Lenovo, twórca komputerów przenośnych z serii ThinkPad, wpadł na genialny pomysł – umieścił hub USB w zasilaczu komputera.
Nowy zasilacz posiada dwa wychodzące kable – jeden zasilający, drugi do podłączenia do portu USB. W sam zasilacz wbudowano natomiast aż cztery gniazda USB, tworząc z niego urządzenie o podwójnym zastosowaniu.

Pomysł Lenovo jest bardzo interesujący. Standard USB jest szeroko wykorzystywany, korzysta z niego bardzo duża liczba urzadzeń, dlatego portów tego typu w komputerze powinno być jak najwięcej. Niestety – komputery przenośne są pod tym względem ograniczone. Stąd właśnie pomysł Lenovo.

Zasilacz, kompatybilny z komputerami, które do tej pory korzystały z zasilaczy 65W lub 90W, jest dostępny w sklepie internetowym Lenovo w cenie 74,99 dolara.


Fajnie by było gdyby nowa wersja Thinkpadów miała wtyczkę zasilania połączoną z portem USB (oczywiście pomniejszonym żeby całość nie miała szerokości całego laptopa 😉 ) dla takiego huba bo to jest jednak deczko niewygodne.
Ale pomysł fajny
Zdecydowanie.
Takie mnożenie kabli i łączenie w jakieś pętle to czysty debilizm.
Wpadną na dobry pomysł, a projekt i wykonanie spieprzą. Norma…
Potem pomysły się patentuje i świat żyje w ciemnocie jednego produktu słabej jakości, bo nikt nie może go ulepszyć.
Tego na szczęście nie da się opatentować. A może? W końcu w usranych stanach ameryki wszystko jest możliwe.
Pomysł pewnie pojawił się niedawno, a ta seria Thinkpadów (Xx10) tak zbudowanego gniazdka nie ma, stąd takie wykonanie.
Cóż, to się przekłada wydanie. A nie robi prowizorkę.
Szczególnie, że jeśli ten zasilacz jest w standardzie, to oznacza dodatkowe koszty dla klienta. Za niewygodny i na szybko dopasowany produkt.
Jak się lapa używa jako stacjonarki to pomysł fajny
Niby tak, z drugiej strony nawet jak się używa laptopa jako laptopa to raczej nie nosi się takiej choćby drukarki z notebookiem.
Ciekawe tylko czy ten hub bierze zasilanie z zasilacza czy z USB. Jak z USB to jest to poroniony pomysł bo wydajność prądowa huba to tylko 150mA, więc może być zbyt mała przy podłączeniu kilku urządzeń. Jeśli natomiast ten HUB ciągnie zasilanie bezpośrednio z zasilacza to pomysł warty uwagi bo przetwornice impulsowe w laptopie wtedy nie będą nadmiernie się obciążały przez co mniej ciepła będą wydzielać oraz będzie można podłączać urządzenia, które potrzebują więcej prądu jak np. dyski zewnętrzne.
A nie prościej po prostu osobno Huba dokupić ?
U mnie zasilacz często jest w takim położeniu, iż rozwiązanie to okazałoby się całkowiecie niewygodne… pomijając już fakt, że wkurzałyby mnie dwa przewody podłączone do komputera z ładowarki 🙂
Ale dlaczego miałbym dokupywać i taszczyć ze sobą huba skoro mogę go mieć zawsze ze sobą zabierając jedynie zasilacz?
To jest genialne.
a po co komu w laptopie ponad 4 usb?
Chcesz wydrukować plik z pendrive, więc mysz – jeden port, klawiatura – drugi port, pendrive – trzeci port, drukarka – czwarty port.
