Jak informuje MSWiA, trwają prace nad polską wersją ustawy HADOPI, mającej umożliwić odcinanie od sieci osoby masowo udostępniające w sieciach peer-to-peer pliki chronione prawami autorskimi.
Jak czytamy w serwisie Policyjni.pl:
W dokumencie ma się znaleźć zapis umożliwiający odcinanie od sieci osób zajmujących się działalnością przestępczą, w tym piratów internetowych.
Adam Rapacki z MSWiA przekonuje, że ustawy takiej… wymaga Unia Europejska:
Ta dyrektywa nie zmierza do nałożenia jakiegokolwiek kagańca na Internet, a próbuje szukać takich rozwiązań, które pozwolą na kontrolowanie działalności przestępczej w Internecie.
Czyżby chodziło o Pakiet Telekomunikacyjny?
Ale to jeszcze nic. MSWiA zastanawia się podobno o nad wyeliminowaniem przepisu mówiącego o dozwolonym użytku własnym, który pozwala na udostępnianie muzyki czy filmów osobom z którymi utrzymujemy tzw. stosunek towarzyski.
To tak jakbyśmy dali przyzwolenie na dokonywanie kradzieży w sklepie raz w miesiącu. Tak można porównywać ten dozwolony użytek
— ochoczo tłumaczy Rapacki.


Tzn. jak obejrzę z żoną film to już jest kradzież, czy jeszcze nie?
Czyli już niedługo, jeśli będę chciał oglądnąć film z żoną po pracy będę musiał nabyć dwie jego kopie… a za pożyczenie książki koledze trafię do więzienia.
Ciekawe, czy równie chętnie będą chcieli zlikwidować ten durny podatek (czyste płyty, ksera, itp.), który miał za zadanie "wyrównać straty" za dozwolony użytek.
Myślę, że skończy się na zawężeniu dozwolonego użytku do pożyczania twardych kopii materiałów audio / wideo i explicite zostanie powiedziane, że jakiekolwiek kopiowanie tego typu plików jest zakazane. Tak rozumiem przynajmniej wypowiedzi wiceministra. Co oczywiście nadal wydaje się absurdalne, bo jeśli mogę zgodnie z prawem pożyczyć sąsiadowi DVD ze Shrekiem to czemu nie mogę mu tego filmu zripować i podesłać w pliku. W obu przypadkach właścicielem pozostaje i tak twórca, a my mamy tylko licencję na oglądanie, czyż nie?
Pożyczając twardą kopię czasowo pozbawiasz się możliwości korzystania z tej licencji.
Ale co z tego? Przecież już widziałeś/czytałeś, lub odwrotnie – on zobaczy/przeczyta a potem ci odda – o zgrozo! – będziesz mógl sam to zobaczyć! To są dwie kopie w waszych pamięciach! Oboje wiecie co tam było!
25 lat bez procesu, co za beszczelna i wyrafinowana zbrodnia
@michuk: już widzę oczami wyobraźni, jak posiadacz "złotej blachy" wyciąga ku Tobie swój karzący palec sprawiedliwości i z profesjonalnym antypirackim obrzydzeniem mówi: "I tu się mylisz!" 😉
Cóż, może następnym razem tłuszcza zastanowi się choć chwilkę przed oddaniem głosu w wyborach. Choć to raczej złudne nadzieje – Polacy zawsze głosują na tych, którzy obiecują bardziej pachnącą kiełbasę.
Pamięć posła jest niespotykanym tworem, działa w trybie 'do wyborów', potem jest wymazywana i działa w trybie 'od wyborów'.
Tu juz raczej nie o "kielbase" chodzi, raczej o glosowanie negatywne ( nie ZA konkretna opcja, a przeciw innej – najczesciej ustepujacej zreszta ), a owa "tluszcza" tez specjalnego wyboru nie ma bo jak ktos porzadny – to do polityki sie nie pcha, wiec od lat te same "swinskie ryje" na listach i "przy korycie".
Poza tym nawet jak juz sie znajdzie kogos/cos na co uda sie zaglosowac bez obrzydzenia ( wewnetrzne fuj ;), to kwestie powiedzmy cyfrowe i tak zazwyczaj w programach sa pomijane – oprocz podmiotow wyspecjalizowanych, w ktorych pomijane za to sa wszystkie inne kwestie …
pozdrawiam
A na kogo mamy (my Polacy) głosować jeżeli wszyscy są źli w specyficznym dla siebie kierunku. Od 20 lat te same twarze tylko inne nazwy partii, od 20 lat psują i psują. Zagłosujmy na jakąś nową partię albo na jakąś marginalną.. Bądźmy odpowiedzialnie i nie oceniajmy partii po okładce (reklamach). (BTW. niegłosowanie = skazanie się na dzisiejszy los).
