Komendant Stołeczny Policji ogłosił przetarg na zakup komputerów oraz oprogramowania. W opisie przedmiotu zamówienia nie wskazano na żadne konkretne z nazwy produkty, tym samym wykonawcy mają komfort zaproponowana najlepszych rozwiązań IT na rynku!
Przetarg został ogłoszony w dniu 16 sierpnia br. (TED.260600-2012, nr ref. WZP-3240/12/119/Ł). Przedmiotem zamówienia jest: „Dostawa komputerów oraz oprogramowania.” Szacowana wartość zamówienia wynosi ok. 660 tys. zł. Termin rozstrzygnięcia przetargu wyznaczono na dzień 20 września br. Z dokumentają przetargową można zapoznać się na stronie WWW Komendy Stołecznej Policji.
W ramach przetargu zamawiający zamierza wyłonić wykonawcę sukcesywnych dostaw komputerów stacjonarnych i przenośnych oraz pakietów zintegrowanych aplikacji biurowych. Łącznie zamawiający planuje dokonać zakupu 100 sztuk stacjonarnych komputerów biurowych oraz 100 sztuk komputerów przenośnych, w każdym przypadku z zainstalowanym systemem operacyjnym oraz ze zintegrowanym pakietem aplikacji biurowych. Bardzo istotną i niewątpliwie pozytywną informacją jest, że zamawiający w przetargu nie wskazał z nazwy konkretnych programów jakie chce nabyć. Pozostawia to wykonawcom możliwość zaoferowania produktów optymalnych. Niestety nadal nagminne jest bowiem posiłkowanie się przez zamawiających uproszczeniem polegającym na nazywaniu „systemu operacyjnego” po prostu „Windowsem” a „pakietu biurowego” określania jako „MS Office”. W analizowanym przetargu co prawda wystąpiło jedyno widoczne wskazanie, ale dotyczyło ono wymogu zapewnienia możliwości instalacji na zaoferowanym systemie programu Microsoft Office 2003/2007/2010, ze względu na to, że Komenda takie oprogramowanie już posiada. W tym względzie należy uznać taką informację za bardzo racjonalną. Poza tym sam opis zamawianego systemu operacyjnego skupił się na wymaganych funkcjonalnościach jakie musi spełniać. W przypadku pakietu zintegrowanych aplikacji biurowych również skupiono się na kwestiach funkcjonalnych. Wymogiem jest dostarczenie pakietu zawierającego w sobie: Edytor tekstów, Arkusz kalkulacyjny, Narzędzie do przygotowywania i prowadzenia prezentacji, Narzędzie do zarządzania informacją prywatą (pocztą elektroniczną, kalendarzem, kontaktami i zadaniami), Narzędzie do tworzenia notatek. Dzięki takiemu opisowi przedmiotu zamówienia można się zatem spodziewać ofert zawierających zarówno propozycje oparte na programach komercyjnych, jak i takie w całości oparte o wolne i otwarte oprogramowanie!
Warte zauważenia jest również dość nowatorska (na tle innych instytucji w Polsce) i coraz częściej stosowana przez Policję forma wyłonienia zwycięzcy przetargu poprzez aukcję elektroniczną. Taki sposób wyboru najkorzystniejszej oferty został określony w art. 91a-91c ustawy PZP. Sam sposób doboru wykonawcy zamawiający definiuje w samym ogłoszeniu o zamówieniu podając również kryteria techniczne jakie należy spełnić aby móc bezproblemowo uczestniczyć w postępowaniu (tj. zalogować się do systemu aukcyjnego). Sam proces uczestnictwa w tak prowadzonym przetargu odbywa się zazwyczaj wedle schematu, w którym zamawiający drogą elektroniczną zaprosza do udziału w aukcji elektronicznej wszystkich wykonawców, którzy złożyli oferty niepodlegające odrzuceniu. Następnie przekazywana jest bezpłatna instrukcja obsługi systemu aukcyjnego oraz login i hasło do niego. Poprzez system przeprowadzana jest aukcja a zwycięzcą jest wykonawca, który złoży najkorzystniejszą ekonomicznie ofertę. Aukcje elektroniczne są jedną z opcji, które z pewnością wpływają na zwiększenie transparentności postępowań przetargowych, gwarantują bowiem dobór najtańszych ofert.
