W amerykańskim Senacie projekt ustawy Clarity Act, mający uporządkować zasady funkcjonowania rynku kryptowalut w USA, został na razie odsunięty na dalszy plan. Izba wyższa Kongresu zajmuje się obecnie innymi, pilniejszymi sprawami, przez co branża krypto musi poczekać na swoją kolej. Dla rynku, który od miesięcy liczy na jasne ramy regulacyjne, to kolejny sygnał, że ścieżka legislacyjna będzie dłuższa i bardziej wyboista, niż zakładano.
Senat zajmuje się innymi priorytetami
Zgodnie z aktualnym harmonogramem Senat najpierw poświęca czas zatwierdzaniu nominacji oraz pracom nad ustawą dotyczącą sankcji wobec Rosji. To oznacza, że projekt związany z rynkiem cyfrowych aktywów musi ustąpić miejsca innym tematom, nawet jeśli jest jednym z najważniejszych postulatów całej branży. W praktyce ograniczona liczba godzin na sali plenarnej sprawia, że jednocześnie można procedować tylko jeden sporny projekt ustawy.
Na czele senackiej agendy stoi obecnie John Thune, który zdecydował, że najpierw ruszą prace nad pakietem nominacji, a potem nad ustawą sankcyjną. Dopiero później mogłoby pojawić się miejsce na dalsze kroki wokół Clarity Act. Problem w tym, że taka kolejność niemal automatycznie spycha projekt o kryptowalutach na później.
W praktyce to kolejny przykład, jak polityczna hierarchia tematów potrafi wyprzedzić nawet najbardziej oczekiwane reformy. Rynek kryptowalut od dawna czeka na stabilne reguły gry, ale w Senacie liczy się przede wszystkim to, co da się przepchnąć najszybciej. Im dłużej trwa ten maraton, tym większa nerwowość wśród inwestorów i firm z branży.
Dlaczego Clarity Act utknął
Wydawało się, że ustawa może zostać przynajmniej częściowo uruchomiona jeszcze przed przerwą wakacyjną Senatu, ale obecny kalendarz mocno to komplikuje. Izba ma rozpocząć recess 8 sierpnia, a to oznacza bardzo mało czasu na przepchnięcie jakiegokolwiek kontrowersyjnego projektu. Nawet jeśli pojawi się polityczna wola, procedury senackie same w sobie wydłużają proces.
Jednym z powodów opóźnienia są wciąż nierozwiązane spory wewnątrz projektu. Największy dotyczy zapisów etycznych, a konkretnie zakazu wspierania projektów kryptowalutowych przez wysokich rangą urzędników państwowych, w tym prezydenta Donalda Trumpa. To właśnie ten fragment pozostaje jednym z głównych punktów zapalnych między partiami.
Zobacz także: Kluczowe spotkanie: Insajderzy rynku kryptowalut z senatorami w sprawie regulacji rynku — to ważny kontekst dla obecnych napięć wokół przepisów.
Spór o etykę i interesy polityczne
Demokraci od dawna podnoszą, że regulacje powinny mocniej ograniczać możliwość angażowania się urzędników w projekty cyfrowe. Z ich perspektywy nie chodzi wyłącznie o formalne zasady, ale o przeciwdziałanie sytuacji, w której wpływowi politycy mogliby korzystać na rozwijającym się rynku krypto. Z kolei obóz republikański nie chce zgodzić się na rozwiązania, które mogłyby być odczytane jako zbyt restrykcyjne.
W ostatnich dniach pojawił się jednak pewien przełom, bo Trump miał zaakceptować zapis ograniczający jego kontakt z aktywami cyfrowymi. Zwolennicy tej wersji chwalili to jako bezprecedensowy krok w stronę standardów etycznych. Demokraci uznali jednak, że propozycja nadal nie idzie wystarczająco daleko i nie rozwiązuje problemu jego powiązań z rynkiem krypto.
Czas działa na niekorzyść branży
Im dłużej trwa impas, tym większe ryzyko, że ustawa nie zdąży przejść całej ścieżki legislacyjnej w 2026 roku. Dla branży oznaczałoby to kolejne miesiące niepewności co do tego, kiedy w USA pojawią się pełniejsze i bardziej przewidywalne zasady gry. W sytuacji, gdy firmy i inwestorzy czekają na stabilność regulacyjną, przeciągające się negocjacje mogą działać zniechęcająco.
