W ostatnich miesiącach wiadomości związane z Google nie napawały optymizmem. Afera z YouTube i Windows Phone, afera z Gmail i Windows Phone, wpychanie na siłę Google+ wszędzie gdzie się da, usunięcie AdBlock Plus z Google Play to tylko niektóre z tematów, jakimi Google nas uraczyło. Kolejny news wcale nie jest lepszy.
Wczoraj na swoim blogu Google ogłosiło listę produktów i usług, które zostaną wyłączone. Pośród nich znalazł się lubiany przez wielu Google Reader. Od 1 lipca 2013 roku usługa zostanie wyłączona i jedyną opcją z jaką pozostawiono użytkowników jest eksport zapisanych subskrypcji.

Niestety Google nie podało powodów swojej decyzji, a jedyna informacja jaką się podzielił brzmi następująco:
These changes are never easy. But by focusing our efforts, we can concentrate on building great products that really help in their lives.


Niedobra to wieść dla użytkowników kilku OS-ów. Dzięki Readerowi miałem wszędzie ten sam czytnik RSS, brak kłopotliwej synchronizacji itp. W sumie Google ma coraz mniej do zaoferowania.
Co do przyczyn to podali również, ze chcą się skupić na mniejszej liczbie wysokiej jakości programów i funkcji – więc standardowa gadka-szmatka.
do powodow dodalbym wproawdzenie oplat za google apps
Zna ktoś jakieś dobre alternatywy?
Sprawdź Feedly i Prismatic. Mi bardziej odpowiada ten pierwszy.
a ja proponuję the old reader! niemalże klon google readera 😉
Tylko, że nie ma odświeżania na żądanie… Raz dziennie nie wystarczy!
I też autorzy są pewni, że jak czegoś nie przeczytałem przez miesiąc to już na pewno nie będę chciał i można to oznaczyć jako przeczytane? 😉
Feedly nie przechowuje przypadkiem danych subskrypcji w GRead?
ja znam feedly.com i właśnie do niego się przekonałem (kiedyś już testowałem)
To ja będę propagował Open Source i polecę tiny tiny rss http://tt-rss.org/ – oczywiście trzeba mieć jakiś kawałek własnego serwera i niestety "prawdziwą" bazę danych, ale może ktoś zgodnie z duchem Open Source doda obsługę SQLite 😉 W każdym razie sam używam od dawna i jestem zadowolony. Przede wszystkim, inaczej niż GR nie upiera się, że wie lepiej ode mnie czy zamierzam coś czytać czy nie.
podano informację dlaczego http://googleblog.blogspot.com/2013/03/a-second-s…
e, że gdzie niby? "usage declned" to taki średnio powód…
https://www.change.org/petitions/google-keep-goog…
podpisałem ale myślę że spadek użytkowników to wystarczający powód.
No, nieładnie kasować cudze wpisy! zatem once more once more:
Bardzo tentencyjny materiał. Sam fakt nie podlega za bardzo dyskusji – czytnik, o którym nawet nie wiedziałem (nobody is perfect) od lipca odwołany.
Ale cała reszta to nadmiar propagandowy, anty-google'owy lub wręcz jakieś manipulacje (jak pretensje do Google'a o to, że przestał obsługiwać jakieś prywatne protokoły M$ – głównego konkurenta przecież). Normalnie, jakbym czytał "Chipa".
Swoją drogą, czy faktycznie ludzie czytający takie serwisy, jak ten np., dzielą się na zapiekłych fanów M$, Apple'a, Nokii itp. z jednej strony, oraz Google'a, Androida, Samsunga itp. z drugiej? Czy też faktycznie M$ & Co. wykładają tyle kasy na PR, że powstał taki podział i dzięki brzęczącej monecie utrzymuje się "piórami" płatnych trolli? (na wszelki wypadek: to nie odnosi sie do autora tej wiadomości).
Dla dopełnienia obrazu krajowych flame'ów z tematyki IT należałoby do pierwszej grupy ((M$ & Co.) doliczyć tych, którzy deklarują się jako zwolennicy FreeBSD (BTW, może bardziej ideologiczne ugrupowanie niż RMS& Co.) a do drugiego ugrupowania doliczyć należy bardziej zaciekłych fanów Linuksa.
Bez przesady. Ta "anty-googlowa" propaganda to zaledwie kilka zdań – wrażenie że jest tego dużo wynika z faktu że sam news jest dość krótki. Szkoda tylko że obok wciskania na siłę G+ autor nie wspomniał o wciskaniu na siłe Chome'a, co osobiście denerwuje mnie dużo bardziej.