Tak, jestem dziwny, bo zdarza mi się podłączać klawiaturę do netbooka.
tylko ze za chwile – no, może za 2 lata, jak pomysł się wdroży – w lapku nie bedzie portów usb i pozostanie CI tylko zasilacz do dyspozycji. spali sie zasilacz, albo sie tylko kabelek przetrze, będziesz chciał kupić nowy zasilacz, to żadnego zamieninika bez usb nie kupisz, bo nawet klawiatury nie podepniesz, pozostanie Ci trzy razy droższy, opatentowany, oryginalny 🙂
pozdro
ThinkPady (oczywiście nie tylko) od lat wkłada się do stacji dokujących. Nie trzeba podłączać drukarki, klawiatury, myszy, monitora, głośników… a nawet zasilacza, bo stacja ma albo własny, albo zwyczajnie gniazdko do zasilacza przenośnego. Wkładasz i koniec, wszystko działa, nawet zewnętrzne napędy czy dodatkowa karta graficzna. Pomijam fakt że klawiatury ThinkPadów są genialne, a trackpointy momentami lepsze niż niejedna mysz (gorąco pozdrawiam tych co muszą głaskać laptopa).
b.YISK – nie jesteś dziwny, jesteś niepraktyczny.
Rozwiązanie o tyle dobre że prawdopodobnie daje nam aktywny hub USB i w przeciwieństwie do osobnego huba nie trzeba by taszczyć drugiego zasilacza. Tylko ile urządzeń tak naprawdę wymaga większego zasilania niż te 500mA?
Rozwiązanie dwu-przewodowe uważam za niepraktyczne, zwłaszcza że zasilacz z lapsa zwykle leży gdzieś na ziemi lub schowany za biurkiem. Kto tam będzie się schylać?
Ja w laptopie mam 3 porty USB i nie uważam, żeby to było wystarczająco. Drukarka, pendrive, myszka, zew interfejs audio o niskiej latencji, czasami trzeba telefon podłączyć… i jak to ma wystarczyć?
Ach te przenośne drukarki, wszystkie moje argumenty niwelują…
W domu naprawdę stacja dokująca jest lepszym rozwiązaniem. Ba, lepszym rozwiązaniem jest nawet tradycyjny aktywny hub (który nie oznacza trzymania cegły na biurku w postaci zasilacza z hubem), do którego wpięta będzie drukarka, mysz, klawiatura, dyski zewnętrzne i podgrzewacz na kubek, a my podłączamy tylko jeden kabelek do kompa. Większa ilość portów w komputerach przenośnych niż 3 czy 4 to moim skromnym zdaniem niepotrzebny gadżet.
W porządku, za portami USB w tym zasilaczu nie trzeba się uganiać bo zasilacz jest blisko. Jednakże podłączyć taki zasilacz i trzymać kompa na kolanach to lekki ból jest – zasilacz będzie wisieć.
Ja tam mam hub na 7 portów USB i ledwo starcza.
Klawiatura (nie mam ochoty zalewać zupą lapka ;)), mysz, creative 5.1, dwie kieszenie na dysk, kabelek na telefon, zewnętrzna stacja DVD, drukarka i jakieś pendrivy i zaczyna powoli brakować portów. Ale prawda jest taka, że potrzebuję tego tylko na miejscu w domu. Na wyjeździe trzy porty starczają bez problemów.
Standard przewidział bardzo dużą ilość sprzętów USB podpiętych do jednego urządzenia. W takim wypadku producenci rozwijają swój sprzęt w kierunku, który nie wymaga żadnych kosztów.
I fajnie, ze te całe dziadostwo nonstop macie wpięte w laptopa:/
Jeszcze zrozumię 3 porty Pan, mysz + klawiatura, ale reszta? telefon, skaner podgrzewacza do herbaty itd?! OMG.. co jeszcze?
Zewnętrzny HUB ciągnie zasilanie z USB czyli ma wydajność prądową ograniczoną do 150mA. Czy ten ciągnie zasilanie z USB nie wiadomo, ale jest nadzieja, że ciągnie zasilanie bezpośrednio z zasilacza, wtedy taki HUB jest bardzo przydatny.
Zważywszy, że to pudło leży zwykle na podłodze, to raczej mało praktyczne. Hub powinien być w zasięgu komfortowego dostępu podczas pracy na biurku, a nie gdzieś na podłodze biędzy butami.
Lenovo może nich wreszcie zrobi wydajnego lapka we flagowej serii T5xx z tym prockiem 940XM oraz DDR3 – 16GB RAM/1333 i wydajną grafiką w rodzaju ATI5850Mobility albo GTX470M, bo na razie to nie ma co kupić do pracy.
Na zdjęciu łatwo zauważyć, że ten zasilacz jest zaprojektowany tak, żeby leżeć blisko komputera – nie jest w połowie kabla.