Niniejszy przetarg można traktować jako przykład do naśladowania wśród innych zamawiających. Jak widać można konstruować opis przedmiotu zamówienia nie naruszając przepisów PZP.


Dobra ściema z tym wymogiem możliwości instalacji msoffice ;-P. Jakoś nie znam żadnego wolnego systemu operacyjnego na którym dałoby się to zainstalować.
Na Wine się akurat nawet da. Należy, uwaga, instalować nie pakiet, tylko pojedyncze aplikacje po kolei, praktycznie do każdej jest inna konfiguracja bo nawali prędzej lub później. Większość chodzi całkiem nieźle, w przeciwieństwie do tego, co piszą na Wine appdb.
Większe problemy zauważyłem dwa:
1. Access 2007 i VB wyskakuje dziwne, puste okienko – zminimalizować i korzystać. Brak wpływu na pracę.
2. FrontPage 2003 – nie wyświetla paska kart, błąd po zamknięciu – wyeliminowane w SP Designer 2007.
Obaj dobrze wiemy że Wine nie jest rozwiązaniem nadającym się na środowisko produkcyjne. Świetny i potrzebny projekt owszem, ale nie jest to coś na czym można w pełni polegać.
Co do instalacji na środowisku produkcyjnym – masz niestety rację. Dużo czasu zajęło mi rozpoznanie, który program Office'a lubi jaką bibliotekę, kilka godzin zajmuje doprowadzenie do finiszu instalatorów, nie mówiąc już o testowaniu programów. Będąc pod koniec, połowy konfiguracji już zapomniałem. Ujawnia się kantem problem typowy w wielu projektach Open niestety, czyli "jedyną dokumentacją jest kod".
W projektach closed dużo częściej niż w open nie ma żadnej dokumentacji – coś o tym wiem, bo pracuję w firmie piszącej soft. Anyway nie jest winą wine że nie działa – wina jest po stronie m$ który co chwilę zmienia swoje liby więc nawet jak już się raz uda ludziom od wine ogarnąć jak co ma działać to po chwili jest znowu źle. To zły micro$oft specjalnie utrudnia reverse engineering ichniego systemu :-P.
Akurat dokumentacja Microsoftu – developerska i użytkownika – jest znakomita.
Deweloperska BYŁA znakomita. Stary msdn dawał więcej informacji na temat informatyki niż większość studiów. Teraz można się za to dowiedzieć co jest trademarked, co copyrighted, a gdzie jest efekt wow. Ale nadal jest to cenne źródło informacji.
Natomiast dokumentacja użytkownika nie jest i nigdy znakomita nie była. Nie była nawet znośna.
O świetnym emulatorze, który zyskałby popularność z dokumentacją opisującą co właściwie potrafi emulować, już pisałem. Dawniej przynajmniej było tzw. howto, dzisiaj i tego jest coraz mniej (przynajmniej Arch Linux próbuje ze swoim wiki). A dokumentacja dla zwykłego użytkownika w postaci tzw. helpa jest w projektach otwartych najczęściej taka:
1. Po kliknięciu w przycisk "Pomoc" pliku pomocy nie da się znaleźć.
2. Nie da się go znaleźć w repozytoriach.
3. W końcu okazuje się, że zamiast "nie znaleziono pliku" jest "skasowaliśmy całą pomoc, teraz mamy nowy system wiki, wejdź www…."
4. Po wejściu okazuje się, że ostatnia edycja była 2 lata temu, a całą zawartość można zmieścić na dwóch kartach dziurkowanych.
Ja swego czasu Office 2007 zainstalowałem na Ubuntu z pomocą wine i wszystko działało bez problemu wystarczyło dostarczyć odpowiednie biblioteki. Owszem instalacja na wine sprawia pewne problemy, ale można oskryptować to ładnie.