A co do zapiekłych fanów, takich pełno jest we wszystkich dziedzinach, nie tylko IT. Ale wrażenie że nie ma wokół nikogo poza nimi jest IMO błędne – oni po prostu najwięcej piszą. Osoby o bardziej neutralnym podejściu po prostu nie mają aż takiej motywacji do wypowiadania się, bo temat ich po prostu nie rusza.
> Bez przesady. Ta "anty-googlowa" propaganda to zaledwie kilka zdań…
Ale cała notka to ledwie 5 zdań.
Wojna propagandowa, w której jedną z kluczowych i bardzo aktywnych stron jest Microsoft, toczy się od lat. Niektórzy biorą w niej udział ochotniczo, ale główna linia frontu jest raczej płatna. I wchodzą tu w grę, przypuszczam, niebagatelne sumy.
> Ale cała notka to ledwie 5 zdań.
To też napisałem o tym w drugiej części zdania.
Co do "płatnej" wojny propagandowej to nie widzę jej zbytnio na tym portalu. Zgoda, jest tego dość sporo w mediach bardziej głównego nurtu. Ale tutaj? Jest trochę fanbojów, kilku totalnych trolli, ale większość to osoby kierujące się konkretnymi za/przeciw przy wyborze rozwiązań/produktów. Ten portal jest chyba odrobinę zbyt mały by wielkim koncernom opłacało się wrzucać tu pieniądze w jakąś większą propagandę.
Wybacz, ale Twoje komentarze trafiły jakimś cudem do spamu…
Jak zwykle batman, fanboy microsotu i hater wszystkiego innego, się popisał.
Co mają znaczyć te bzdury o innych "aferach". Piszesz newsa, czy propagandę?
Poza tym jakie afery? Że Google nie daje za darmo swojej usługi YouTube upośledzonej konkurencji? Może napiszesz o "aferze", że microsoft nie daje ms office na Linuksa? Albo że nie można założyć firmy zajmującej się streamowaniem kodowanych kanałów telewizyjnych bez opłat. To dopiero afery.
Belek w oku microsotu nie widzisz, a wypominasz źdźbło Googlowi. Żałosne.
Och, spokojnie. Batman pisze sporo fajnych rzeczy nie tylko o MS. Ostatnio choćby news o Firefox OS – nie widziałem tam żadnego hejtowania, a przecież nowy system może potencjalnie zagrażać WP.
> Belek w oku microsotu nie widzisz, a wypominasz źdźbło Googlowi. Żałosne.
Bronisz Google jakby Ci za to płacili. Może J_G powyżej miał jednak rację? o.o
"Ostatnio choćby news o Firefox OS – nie widziałem tam żadnego hejtowania"
Taaa…
Słowa batmana z owego newsa: "Nieco w ich cieniu odbyła się prezentacja Mozilli"
I słuszny komentarz do tego:
"Jakoś nie widzę cienia, w którym legły telefony z FirefoxOS na MWC.
Każdy znany mi serwis telekomunikacyjny i o IT trąbi o FirefoxOS, Alcatelu i ZTE."
Jak wszyscy mówią o Firefox OS, to jest on "w cieniu".
Jak windows phone leży martwy na dnie i zaczyna już gnić, to "w Polsce 16,3%", "dwa razy tyle co iPhone", "Androidzie bój się", "microsoftowa wyrocznia rzekła prawdę objawioną, wierzcie na słowo, innych źródeł nie trzeba", …
Ot prywatna rzeczywistość batmana, fanboya microsotu i nierzetelnego dziennikarzyny. Tylko czemu te urojenia są akceptowane jako newsy?
Waszym jedynym kontrargumentem są minusy? Szczerze wam współczuję…
Ruszają Cię minusy? Szczerze Ci współczuję…
Raczej boli otaczająca mnie zewsząd ludzka głupota objawiająca się absolutnym brakiem rzeczowych argumentów przy jednoczesnym posiadaniu rzekomo-własnego zdania, tu wyrażającego się owymi minusami.
Tak, ciebie też to dotyczy, co udowodniłeś powyższym komentarze dobitnie pokazującym ile masz do powiedzenia.
Może napiszesz jednak jakąś merytoryczną odpowiedź na mój wcześniejszy komentarz, zamiast z polotem i humorem a'la tvn wypowiadać się na temat krótkiego i nieistotnego spostrzeżenia dotyczącego minusów?
