Rafael Rivera znany dzięki uprzedniemu poszerzeniu uprawnień użytkownika (eng. jailbreaking) w systemie Windows Phone 7 udowodnił, że system ten jednak wysyła dane o lokalizacji urządzeń pod jego kontrolą bez zgody użytkowników. Potwierdził tym samym oskarżenia skierowane przeciwko firmie Microsoft przed sądem federalnym w Seattle.
Okazuje się, że mimo negatywnej odpowiedzi na pytanie o pozwolenie na udostępnienie informacji o położeniu przez aplikację odpowiadającą za obsługę aparatu są one wysyłane na serwery Microsoftu pod adresami agps.location.live.net oraz inference.location.live.net. Wśród wysyłanych informacji znajdują się miedzy innymi:
- Wersja systemu
- Informacje o urządzeniu
- Bezprzewodowe punkty dostępowe znajdujące się w pobliżu urządzenia (włącznie z adresem MAC oraz informacją o stanie baterii)
Przekazanie powyższych danych następowało jeszcze przed podjęciem przez użytkownika decyzji o ich udostępnieniu. Rafaelowi nie udało się ustalić czy serwery otrzymujące dane kolekcjonują je czy też po prostu zwracają. Pewne jest natomiast, że następuje to wbrew obietnicom Microsoftu dotyczącym zbierania informacji, mówiącym o tym, że firma nie zbiera jakichkolwiek danych pomagających w ustaleniu lokalizacji urządzenia bez wyraźnej zgody użytkownika dla pojedynczej aplikacji. Póki co Microsoft nie skomentował jeszcze tej informacji.


Pewnie wysyła je przez Windows Update, jak to miał windows w zwyczaju robić od dawna z prywatnymi danymi użytkownika.
widać nauczyli się od google, chca juz nie być evil
Google pozawala ci to wyłączyć. Więcej! Nie włącza tego bez twojego wyraźnego pozwolenia.
A Microsoft nie dość, że domyślnie włącza, to po ręcznym wyłączeniu i tak wysyła te dane.
Więc się nie kompromituj takim FUDem.
"Google pozawala ci to wyłączyć. Więcej! Nie włącza tego bez twojego wyraźnego pozwolenia."
Pozwala wylaczyc co? Umieram, zeby sie dowiedziec, jak wylaczyc analize moich maili i zapytan w wyszukiwarce.
BTW:
Ile Microsoft płaci za pomawianie i oczernianie Google w komentarzach?
zdecydowanie mniej niż Google
Google płaci za oczernianie samego siebie? Zastanów się trochę, zanim następną bzdurę napiszesz…
Poza tym twój komentarz sugeruje, że wiesz, że microsoft płaci. Dziękuję za informację (a przynajmniej twój pogląd na ten temat, bo rzetelnej informacji to ty nigdy nie przedstawiasz).
Nie zrozumiałeś o czym dyskusja, prawda?
Nie używać?
Tak, jakby ktoś się tego nie spodziewał po microsoftcie…
Szybko reagujecie 😉
A już miałem 6x kciuk do góry 🙂
Weekend… *zief*
(;
Pewnie jakiś drobny błąd programisty. Wątpię by MS zbierał takie dane sporo o całym procederze nie wiedział. Gdyby wiedział to by nie twierdził że nie wysyła skoro jest to łatwe do sprawdzenia. Typowy skok na kasę, gość zamiast zgłosić błąd to robi wielki proces o miliony. Gdyby każdy błąd był traktowany w ten sposób to wszystkie firmy poszłyby z torbami.
Informatyka jeszcze przez wiele lat nie wypracuje metodologii pisania bezbłędnych aplikacji. Program komputerowy to nie wahadłowiec. Tu większość algorytmów działa na słowo honoru i testowana była 2 minuty 🙂
informatyka potrafi tworzyć bezbłędne oprogramowanie(niemal), ale to wiąże się z matematycznym dowodzeniem poprawności działania. To trudny i drogi proces i 0.00000001% ludzi siedzących w tej branży wie o co w tym chodzi. Tworzenie softu to chyba jedyna dziedzina inżynierii, w której można legalnie pracować, nie mając odpowiedniego wykształcenia i wiedzy.