Zdjęcie jest tylko marketingową ilustracją, więc nie dowodzi rzeczywistego wyglądu produktu, ale nawet gdyby, to jeszcze gorzej, bo przecież o niczym innym nie marzę, jak taka bucząca, gorąca, zasilająca cegła w bezpośredniej bliskości notebooka na biurku… ehh, przecież hub może być mały i zręczny, w odróżnieniu o tego.
Nie kupuję.
Nie wiem, czy hub może być zręczny. W każdym razie, mój zasilacz jakiś szczególnie gorący nie jest, a już na pewno nie buczy. Co kto lubi, na moje fajny dodatek, który nie podniesie raczej ceny urządzenia, a miło że jest.
@Memphis: Często płacisz za ekskluzywny produkt, nie za części.
A czy hub ma osobną linię zasilania i działa bez podłączania do laptopa? To dopiero byłoby fajne, bierzesz ze sobą lapka zasilacz, a ładowarkę do telefonu, mp3, przenośnej konsoli do gier i co tam jeszcze można ze sobą taszczyć masz w jednym miejscu.
Tak, jedno gniazdo jest specjalnie do takich zastosowań. Zapomniałem napisać w niusie.
Tylko jedno? Jak zasilacz ma moc 90W i 4 gniazdka (zresztą wszystkie gniazdka powinny być dodatkowo zasilane żeby można było podpiąć np. dysk zewnętrzny)
Takie pytanie:
Ten HUB chociaż działa w trybie 2.0, czy jak większość podobnych tandetnych urządzonek w 1.x?
To nie jest takie znowu tandetne urządzonko za dolara. Zresztą gdzie USB1.1 w tych czasach?
W dużej części hubów. Podpinasz do portu 2.0, a masz obsługę tylko 1.1.
W sumie taki sobie pomysł. By to było naprawdę użyteczne, trzebaby mieć dwa zasilacze – jeden „domowy”, do którego na stałe byłyby podpięte wszystkie klawiatury, drukarki, etc i jeden „podróżny”.
Już lepszy pomysł miało Apple – monitor z wbudowanym zasilaczem i hubem USB. Laptopa podłącza się do tego jednym kablem z trzeba wtyczkami:
http://www.apple.com/displays/#plugandplay
A to to się nie nazywa przypadkiem stacja dokująca?
W sumie jest to coś w stylu stacji dokującej wmontowanej w monitor. Od biedy.
lenovo nie jest twórcą thinkpadów!! za to napewdno jest mordercą legendy
Legendy, której groziło bankructwo.
jakie banktructwo?
może coś dokładniej?
z mojej wiedzy wynika, że nie było mowy o bankructiwe, ani nawet kryzysie w tym segmencie, tylko przez głupią politykę DELLa po prostu marże spadły do takiego poziomu, że lepiej to było sprzedać chińczykom i patrzeć jak się z DELLem naparzają, zamiast jechać na paru procentach lub obniżać legendarną jakość.
Lenovo ją obniżyło dość drastycznie.
Zgadza się, nie jest twórcą – był nim IBM. Jest producentem.
A hub USB w zasilaczu to jak dla mnie wyłącznie ciekawostka. Mało praktyczne.
Bardzo dobry pomysł. Są urządzenia które wymagają tylko i wyłącznie zasilenia z portu USB, więc taki zasilacz rozwiązuje kłopot ilościowy.
Obecnie używam 7 portów na laptopie i mam jedno wolne a taki zasilacz rozwiązałby mi problem zasilenia chociażby dysku esata.
Od długiego siedzenia przy kompie krążenie krwi robi się tandetne oraz zimno nawiedza dłonie i stopy, dlatego zawsze zasilacz od lapka podkładam pod stopy. Jeśli te porty usb tylko zwiększą temperaturę zasilacza– jestem jak najbardziej za.
Mogli dać te porty wzdłuż – niektóre urządzenia są nieco „opasłe” i będą „zajmować” dwa porty. I jeszcze można by dodać czytnik kart SD 😉
Teoretycznie, urządzenie zgodne z USB powinno się mieścić w „wąskim” porcie, inaczej musi być sprzedawane z kabelkiem.