Wine 1.1.8 zostało wydane
- Dodano: 7 November 2008
- Wprowadził: Andromus
- Komentarze: 46
Została wydana kolejna wersja deweloperska Wine 1.1.8.
Info o Wine z Wikipedii:
Wine (akronim rekurencyjny od słów “Wine is not an emulator”) – oprogramowanie umożliwiające wykonywanie aplikacji przeznaczonych dla Microsoft Windows w środowisku systemu operacyjnego klasy Unix (Linux, Solaris, FreeBSD). Przy pomocy bibliotek Wine można również przenosić niektóre aplikacje systemu Windows do natywnych plików binarnych systemu Unix.
Co nowego we tym wydaniu?
- znaczne części inetcomm zrealizowane (dla Outlooka)
- lepsza obsługa crypt32
- ulepszenie zarządzania pamięcią
- motywy graficzne przycisków
- naprawiono wiele błędów, stworzono wiele nowych
Pełna lista rzeczy zrobionych w nowym wydaniu znajduje się tu winehq
Więcej informacji: http://www.winehq.org/
Znalazłeś literówkę? Zgłoś ją używając formularza!
Jeśli uważasz, że ten nius jest nieobiektywny, przedstawia nieprawdziwe wydarzenie, jest spamem lub nie spełnia standardów serwisu, napisz raport.
Niusy na podobny temat:
Komentarze są prywatnymi opiniami dodających je osób. Prosimy o zachowanie kultury wypowiedzi. Komentarze obraźliwe oraz obniżające poziom serwisu będą usuwane. Więcej w regulaminie komentowania.
46 komentarzy
Wszystkie autorskie niusy w serwisie publikowane są na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.5 Polska.
News tłumaczony translatorem?
"Wsparcie dla przycisków Theming" – to jest po polsku? "Obsługa styli dla przycisków".
"Nadal lepsze wparcie crypt32" – brzmi fatalnie, wystarczy "Lepsze wsparcie (dla) crypt32".
"Inetcomm znacznej części zrealizowane (Outlooka)" – to również, lepiej brzmi: "Zaimplementowano znaczną część inetcomm (dla Outlooka)".
"Naprawiono wiele błędów, stworzono wiele nowych" – dobre na bloga, ale to ma być możliwie jak najbardziej obiektywny serwis, więc jak tłumaczysz część oficjalnego changeloga to rób to rzetelnie.
Proszę moderatora o przeredagowanie newsa, bo czytanie obecnej wersji boli.
Tłumaczony tłumaczem
Miałem czas to poprawiłem, ale jeśli autor będzie kontynuował tę technikę, to będę usuwał.
Wystarczy zobaczyć Blog autora… wtedy zrozumiecie dlaczego ten news wyglądał tak jak wyglądał.:)
Co więcej, autor nawet we własnym imieniu byka zrobił ^^ .
"Andrzek Wróbel"
"Naprawiono wiele błędów, stworzono wiele nowych" – stworzono wiele nowych błędów? ^^
No cóż znając życie programisty – okrutna prawda
to zdanie nawet się zgadza, błędy regresyjne w wine są na porządku dziennym
Ludzie, jak chcecie coś tłumaczyć to róbcie to sami, albo jeśli nie znacie języka to nie róbcie tego w ogóle. W ostateczności, przetłumaczcie tłumaczem i dajcie komuś do sprawdzenia, bo aż oczy bolą od czytania.
zastanawia mnie fragment z wikipedii:
"Przy pomocy bibliotek Wine można również przenosić niektóre aplikacje systemu Windows do natywnych plików binarnych systemu Unix."
jak to wygląda w praktyce?
zmieniasz rozszerzenie z .exe na .bin. Działa jeśli przenoszona aplikacja pierwotnie była przeznaczona pod Linuksa, a została poddana procesowi odwrotnemu, czyli .bin na .exe.