W cywilizowanych krajach NIKT nie nazywa informatyków inżynierami !!!!!!
Dowiodłeś, że Polska to cywilizowany kraj (patrz studia np. na Uniwersytecie Wrocławskim). Teraz ludzie z wykopu Cię zjedzą!!!111oneoneone
A termin "software engineering" wymyśliły krasnoludki.
Taka sama inżynierska robota jak każda inna, z tą różnicą, że zwykle soft jest znacznie bardziej złożony niż inne konstrukcje inżynierskie np. mosty lub silniki.
Tak samo jest w innych branżach, nic nowego nie odkryłeś. Poza tym formalne techniki dowodzenia poprawności kodu są mocno przereklamowane – większość niezawodnego softu (np. w NASA) osiąga się bardzo skrupulatnym testowaniem, a nie dowodami matematycznymi, bo te działają tylko w bardzo małej skali.
"…soft jest znacznie bardziej złożony niż inne konstrukcje inżynierskie np. mosty lub silniki. "
Nie znam się ani na mostach ani na silnikach ale uważam, że mocno przesadziłeś. Prawdopodobnie inżynier silników mógłby powiedzieć to samo, że silnik jest znacznie bardziej złożone od oprogramowania. IMO to kwestia punktu z którego się patrzy.
Chyba nie wiesz o czym mówisz. Poważnie.
Projektowanie niektórych rodzai silników (np. dużych odrzutowych czy bardzo dużych turbinowych np. do samolotów transportowych) to wyzwanie z którymi całe kraje czasem nie umieją sobie poradzić przez -naście lat.
Silnik do najnowszego europejskiego wojskowego samolotu transportowego powstawał w olbrzymich bólach przez 4 kraje : Wielką Brytanię , Hiszpanię , Francje i Niemcy.
Pracowały przy tym tysiące ludzi przez ponad dekadę. Także nawet nie wiesz w jakim błędzie jesteś.
Silniki odrzutowe o odpowiednich parametrach do samolotów bojowych to Chińczycy przez chyba już 20-30 lat próbują zbudować i dopiero ostatnio im się powoli zaczyna udawać mimo ,że praktycznie kopiują bez pozwolenia konstrukcje rosyjskie.
Słabo się robi jak się takie brednie czyta…
Problemy inżynieryjne wynikają głównie z problemów 'materiałowych', tj posiadania materiału spełniającego odpowiednie parametry – później już jest 'z górki'. Analogicznie, można powiedzieć że, w inżynierii oprogramowania, materiałem są języki programowania. Niestety, w projektach informatycznych jest znacznie więcej elementów – typowy procesor ma miliardy tranzystorów, a programy na nich uruchamiane maja miliardy instrukcji (na najniższym poziomie). Wystarczy że jeden z tych elementów jest wadliwy, a łatwo sypie się całość. Znajdź mi proszę silnik odrzutowy który ma tyle elementów 🙂
Spokojnie. Przecież ja tego nie kwestionuję. Mimo tego, że prace tyle czasu zajęły, finalny twór (pojedynczy silnik) jest i tak znacznie mniej skomplikowany niż np. system informatyczny ZUSu. Zrozumieć jak działa silnik odrzutowy, przynajmniej na podstawowym poziomie, da się bez większych problemów. Zrozumieć jak działa system informatyczny ZUSu – nierealne.
>Taka sama inżynierska robota jak każda inna, z tą różnicą, że zwykle soft jest znacznie bardziej złożony niż inne konstrukcje inżynierskie np. mosty lub silniki.