Trochę więcej szczegółów na temat opisany w artykule: http://prawo.vagla.pl/node/8879
pamiętam była partia emerytów jej jedynym hasłem wyborczym było. "nic nie obiecujemy, ale na pewno nie będziemy kraść" czy coś w tym stylu. Zagłosowałbyś na taką partię, czy na partie obiecującą naprawę służby zdrowia, zusu, autostrad, stadionów i co tam jeszcze jest.
Możesz wyjaśnić w czym zły był PiS?
Tylko nie pisz o wzroście panów Kaczyńskich.
Albo o totalnej inwigilacji całego narodu przez CBA, bo służba ta zajmowała się (tak, tryb przeszły) wyłącznie wysokiej rangi urzędnikami, co jest normą w większości cywilizowanych krajów (usa, gb, francja, niemcy, …).
No i nie oskarżaj ich o koalicjantów, których zresztą chcieli się pozbyć organizując przyspieszone wybory.
Niestety głupi ludzie zamiast dać szansę PiSowi bez tej kuli u nogi, to wybrali wylansowanych przez media zdrajców, którzy w latach 90. bronili postkomunistów (tak mówię o tusku, learn2history).
Więc? Jakieś konkrety? Czy powtarzasz za głosem z telewizora?
@oO: PiS byl zly chociazby dlatego, ze opoznil o co najmniej dwa lata budowe autostrad i spowodowal, ze trzeba za ta budowe zaplacic wiecej.
Z kolei tworu podobnego do CBA nie ma z tego co wiem w zadnym z cywilizowanych krajow, z tego powodu, ze CBA nie podlega normalnym, wlasciwym cywilizowanym krajom mechanizmow nadzoru nad sluzbami.
Podstawowa roznica miedzy PiSem a innymi partiami polegala na tym, ze inne partie moze i mialy swoje grzeszki, ale nawet jesli sie nakradly, to ich dzialania krajowi wychodzily na plus – a to zorganizowali budowe autostrad, a to zalatwili wejscie do Unii… PiS natomiast moze i nie kradl, ale dzialal na niekorzysc spoleczenstwa, psujac nawet to, co udalo sie osiagnac poprzednikom, na przyklad blokujac budowe autostrad albo robiac z Polski idiotow na arenie miedzynarodowej.
ZAiKS musiał ostro posmarować, skoro widać takie pospolite ruszenie na wolności obywateli…
Ustawa zakazuje wypozyczania ksiazek bez pobierania oplat. Wynika z tego, ze wszystkie publiczne biblioteki beda dzialac nielegalnie!!
Mam nadzieje ze beda konsekwentni i pozamykaja biblioteki. Reakcja wyborcow – bezcenna.
Która ustawa tego zakazuje?
nawet jeśli to na pewno zabroni kopiowania, a nie widziałem biblioteki bez ksera i nie wyobrażam sobie, by wypożyczali najbardziej wartościowe książki.
Prawdę powiedziawszy nigdy nie miałem potrzeby kopiować zwykłej książki. Kopiowałem tylko podręczniki i różne książki instruktażowe. Jak coś jest cenne (patrz stare) to jest albo zdigitalizowane albo już ma nowe wydanie. No chyba, że biblioteka ma te super zużyte podręczniki sprzed 35 lat (które były tworzone z myślą o studentach, a nie dobrym samopoczuciu kadry naukowej).
Ale nie o to mi szło.
1. Dozwolony użytek własny nie ma nic wspólnego z bibliotekami.
2. Nie ma tu mowy o żadnej nowej ustawie. Mamy tu niekompletne założenia do projektu ustawy. To niesamowite jaką siejecie panikę z powodu głupich pomysłów urzędników (których pewnie w ministerstwach są setki). Takie założenia lubią zmieniać się całkowicie nawet raz w tygodniu. Poza tym ma być jeszcze publiczna dyskusja na ich temat, gdy zostaną skończone. I pewnie dalej będą się zmieniać. Później dopiero powstanie projekt, ale i to jeszcze o niczym nie przesądza.
Dozwolony użytek nie ma nic wspólnego z bibliotekami – ale:
biblioteki nie mają nic wspólnego z ksero.
Jeśli chodzi o kopiowanie materiałów w celach naukowych to to właśnie jest część dozwolonego użytku. Nawiasem mówiąc, porównanie tego do kradzieży jest genialnym zobrazowaniem możliwości intelektualnych p. Rapackiego.
