie historii czy cenzura beda wrecz trywialne.

        2. W 1984 historię kreowało państwo – a nie podmiot prywatny. To ogromna różnica.

        3. jarek pisze:

          Tak, oczywiscie, bo wlasciciele korporacji maja inny genotyp niz politycy.
          I tak, oczywiscie, bo panstwo USA nie ma odgornej kontroli nad Google.

        4. Pies pisze:

          Osobiście nie przepadam za Google, ale jak spojrzeć obiektywnie to jest jedna różnica – w Alksandrii były oryginały, w 1984 zmieniało się na raz wszystkie pisma, zgadza się?
          Google tylko kopiuje, nie posiada jako jedyne materiałów i w związku z tym wystarczy im nie ufać, nie opierać się na nich i tyle, zawsze możemy mieć własną kopię.
          Groźny jest nie fakt, że Google wszystko kopiuje, ale że ludzie uważają tę firmę za wyrocznię i potrafią powierzać jej jedyne kopie danych. (+ przetwarzanie, ale nie musimy korzystać z ich emaila, a jak coś publikujemy w necie, to chyba naturalne, że pozwalamy to innym czytać?)

  2. marcinsud pisze:

    ja wiem czy tylko 61 tysięcy jenów, dla google na pewno, ale czy dla niej to zależy od siły nabywczej pieniądza w Chinach.

  3. spookypld pisze:

    Powinna iść do sądu i wygrać. Google zaczyna się zbyt mocno panoszyć.

    1. Low Year pisze:

      A te biblioteki to już w ogóle.

      1. el.pescado pisze:

        Biblioteki do piractwa mają się jak koń do koniaku albo rum do rumaka.

        1. DeBill pisze:

          Albo Las Vegas do Laskówki 🙂

        2. @el.pescado
          Low Year zdecydowanie pisał ironicznie 🙂

        3. el.pescado pisze:

          Ja to już nie wiem kto tu pisze ironicznie a kto na poważnie:/

  4. morsik pisze:

    Phi. W Chinach zabijają ludzi, bo ktoś podrzucił mu narkotyki, więc jak? Google się przestraszyło o jedną głupią książkę z tak dziwacznego kraju…

  5. "Google Książki", czy "Google Books"?
    Jakoś z microsoft Słowa nikt nie korzysta 🙂

    1. Mnie zawsze śmieszyło „Microsoft Works” 🙂

      1. flameheart pisze:

        Ja wprost przepadam za: "Tworzeniem stron sieci Web".

  6. mariusz pisze:

    Eh… liczyli, ze nikt nie zauwazy, czy ze autorka sie ich boi? To juz troche przesada. Ewentualnie stwierdzili, ze im wolno, gdyz w ksiazce nie bylo robots.txt 😉

    1. NeizD pisze:

      Zdecydowanie chodzilo o robots.txt 😉

  7. radek pisze:

    W sumie to skanowanie książek uważam za dobry pomysł. Ogólnie wszelkie wirtualne biblioteki czy muzea są świetną ideą, bo pozwalają liznąć trochę kultury bez wychodzenia w domu, czy podróży do innego kraju.

    Ale z drugiej strony, wypadałoby się tej pani spytać, czy nie ma nic przeciwko…

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.