Można też skorzystać z płatnego Crossover który daje dużo większy komfort i już nadaje się do stosowania w środowiskach produkcyjnych.
Zaś co do samego stwierdzenia "wine nie nadaje się na środowisko produkcyjne" to bardzo przekłamane stwierdzenie, wystarczy wyeliminować parę błędów w czasie instalacji/konfiguracji i jest dobrze, tyle samo problemów można napotkać na systemie Windows i jakoś nikt przez niektóre nawet nierozwiązywalne błędy nie twierdzi że nie może być używane w środowiskach produkcyjnych.
Dodatkowym przykładem jest TeamViewer który jest powszechnie używany przez wiele firm również na Linuxie. Jak wiadomo korzysta on na tym systemie właśnie z wine.
Wszystko zależy od specyfiki firmy. Jeśli specyfika firmy na to nie pozwala to nie uda CI się niektó¶ych rzeczy ominąć np. dostajesz docx podwójnie zabezpieczony ( hasło do otworzenia i do edycji) i Libre Office już się wykłada . Poza tym jest jeszcze problem aktualizacji Office na Linuxie . Jak masz jeden komputer to jeszcze pół biedy ale jak masz 100 to już mała lipa
Sam kiedyś zainstalowałem mojemu kierownikowi na komputerze służbowym MS Office 2007 Small Business (legalny) pod Wine. Komputer z dual-boot Windows XP i Kubuntu. Korzystał z office'a przez ponad rok (dopóki komputera nie zmienił). Wszystko chodziło sprawnie i bez problemów, a korzystał z niego co najmniej kilka godzin dziennie (Word, Excel, PowerPoint). I dało się zainstalować cały pakiet za jednym razem (po spełnieniu zależności wymienionych w Wine AppDB), nie poszczególne aplikacje. Office zainstalowany był w jednym miejscu (na partycji z Windowsem) i uruchamiany w obu systemach, aktualizowany pod Windowsem i nic się nie sypało.
tylko po co miec windowsa a kozystac z linuksa? widzisz w tym jakis sens?
Windows z office były zakupione wcześniej, razem z komputerami, a migracja do Linuksa odbywała się etapowo eliminując wszystkie zależne aplikacje. W pewnym momencie Windows stał się całkowicie zbędny.
Taak, a teraz wyobraźmy sobie scenariusz gdzie masz 100 takich komputerów i trzeba będzie zaktualizować pakiet Office. Powodzenia
Przecież można uruchomić MS Office'a z wirtualnej maszyny z darmowym testowym Windowsem (MS takie oferuje), w VirtualBoxie jest opcja Seamless, gdzie widzimy tylko okno programu.
Darmowym tylko jeśli uruchamiamy na legalnym (opłaconym już) Windowsie.
Wine, Virtualbox, kombinacje i akrobacje.
A prawda jest taka, że tam będzie Windows i kropka. Tak rozpisano ten przetarg.
Oczywiście nikomu nie zaszkodziłoby, gdyby na te kilka maszyn, które mają mieć zainstalowane posiadane przez komendę kopie Office'a miało Windows, a reszta inny system.
Nie wiem, czy jest tu się z czego cieszyć: "Oferowane modele komputerów muszą posiadać certyfikat Microsoft, potwierdzający poprawną współpracę oferowanych modeli komputerów z systemem operacyjnym Windows 7 (załączyć wydruk ze stronyMicrosoft WHCL)". Z tego chyba jasno wynika, co zamierzają na nich zainstalować.
Pewnie trudno byłoby kilku komendom pracować na innym oprogramowaniu niż używają ich koledzy. Tutaj, żeby przejść na inne oprogramowanie należałoby wprowadzić kompleksową migrację tak jak zrobiono to we Francji.
"Tutaj, żeby przejść na inne oprogramowanie należałoby wprowadzić kompleksową migrację tak jak zrobiono to we Francji. "
Tak. Ale tam nie migrowała policja, ale żandarmeria narodowa, której zadania są trochę inne niż policji – zdecydowanie więcej krawężnikowania niż dochodzenia i raportowania.