No tak, lepiej siać po fakcie w myśl przysłowia "mądry Polak po szkodzie"…
Której wyniki, podobnie jak konsultacje UKE i UOKiK ws. filtrowania internetu, zostaną kompletnie olane.
"Dozwolony użytek nie ma nic wspólnego z bibliotekami – ale:
biblioteki nie mają nic wspólnego z ksero."
Racja, miałem na myśli osobisty dozwolony użytek (sam nie wiem, gdzie wcięło mi w toku myślenia słowo "osobisty").
"porównanie tego do kradzieży jest genialnym zobrazowaniem możliwości intelektualnych p. Rapackiego."
Porównanie piractwa do kradzieży nie jest niczym nowym. Niektórzy się z tym zgadzają, inni nie. Nie jestem przekonany o tym, czy ma to coś wspólnego z poziomem intelektualnym.
"Której wyniki, podobnie jak konsultacje UKE i UOKiK ws. filtrowania internetu, zostaną kompletnie olane."
Akurat te sytuacje są zupełnie inne. Jeśli jedna strona mówi "filtrować", druga "nie filtrować". To o kompromisie nie może być mowy (bo jak?). Teraz istnieje gigantyczna przestrzeń dla kompromisu, zmian i ustaleń. Osobiście uważam za absolutną głupotę usunięcie przepisu o osobistym dozwolonym użytku i myślę, że to nie przejdzie. Ale obecny stan prawa jest nieskuteczny, więc pewnie zmiany tu zostaną naniesione.
Niezrozumienie różnicy między skopiowaniem a zabraniem – IMHO ma, i będę się przy tym upierał. Wszelkie straty jakie są na tej podstawie wyliczane są jedynie stratami potencjalnymi. Ale przecież Rapacki nie mówił nawet o piractwie, on porównał do kradzieży dozwolony użytek(!).
Problem w tym, że "filtrować" mówi rząd oraz podmioty, które w ramach tzw. konsultacji społecznych tenże sam rząd uznał za stosowne zapytać o zdanie. "Nie filtrować" mówią urzędy, które zdecydowały się na przeprowadzenie konsultacji otwartych, gdzie każdy obywatel mógł wysłać opinię.
Prawdą jest, że o kompromisie nie ma mowy. Ale jedna ze stron w tym sporze ma dużo większy mandat społeczny za swoim stanowiskiem (cytując klasyka Piaseckiego: "…a rząd ma władzę" 😉 ).
"on porównał do kradzieży dozwolony użytek(!)."
Mówił to w kontekście dzielenia się plikami w internecie. A w każdym razie taką mam nadzieję.
Konsultacje społeczne, przy całym dobrodziejstwie nie zawsze dają dobre wyniki. Szczególnie, gdy ma się coś społeczeństwu zabrać.
Po co w ogóle przeprowadzać konsultacje, skoro od początku wiadomo które wyniki są "dobre".
Więc może by tak nie zabierać? Władza jest dla społeczeństwa czy odwrotnie? :>
"Więc może by tak nie zabierać? Władza jest dla społeczeństwa czy odwrotnie? :>"
Czasami społeczeństwu zabiera się pewne rzeczy dla jego dobra (abstrahując tu od jakichkolwiek przypadków).
"Po co w ogóle przeprowadzać konsultacje, skoro od początku wiadomo które wyniki są “dobre”."
Nie wiadomo. Dlatego się je czasem prowadzi. Problem polega na tym, że zawsze tworząc jakieś przepisy ma się na myśli jakiś cel. I dla polityków cele są dwa: 1-zmiany, 2-utrzymanie się na stołkach (które niejednokrotnie jest potrzebne do wykonywania celu 1). A jeśli chcesz coś społeczeństwu zabrać, to się go nie pytasz, bo trzeba by wtedy wdać się w dyskusję. A dyskusja na trudne tematy jest szkodliwa dla celu nr2. Może wyglądałoby to trochę inaczej, gdyby Polacy podczas tych dyskusji byli bardziej merytoryczni. Ale nie ma co wymagać cudów…
Każdy totalitaryzm tak argumentował.
Problem polega na tym, że ten cel zawsze musi zostać zrealizowany, a konsultacje są na wypadek, gdyby społeczeństwo przypadkowo się zgadzało (wtedy jest większy lans w mediach).
>> Czasami społeczeństwu zabiera się pewne rzeczy dla jego dobra
To ja się wypisuję ze społeczeństwa. Gdzie mogę zwrócić dowód i upewnić się że usunęli wszystkie moje dane ze swoich akt?