Wyższość świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą? 🙂
To policz ilość prostych komponentów w moście albo silniku elektrycznym (nie licząc powtórzeń tego samego elementu wiele razy) i ilość linii kodu w projekcie informatycznym jakiegoś użytkowego softu, oczywiście dobrze utrzymanym, gdzie nie ma kodu powstałego przez kopiuj-wklej. Albo można porównywać też inaczej – np. wielkość spakowanego projektu w bajtach. Mój stryjek jest architektem – objętość projektów przemysłowych, włączając projekty wszystkich instalacji jest znacznie mniejsza niż objętość kodu źródłowego projektów, z którymi miałem styczność. Jak mają rysunek wektorowy po rozpakowaniu o objętości 10 MB, to nazywają to "olbrzymim projektem".
To "policz", ile wysiłku wymaga napisanie często błahej linijki, a zaprojektowanie pojedynczej części z uwzględnieniem cech materiałowych, wytrzymałości, zakresu temperatur pracy, rozszerzalności cieplnej i pewnie tuzinie innych czynników, o których osobiście nie mam pojęcia.
Napisanie błahej linijki jest odpowiednikiem montażu gotowego elementu z fabryki, a nie jego zaprojektowania od zera. Jedna błaha linijka kodu też wymaga do wykonania kodu pisanego przez wielu ludzi w ciągu wielu lat. Poza tym rzadko projektuje się coś od zera, zarówno w IT, jak i w innych dziedzinach inżynierii – zwykle korzysta się z gotowców.
Rzeczywistość fizyczna jest nieskończenie bardziej skomplikowana niż jakikolwiek program komputerowy 😉 Gdyby nIlość zjawisk fizycznych które należy uwzględnić budując rzeczywiste urządzenie i tak jest o wiele większie wpływ rzeczywistości fizycznej naszą maszynę Turinga, programowanie byłoby w 100% przewidywalne. Rzeczywistość fizyczna już taka nie jest.
Produkowanie mostu czy silnika elektrycznego to jak budowanie nowego projektu webowego za pomocą frameworka. Tworzenie nowego innowacyjnego projektu informatycznego można porównać do odkrywania nowych technologii co jest co najmniej równie skomplikowane (a osobiście uważam, że trudniejsze).
> W cywilizowanych krajach NIKT nie nazywa informatyków inżynierami !!!!!!
Nie każdy informatyk ma tytuł inżyniera. Ale ci co są inżynierami powinni chyba być tak nazywani?
Łatwo dostać dzisiaj inżyniera. Przetestowane osobiście.
Co prawda mogę (nieskromnie, ale uczciwie) uznać, że zasłużyłem.
Ale nie powiedziałbym tego o ~80% rocznika kończącego studia wraz ze mną: ZZZ, gotowce, ściąganie, kombinowanie i byle dotrwać do końca i dostać papierek.
Bo teraz edukacja idzie na ilość, a nie jakoś. Chcemy dorównać do średniej europejskiej 😉
To prawda. Szczególnie wiodą w tym prym kierunki nieinformatyczne, gdzie już na samym wstępie zostaje im "gorszy materiał". Kumpel miał 16 / 200 na wstępnym na PW, pamiętam że ledwo zdał matmę w liceum i prawie nie dopuścili go do matury i … się dostał. A wczoraj gadałem właśnie z takim inżynierem, z uprawnieniami i papierkiem, a jakże, kierownikiem zespołu instalatorów na budowie, to gościu zdawał się mieć problemy ze zrozumieniem, że do instalacji klimatyzacji należy przewidzieć nie tylko obwód zasilający, ale także miejsce na przewody sterujące (nie, że nie wiedział, tylko że musiałem mu 3 razy tłumaczyć zanim zakumał), że dwie rurki o średnicy 6cm zajmują mniej miejsca niż jedna o średnicy 12 cm, i że prowadzenie tych rurek wokół całego pokoju to jest *zły* pomysł. A oczywiście mądrzył się jakby w życiu 100 takich instalacji zaprojektował… Sekretarka z biura sprzedaży zdawała się rozumieć te aspekty techniczne lepiej niż on. :/
Tak więc może w informatyce nie ma oficjalnie uprawnień/papierków itp., ale mimo to poziom jest całkiem wysoki, przynajmniej w porównaniu z branżą budowlaną.