Chodzi zapewne o słynne oprogramowanie do raportowania, o którym niedawno była awantura. Zabrała się bowiem za nie firma, która miała na koncie wiele programów na tablety, aplikacje sieciowe czy typowe "rozrywkowe" platformy społecznościowe, ale niemal żadnej użytecznej bazy danych. Więc tym razem zamiast pisać przyjęcie zgłoszenia przerzucając pola tabulatorem trzeba podobno przeklikiwać się przez kilka okien i ekranów, które dodatkowo na komputerach w niektórych placówkach chodzą strasznie powoli. Częsty przykład połączenia nowoczesnej filozofii "nie dotykaj naszego GUI" z nieprawidłową optymalizacją interfejsu ze względu na tzw. workflow. No i jeszcze raz odkrywczość interfejsu.
Można by było zrobić taką aplikację na otwartych rozwiązaniach, ale w tym momencie jakiś posterunek w Cieciowie Benerskim z komputerem z Pentium 166MHz i monitorem 14" miałby "lekki" problem.
No i co z tym kretyńskim mobile theme? Na cholerę to komu?
E tam – nie ma się co podniecać, po prostu ktoś się napracował, żeby wymagania na system opisać na kilku stronach zamiast jednego zdania z Microsoft Windows – przecież strona 23 jasno wskazuje system, tylko po co tyle wysiłku, jak wyjedzie na to samo?
Strata pary i papieru, która nic nie zmienia – przecież widać jasno, że klient chce (a może nawet i potrzebuje) kupić sobie pudełka z preinstalowaną Windą, no to niech to normalnie napisze, zamiast ściemniać i mydlić oczy nieprzytomnym czytaczom.
PS.
– żeby nie było -> zestawcie sobie fragmenty, wybrałem tylko fragmenty:
Funkcje związane z obsługą komputerów typu TABLET PC, z wbudowanym modułem „uczenia się” pisma uŜytkownika – obsługa języka polskiego; Funkcjonalność rozpoznawania mowy, pozwalającą na sterowanie komputerem głosowo, wraz z modułem „uczenia się” głosu uŜytkownika; +++ Wbudowany system pomocy w języku polskim; Certyfikat producenta oprogramowania na
dostarczany sprzęt; +++ Wsparcie dla Sun Java i .NET Framework 1.1 i 2.0 i 3.0 – moŜliwość uruchomienia aplikacji działających we wskazanych środowiskach; Wsparcie dla Jscript i VBScript – moŜliwość uruchamiania interpretera poleceń; +++ Ze względu na posiadane przez KSP oprogramowanie Microsoft Office 2003/2007/2010 wymagana jest moŜliwość instalacji tego oprogramowania na systemie
operacyjnym oferowanym przez Wykonawcę. +++ Wymaganie na pakiet biurowy – MoŜliwość zintegrowania uwierzytelniania uŜytkowników z usługą ▪ katalogową (Active Direktory lub funkcjonalnie równowaŜną) – uŜytkownik raz zalogowany z poziomu systemu operacyjnego stacji roboczej ma być automatycznie rozpoznawany we wszystkich modułach oferowanego rozwiązania bez potrzeby oddzielnego monitowania go o ponowne uwierzytelnienie się. +++ Obsługę kostek OLAP oraz tworzenie i edycję kwerend bazodanowych i webowych. Narzędzia wspomagające analizę statystyczną i finansową, analizę wariantową i rozwiązywanie problemów optymalizacyjnych. +++ Zachowanie pełnej zgodności z formatami plików utworzonych za pomocą oprogramowania Microsoft Excel 2003/2007/2010 z uwzględnieniem poprawnej realizacji uŜytych w nich funkcji specjalnych i makropoleceń.
No to po co się tak maskować i męczyć – nie lepiej już napisać po prostu Windows + Office ?