Słyszałem od prawnika zajmującego się prawem autorskim, że EU dąży do zrównania bibliotek z wypożyczalniami filmów (czyli odprowadzenie kaski dla autorów, tudzież właścicieli praw majątkowych).
A jakie jest wytłumaczenie? Oczywiście takie jak w przypadku filmów: Bo jak pożyczysz książkę z biblioteki to jej nie kupisz i właściciel praw majątkowych jest stratny. Więc biblioteki będą musiały odprowadzać haracz. A skąd pieniądze? Ano pomysł jest taki, że biblioteki publiczne nadal nie będą pobierały opłat za wypożyczenie (biblioteki uczelniane też), ale za to będą dotacje ze skarbu państwa.
A mój komentarz do tego: ROTFL
Rotfl to mało powiedziane. Przecież to już jest. Państwo odprowadza do OZZ część ceny każdego urządzenia do reprodukcji i nośnika.
juƿ bylo na forum, ze piractwa nie ma i to to tylko wymysl kapitalistow. Jak nie wiecie o co chodzi? to chodzi o pieniadze. Brzmi stara maksyma…
Ciekawe czy będą próbowali to przepchnąć przed wyborami prezydenckimi, bo te kilka % które stracą może im zabraknąć.
A może ugną się pod jakaś akcją protestacyjną (zakładam że będzie) – to by był niepierwszy raz.
Nie ma żadnego znaczenia, czy przed, czy po; zarówno PiS'owy, jak i PO'wy prezydent taką ustawę podpisze.
Kaczyński nie podpisze, jeśli ustawa zrobi się wystarczająco kontrowersyjna. Jemu wolno mniej.
może pójdziemy na Wiejską z pałkami i zrobimy burdę, tak jak górnicy? 🙂
To nawet nie głupi pomysł jest…
Gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to proszę poszukać sobie informacji na temat tego, ile dotychczas tzw. projektów obywatelskich ustawy znalazło swoje odzwierciedlenie w formie obowiązującego dzisiaj prawa (ułatwię Wam: zero). Jeśli ktoś myśli, że w tym kraju można realizować interesy społeczeństwa w sposób demokratyczny, to się myli.
pożyczanie, czy dzielenie się posiadanymi dobrami i wiedzą istnieje od zarania dziejów, jedynie od niedawna jest to nielegalne i nazywa się piractwem.
sieją panikę jakby to było coś nowego, tymczasem już za moich czasów kasety się zwyczajnie kopiowało lub kupowało "piraty" w zwykłym sklepie i jakoś nikt z głodu nie umarł.
jak się przestanie ściągać (w co wątpię) to ci co ściągali wrócą do kopiowania, pójdzie się z pendrivem do znajomego i się weźmie co chce, zresztą nawet im to na zdrowie wyjdzie bo się przejdą i zobaczą z kimś na żywo, a nie tylko net 🙂
mimo że bardzo chcą to nikogo do kupowania nie zmuszą, nie ma takiej siły, bo
jak śpiewa Kazik :
Siłą możesz mi zabrać wiele
Ale siłą nie możesz mi niczego dać
Zawsze będę po przeciwnej stronie
Po drugiej stronie niż ty chcesz stać
Heh, chyba cytujesz niewłaściwą osobę.
Dlaczego niewłaściwą? Biorąc pod uwagę jego ostatnie wypowiedzi, ostatnie dwie linijki są skierowane do jego fanów czy ogólnie do
złodzieiinternautów?@Arkadiusz: Bezproblemowe i bezstratne kopiowanie utworow istnieje od niedawna. I dlatego od niedawna jest z nim problem. Ani pozyczanie, ani dzielenie sie wiedza, nie podpadaja pod prawo autorskie.
W Świecie Dysku działało, ale trzebaby jakąś Gildię Złodziei powołać coby to kontrolowała ^^
Przecież mamy, z siedzibą na Wiejskiej
Zamknąć biblioteki!! Tam przecież dochodzi do dozwolonego użytku!!
Nie "dochodzi", tylko "zachodzi nikczemny proceder dozwolonego użytku".
Nazywajmy przynajmniej te rzeczy po imieniu – wystarczy, że nasza partia przekręca znaczenie wszystkich innych słów i obietnic wyborczych.
Na pewno nie zagłosuję więcej na tych, którzy przyczynią się do uchwalenia tej ustawy. Zapisze sobie ich nazwiska w notesie by nigdy o tych #$#@#$ nie zapomnieć.
Ja bym raczej powiedział: powiesić. O zdrajcach się nie pamięta, tylko ich przykładnie karze i usuwa jak odpadki, którymi de facto są.