> To trudny i drogi proces i 0.00000001% ludzi siedzących w tej branży wie o co w tym chodzi.
Chyba się dowartościowujesz 😉 Chyba każdy miał o tym zajęcia na studiach. Chyba, że masz na myśli ilość ludzi którzy faktycznie z tego korzystają w praktyce. Wtedy to by się zgadzało 🙂
Nie wszystko da się dowieść, koszt takiego oprogramowania powoduje, że jest praktycznie nieopłacalne, a w samych dowodach matematycznych mogą być błędy więc nie powoduje to zupełnej bezbłędności. (O czym świadczy chociażby misja Pathfinder).
Ponadto większość oprogramowania nie musi mieć tak wysokiej bezawaryjności.
Jasne. Jak Google, to śledzi i inwigiluje użytkownika. Jak microsoft, to niewinny błąd w oprogramowaniu. Dobre.
"drobny błąd programisty"
ha, ha, ha – czyżbyśmy mieli już pierwszy kwietnia?
Masz rację, ale chciałbym zauważyć, że inne dziedziny inżynierii również nie wypracowały. Samoloty się nadal czasem rozbijają, wahadłowce spadają, a statki toną. A z mniej skrajnych rzeczy, jakbyś podpytał ludzi, którzy dopiero co kupili nowe mieszkanie od dewelopera, to byś się okazało, że praktycznie nie ma budynku oddanego do użytku, w którym nie wykryto by mniejszych bądź większych usterek.
Ale porownaj sobie ilosc rozbitych samolotow przez blad konstrukcji, albo ilosc mostow ktore sie zawalily do ilosci projektow it ktore nie wypalily. Podobno 68% projektow to niewypaly. Porownaj tez sobie same metodologie tworzenia – co programista to inna filozofia, od innych rzeczy zaczyna, inaczej testuje, projektuje. Wyobrazasz sobie budowlanca zaczynajacego budowe wiezowca od kladzenia dachowek, a konczacego na szkicowaniu projektu na kolanie? Z drugiej strony taki chaos sprzyja innowacji i postepowi. Gdybysmy mieli tyle regulacji w oprogramowaniu co w budownictwie, to ciezko byloby cos noweg stworzyc.
68% projektów to niewypały z przyczyn nie technicznych, tylko czysto ludzkich – zwykle na styku wykonawca-klient. Klienci w IT rzadko wiedzą czego chcą, wymagania często nijak mają się do rzeczywistości i na dodatek ciągle się zmieniają. W budownictwie aż takich problemów nie ma, bo koszty zmian są znacznie większe. Do tego jednak gros projektów IT nie kosztuje tyle co wybudowanie np. biurowca. Co nie oznacza, że w ogóle problemów w tej branży nie ma.
Mam styk z branżą budowlaną, i przynajmniej jeśli chodzi o projektowanie (architektura, instalacje) to co architekt / projektant, to inna filozofia. Takie rzeczy jak np. budowanie czegoś bez skończonego projektu wykonawczego, czy zmiany tego projektu w trakcie budowy są na porządku dziennym. No i czasem zdarzają się nawet takie wałki jak rozkuwanie wylanej płyty fundamentowej, bo zapomnieli czegoś tam pod nią położyć, albo dokonywanie zmian **konstrukcyjnych** budynku w trakcie budowy, bo projektant instalacji np. miał nieaktualne podkłady architektoniczne i na budowie dopiero wyszło, że się "nie da".
Widać MS słaby jest tylko gromadzi AP które z lokalizacja za wiele nie maja wspolnego, widać tylko google zna się na sprawi i wie ze trzeba gromadzic AP i lokalizacje z GPSa oraz najbliższy nadajnik GSM
Ale Google pozawala ci to wyłączyć. Więcej! Nie włącza tego bez twojego wyraźnego pozwolenia.