Jeśli Clarity Act ostatecznie nie przejdzie, część środowiska kryptowalutowego będzie musiała opierać się na innych źródłach legitymizacji regulacyjnej. W grę wchodzi przede wszystkim wdrażanie przepisów z ustawy GENIUS dotyczącej stablecoinów, a także działania prowadzone przez SEC i CFTC. To jednak nie daje równie szerokiego i spójnego frameworku, jakiego oczekuje rynek.
Jak wygląda dalsza ścieżka legislacyjna
Nawet jeśli Senat zdoła ruszyć z projektem w najbliższych dniach, to prawdopodobnie będzie to jedynie wstęp do dalszych prac. Najbardziej realnym scenariuszem jest uruchomienie procedury cloture tuż przed przerwą, co pozwoliłoby formalnie przesunąć projekt o krok dalej. To jednak nie gwarantuje finalnego głosowania przed wakacyjną pauzą.
Po powrocie we wrześniu czasu również nie będzie dużo. Kongres wróci do pracy tylko na kilka tygodni, a potem wejdzie w okres po wyborach, czyli tzw. lame duck session. Taki etap czasem sprzyja szybkim kompromisom, ale równie często kończy się chaosem i paraliżem decyzyjnym.
Co dalej z ustawą
Nawet jeśli Senat przejdzie przez ten etap, projekt i tak musiałby wrócić do Izby Reprezentantów. Tam sytuacja też nie jest prosta, ponieważ wewnętrzne konflikty wśród Republikanów już wcześniej blokowały inne inicjatywy. To oznacza, że droga do podpisu prezydenta pozostaje jeszcze długa.
Sam Trump publicznie wzywał do sfinalizowania Clarity Act, ale nie wiadomo, czy ostatecznie nie będzie próbował wynegocjować dla siebie dodatkowych korzyści politycznych. Gdyby jednak Kongres przyjął ustawę, prezydent miałby dziesięć dni na działanie, zanim dokument automatycznie stałby się prawem. Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że branża krypto musi uzbroić się w cierpliwość.


Czekałem na Clarity Act od dawna, ale teraz znowu dostajemy cios w brzuch. Jak długo jeszcze branża będzie musiała żyć w niepewności? Regulacje są konieczne, a te wahania tylko zniechęcają inwestorów. Może w końcu ktoś ogarnie ten bałagan w Senacie…
Znowu wydłużają proces legislacyjny… Nie wiem, czy jest sens jeszcze liczyć na tę ustawę. Przecież w międzyczasie konkurencja rośnie jak na drożdżach, a USA dalej się plączą w formalnościach. Chyba czas pomyśleć o przeniesieniu inwestycji gdzie indziej.
Czy naprawdę ktoś wierzy, że ta ustawa ma w ogóle szansę na przejście? Cała ta etyka i polityczne gierki to jedna wielka maskarada. Na końcu i tak skończy się tak, jak zwykle – czyli niczym. Przydałoby się po prostu bardziej jasno określić zasady i dać ludziom swobodę działania.
Nie rozumiem, czemu nie mogą po prostu zająć się tym porządnie. Etyka etyką, ale to nie powinno zatrzymywać ważnych regulacji. Ja sama już zrezygnowałam z inwestycji w krypto, bo nie wiem, co z tego wyjdzie. Szkoda, bo to naprawdę interesujący rynek.
Rany, jak to dobrze obrazuje politykę w USA – wieczna gra interesów. Clarity Act mógłby pomóc uporządkować rynek, ale wszyscy tylko się kłócą zamiast działać. Jeśli tak dalej pójdzie, to wrócimy do jawnego chaosu. Nie podoba mi się, gdzie to zmierza.
Mam już dość tych ciągłych obietnic bez pokrycia. Kiedy ludzie z Senatu w końcu zrozumieją, że potrzeba im konkretnych zapisów, a nie moralizowania? Słabo to wygląda, a ja muszę myśleć, jak dostosować swoje strategie inwestycyjne do niepewnej przyszłości…
Ja tam już się przyzwyczaiłem, że krypto to dzika gra. Jak długo jeszcze będą się tak bawić z tą ustawą? Jak dla mnie, łatwiej byłoby wykorzystać istniejące prawo niż tworzyć nowe, które w końcu może utknąć w martwym punkcie. Technologia działa szybciej niż polityka – to fakt.