Ten komentarz powstał już po napisaniu bardziej merytorycznej odpowiedzi. Przed kolejną próbą zjechania kogoś, polecam się odrobinę rozejrzeć…
> "Nieco w ich cieniu odbyła się prezentacja Mozilli"
Zamiast kłócić się czy takie stwierdzenie zasługuje na miano hate'u, zacytuję tytuł ów newsa:
"Firefox OS – czarny koń mobilnego rynku?"
oraz końcówkę:
"(…) może się okazać, że trzecim graczem na rynku mobilnym nie będzie Windows Phone, tylko Firefox OS. "
Zdecydowanie, tak właśnie wypowiada się osoba ubóstwiająca Microsoft i nienawidząca wszystkiego innego!
Poszukaj sobie odmiany "ów".
Uff, a już się bałem że ktoś się przyczepi słów "hate" bądź "newsa" 😛
Przyczyna jest prosta: technika kanałów informacyjnych jest niekompatybilna z modelem biznesowym opartym na reklamie. Oczywiście Google może wmawiać różne wytłumaczenia. To, że nie próbują oszukiwać i odwracać uwagi a po prostu milczą o prawdziwej przyczynie, wyróżnia ich raczej na plus w amoralnym świecie korporacji.
Moim zdaniem nie do końca. Dajmy na to mam w readerze ze 100 różnych blogów związanych z moją branżą. Nie ma siły, żeby ręcznie śledzić na nich wpisy. Dzięki czytnikowi w ogóle wchodzę na te strony przez to widzę na nich reklamy. Gdyby nie reader w końc miałbym czas wolny i mogłbym odejść od kompa. 😉
Zbytnio uprościłem. Wyobraźmy sobie idealną, z punktu widzenia Google, sytuację rynkową, czyli konsumpcję reklam: powinna to być technika, która maksymalnie _utrudnia_ kontrolowanie przez użytkownika Internetu, tego co, jak i kiedy odbiera. Oczywiście reklamy nie mogą być przesadnie natarczywe ale kontrola "musi" być po stronie nadawcy, czyli w tym przypadku Google.
Technika kanałów informacyjnych i ich czytniki zostały stworzone w _odwrotnym_ celu, tj. _zarządzania_informacją_: filtrowania, blokowania zbędnej lub szkodliwej, ustalania priorytetów, robienia streszczeń. Wszystko w uporządkowany tematycznie i chronologicznie sposób (inna sprawa, że implementacje kanałów informacyjnych są różne, mniej lub bardziej udane).
Upraszczając: z punktu widzenia Google RSS i AdBlock to ten sam "diabeł". Już teraz wchodzimy w epokę Web 3.0, która moim zdaniem będzie (pomijając "fajerwerki" audiowizualne) przede wszystkim siecią semantyczną i systemem wieloagentowym. "Inteligentne" agenty webowe, przy których obecny www.snajper.net jest tak prymitywny jak Ping-Pong w porównaniu z najnowszymi grami, będą automatyzować nasze przesiewanie informacji. Oczywiście wymaga to zmiany mentalności użytkowników i paradoksalnie, do tej nowej sytuacji, w której _algorytm_ filtruje nam _rzeczywistość_, trudnej będzie przyzwyczaić się obecnym profesjonalistom IT niż nastoletnim amatorom. Google jest zbudowane na zupełnie innym paradygmacie Sieci i to co robi, to próby spowolnienia tego trendu. Bo cóż z tego, że konsument reklam jest coraz głupszy jak będzie chroniony coraz lepszymi własnymi "agentami zarządzania informacjami"?
Na razie to Google pozwoliło uporządkować informacje w internecie i pozwala ci je odnaleźć. Bez Google mógłbyś co najwyżej poprosić kolegę o linka albo dalej używać 'portali' (plus dla tych co wiedzą co to słowo oznacza). Konkurencja Google to do dzisiaj cień oryginału, nawet gdy kopiują technologię Google i ich wyniki na potęgę (patrz: Bing).
A ty piszesz, że Google chce zaciemniać informacje i utrudniać dotarcie do nich… Taa…
Nic takiego nie napisałem. Tworzysz.
Chyba bardzo się mylisz. Przecież reklamy można dopasowywać na podstawie tego które kanały śledzisz, w które wpisy kliknąłeś, a które zignorowałeś. Mnóstwo cennych informacji dla dopasowanie reklam*.
* oczywiście tak jak to zawsze robi Google: w automatyczny sposób, nienaruszający prywatności – w przeciwieństwie do kłamliwej wersji jaką karmi użytkowników obłudny i podszyty hipokryzją microsoft.
Tak patrze na te kilka komentarzy polecające Feedly – wszystkie zaminusowane. Dlaczego? Bo wedle ideologii większości czytelników tego serwisu, wszystko to, co nie jest otwarte jest niedobre? 🙂
pozdro!
Jakim cudem ten njus wylądował w kanale RSS dopiero 26 marca?
Osnews jest zabugowane
Na szczęście jest świetny Feedly