Niestety Linuxy średnio nadają się jako systemy w środowisku korporacyjnym. Większość instytucji tych wielkich niestety wykorzystuje wszelkiej maści Windowsy i inne oprogramowanie MS w Active Direcotry. Niepodważalną zaletą stosowania rozwiązań MS jest to że ich produkty się świetnie integrują ze sobą. Jakaś podstawowa konfiguracja oprogramowania czy systemu oper. nie wymaga znajomości przez użytkownika systemu plików i wiedzy gdzie zmienić jaki wpis.
Rozwiązania jakie podajecie z wykorzystaniem Wine oczywiście są możliwe do zrealizowania ale trzeba sobie zdać sprawę że to jest już kombinowanie. Zwykle nie ma na to czasu i mocy przerobowych. Jako klient chcę mieć środowisko pracy dla którego nie będę musiał wiedzieć jakich bibliotek mi brakuje czy nagle będę musiał je dograć. Chcę mieć działające środowisko przy pomocy którego będę zarabiał pieniądze.
Żeby uciąć spekulacje że jestem dzieckiem Windowsa to tylko nadmienię że od 15 lat używam zarówno Windowsów jak i Linuxów (przeważnie Debiana począwszy od Woodiego).
"Niestety Linuxy średnio nadają się jako systemy w środowisku korporacyjnym."
Policja to nie korporacja, we Francji radzą sobie na Ubuntu.
"Jakaś podstawowa konfiguracja oprogramowania czy systemu oper. nie wymaga znajomości przez użytkownika systemu plików i wiedzy gdzie zmienić jaki wpis. "
Na Linuksie od jakiegoś czasu podstawowe konfiguracje też robi bez edycji plików.
Używanie Winie aby móc używać MS Office to faktycznie marnowanie czasu, traci się wtedy zalety jakie ma Linuks.
"traci się wtedy zalety jakie ma Linuks. "
A co, nie można wtedy sobie przekompilować sterowników lub pobawić się modułami jądra? LOL.
"A co, nie można wtedy sobie przekompilować sterowników lub pobawić się modułami jądra? LOL."
Od razu widać, że nie masz pojęcia o tym jak ludzie obecnie używają Linuksa, co nie przeszkadza Ci się wypowiadać.
Nigdy nie byłem we Francji, tym bardziej na francuskim komisariacie więc nie wiem do czego oni używają Ubuntu. Wiem jak za to wygląda sprawa sieci w polskich resortach "siłowych". Na biurkach stoją zazwyczaj i co najmniej po dwa komputery. Jeden to komp "jawny" na którym użytkownik może sobie zainstalować taki system jaki mu się podoba (warunkiem oczywiście jest licencja i nie zainstaluje sobie win 7 jeśli ma licencję tylko na xp). Może być to Linux i nikt człowiekowi nie wypomni tego ani nie będzie robił mu problemów. Komputer jest zwykle wykorzystywany w internecie. Drugi to komputer wykorzystywany w sieci wewnętrznej którą wcześniej nazwałem korporacyjną ale jeśli nie pasuje Tobie ta nazwa to możemy nazwać ją resortową. W niej już raczej nie ma możliwości wykorzystywania oprogramowania jakie się użytkownikowi podoba. Jest raczej określony zbiór dopuszczonego oprogramowania.
Poza tym uważam że Policja, Wojsko, różnego rodzaju ministerstwa można traktować jako korporacje (może nie przynoszą zysku ale jeżeli chodzi o strukturę zarówno organizacyjną jak i geograficzną mogą być tak traktowane).
Jeśli chodzi o konfigurację poprzez edycję plików to masz rację. Tylko czy posterunkowy z Wilkowyj ma u siebie KDE, Gnome a może Fluxboxa albo coś innego. Poza tym czy może taki użytkownik używa jakiegoś kde-network-managera, wicd czy jakiś inny wynalazek?
realistyczne podejście, które mnie przekonuje – ja używam regularnie Linuksa od 2002 roku od lat jako główny system 95% pracy
ale niestety masz rację
A ja używam MorphOS i co z tego?
Nie wiem czym autor newsa tak się podnieca, to jest specfyikacja pisana pod komputery firmy Dell, a opis systemu operacyjnego jednoznacznie wskazuje na Windows.