A Microsoft nie dość, że domyślnie włącza, to po ręcznym wyłączeniu i tak wysyła te dane.
Więc się nie kompromituj takim FUDem.
Przypomina się mnie film infiltracja: "federały są jak pieczarki. Wciskasz im kit i trzymasz w ciemności." Dokładnie takie same podejście jak Microsoft ma do użytkowników 😉
To tak jak przypadkowe skanowanie AP i snifowanie przez auta google. Niechcący to można się zes… a nie inwigilować przesyłane dane.
Jakie przypadkowe? Człowieku, ogarnij się! Google zbierało informacje o hot spotach, bo tak mieli zaplanowane. Ciągnęli taką (jak się okazało dość sporą) ilość danych, bo może na ich podstawie mogli coś więcej na temat konkretnego hot spota powiedzieć (jakie obciążenie np), a nie tylko to, że istnieje. Być może byli nawet zaskoczeni przy analizie danych, że jest tam sporo prywaty z niezabezpieczonych w żaden sposób AP. Możliwe, że tej analizy wcale nie trzeba było robić "ręcznie", ale któryś z pracowników poza standardową procedurą pooglądał sobie zbiory i podzielił się ciekawostką z kimś spoza firmy. Dlatego to wszystko wylazło na wierzch. Gdyby to było działanie z premedytacją, nigdy byś się o tym nie dowiedział.
"jest tam sporo prywaty z niezabezpieczonych w żaden sposób AP"
Warto dodać, że takich danych nie trzeba jakoś specjalnie analizować i zbierać – te dane po prostu z założenia są dla wszystkich.
sąd jednak uznał inaczej, gdyż w tą myśl pozostawiony samochód z kluczykiem, aż prosi się by ktoś go pożyczył..
Samochodu nie rozsyłasz dookólnie na 90 metrów.
Jak zwykle piszesz od rzeczy. Twoje porównanie funta kłaków nie warte. Jak już chcesz porównania, to poniższe o wiele lepiej oddaje sens:
Napisałeś list do dziewczyny i wywiesiłeś go na słupie ogłoszeniowym. Jak dotarło do Ciebie, że ktoś niezainteresowany poznał jego treść, to go podałeś do sądu.
A swoją drogą sądy często, podobnie jak Ty, nie rozumieją w czym problem, to i wyroki od czapy.
lepszy przykład to otwarte drzwi do mieszkania, co nie oznacza ze właściciel prosi o zwiedzanie jego lokum.. ja mam taka zasade nie moje to nie ruszam.. jak widać niektórym trudno to zrozumiec
A jeszcze lepszy to taki, że zostawiłeś zamknięte drzwi do mieszkania (ba, nawet umieściłeś kartkę na drzwiach do MS by nie wchodził) a MS i tak ma swoje klucze i nic z tego sobie nie robi odwiedzając cię i szpiegując jak tylko się da.
To nie jest dobry przykład.
Twoje mieszkanie z zasady jest prywatne. Hot spoty z zasady są publiczne. Twój niezabezpieczony AP jest de facto publicznym hotspotem.
EOD
Proste, olać M$ i nie kupować tego syfu…
Raczej nie ma głupich co by kupili telefon z systemem Windows Phone.
Windows Phone to wydany za wcześnie, tylko po to, żeby gonić Google, niedopracowany, wolny i słabej jakości system, który do tego inwigiluje cię na każdym kroku.
Teraz każdy kupuje Androida, bo to porządny i popularny software.
Wiadomo, zawsze znajdą się wyjątki w postaci fanatyków albo ludzi, którzy dadzą się nabrać na reklamę. Ale nie będzie ich dużo.
Ktoś w Microsoft zrobił w kodzie żarcik:
#define FALSE TRUE
;-)))