A ja udostępniam w internecie pliki chronione prawem autorskim. I co teraz? Jest to nielegalne? Napiszę jeszcze, że jestem pierwszym elementem tej całej układanki. Prawa autorskie do tych plików przysługują mnie 😀 .
wiesz na dobrą sprawę prawem autorskim są chronione niemal wszystkie wytwory inwencji twórczej.
Co do wyeliminowania dozwolonego użytku własnego: Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie ludzie pokrewni ze mną, mieszkający w tym samym mieszkaniu będą musieć się ode mnie separować. Żona pewnie rozwiesi w całym mieszkaniu napis: Proszę nie słuchać muzyki, która rozbrzmiewa w tym domu – wyłączne prawo danej osoby. Problem w tym, że nie można doprecyzować, o jaką muzykę chodzi 😀 .
Teraz zamiast płacić za każdy radioodbiornik/telewizor w domu, trzeba będzie płacić za każdą minutowidza spędzoną przed telewizorem. Ilu ludzi teoretycznie może u mnie w domu oglądać telewizję? Zaraz urzędnik mi odpisze, że tylu, ile się zmieści, a czas spędzony przed telewizorem każdego wynosi 24h/doba – tyle właśnie będę musieć oddawać państwu. Pieniądze za to pójdą na propagandę, że jaki to nowy porządek świata(nie mylić z nazwą własną pewnego zagadnienia) jest dobry… Dobry, bo możemy sobie naliczać za siedzenie na tapczanie i nic nie robienie, jeżeli tylko zostaniemy odpowiednio ustawieni.
Jak myślicie? Ile będzie kosztować jedno minutowidza? 😉
Czy będzie można korzystać z tej samej kopii przez kilka osób niejednocześnie(jak najbardziej możliwe)/jednocześnie, czy za każdym razem trzeba będzie pozyskiwać inną kopię? Przecież zapłacenie za dwie kopie filmu, a wykorzystanie wspólnej, to przestępstwo!
@Sławek: Obawiam sie, ze nie rozumiesz, jak dziala telewizja. Telewidz nie jest klientem – telewidz jest towarem. Klientem jest reklamodawca. Co czyni twoj wywod bezsensownym.
Całkowicie popieram. Czemu daliście tak mało plusików? Czy jednak towar może za coś płacić pieniądze?
Czyli jeżeli dobrze zrozumiałem – po kupieniu bajki dla dzieci nie będę mógł słuchać tego z nimi, a moja 2-ka dzieci nie będzie mogła tego słuchać razem 😀
a ja myślałem ze żyjąc w "komunie" żyłem w chorym systemie !!
Wygląda, że wtedy to była oaza wolności…
Ale tak to jest, jak się brnie w komunistyczną unię europejską. Przecież to żadna tajemnica, że budują ją ludzie podstawieni w wielu krajach już dawno przez ZSSR jako partie lewicowe. Teraz po prostu doszli do władzy, więc realizują te plany.
Nie udało się w europie wschodniej, może uda się w całej. A jak komuniści mieli wisieć na drzewach zamiast liści, to jacyś chorzy ludzie ich bronili…
Ta, szczególnie w Polsce gdzie jak wiemy od lat rządzi SLD… Wake up.
@oO: Nie wiem jak ty, ale jak tam jestem zadowolony, ze moge po Europie jezdzic bez odprawy biletowej.
Zagłosujmy na Partię Piratów 😉
To ludzie tworzą partię, nie podpisy, więc zacznij pomagać, kto chętny.
Myślę, że na opowiadaniu promonopolistycznych kłamstw się skończy, inaczej nie widzę ich w następnych wyborach.
Jak dobrze pamiętam Stallman pisał jednym ze swoich opowiadań jak to pożyczenie książki było przestępstwem….
Kiedyś o tym wspomniałem na linuxnews.pl to zostałem wyśmiany za to…
a teraz jesteśmy coraz bliżej takiego prawa jak opisywał RMS
Trzeba lecieć na księżyc, bo przecież kompilatory niedługo też będą nielegalne, a z czegoś wyżyć trzeba.
Zaznaczam, że wszelkie RAD-y, co generują pliki wykonywalne zawierające tekst do przeanalizowania w trakcie uruchamiania programu, czy też z innych powodów mających ogromne rozmiary, mnie nie interesują!
To kiedy wreszcie ci zdrajcy zawisną?
Lenin i Stalin dawno już nie żyją. To samo dotyczy innych, co chcieli sterować rynkiem i wszystko zagarnąć(poza wielkimi firmami).