A szczerze mówiąc to mi się WYDAJE, że jest to sprawa przeportowania widnowsowych funkcji API wykorzystywanych przez aplikacjęprzez Wine, a sama aplikacja jest zbudowana na albo niezależnym od platformy GUI (np. Qt4). Inna sprawa – jakim działaniom poddana jest ta aplikacja podczas "przenoszenia" do plików binarnych systemu Unix.Autorzy nie mają chyba na myśli Ctrl-X, C+V.
Przyznam, że nie zrozumiałem ani słowa z tego co napisałeś. Generalnie to wydaje mi się, że wpis w wikipedii odnosi się do możliwości użycia WINAPI z GCC jako zwykłej biblioteki dynamicznej, aka "wineg++ program.c++ -o program" spowoduje wygenerowanie zwykłej binarki ELF podlinkowanej do winelib. Jeśli chodzi o konwersję już istniejących binarek to do tego przymierzał się jakiś inny projekt.
w ten sposób działa np. picasa na linuksie używa winelib o ile się nie mylę.
@Rsh: masz rację. Chciałem wyjaśnić coś w trudny sposób i w dodatku nie będąc pewien co piszę.
Może chodziło o kompilację kodów źródłowych? Faktycznie nie wiele mówi cytowany fragment. Można też oczywiście używać natywnych wersji dla Linuksa bibliotek w miejscu, gdzie aplikacja wymaga jakiejś dostępnej na obie platformy.
no wlasnie – chodzi o kompilacje ze zrodel, czy jakąś nie do konca zrozumiałą dla mnie konwersję *.exe na aplikacje linuksową uruchamianą dzięki bibliotekom wine?
czy ktoś widział coś takiego w akcji?
zainstaluj picase na linuksie to zobaczysz to w akcji
rzeczywiscie
nie pomyslalem o tym. podobnie wyglada sprawa z google earth o ile sie nie myle.
Mylisz się, Google Earth jest natywne. Co do pierwszego pytania – program który używa WinAPI kompilujesz winegcc i powstaje binarka Linuksowa.
Wydaje mi się, że kiedyś Google Earth na Linuksa było przeportowane właśnie przy użyciu biblioteki WINELib. Na ten temat dość sporo jest napisane w artykule na stronie WINE'a.
Google Earth jest napisane w Qt i zlinkowane statycznie. Otówrz sobie binarkę i poszukaj w niej "Qt".
No dobra, teraz tak jest, jak piszesz, ale ja pisałem że kiedyś mogło być inaczej…
Piszesz aplikację pod WinAPI, linkujesz winelibs i kompilujesz pod Linuksa ZTCW. Tak powstał Kylix (i Chocapic
)
Kylix chyba powstal wczesniej, zanim Wine stalo sie uzywalne.
– że co? To ci news… informujemy Was kochani, ze w nowej wersji dodalismy pare nowych bledow, specjalnie dla was…
Na stronie domowej WINE'a nie widze takiej informacji, ze autorzy dodali nowe bledy… Ja przetlumaczylbym to tak:
– poprawiono wiele błędów. Reszta tak jak to przedstawił @moher.
No i po za tym, wkradl sie maly blad:
@likemandrake: trudno, żeby autorzy chwalili się błedami. tę część dopisałem z własnej inicjatywy
A masz dowody? Może to być pierwsze wydanie nie wprowadzające nowych błędów… Ale wprowadzając ich mało.
ale wprowadziło. Z resztą kiedyś przed wydaniem stabilnej wersji było w komunikatach napisane że wprowadzono wiele nowych.
Z każdą nową funkcjonalnością wprowadza się nowe niefunkcjonalne błędy
@michuk
Rozumiem ^^ Taki kaprys
Tekst jest dobry i osobiście nie widzę powodu do jego usuwania:D
czy zdarzy się choć raz, że banda przygłupków nie będzie komentowała poprawności językowej newsa? Płakać mi się chce jak czytam te żałosne wypowiedzi jak zwykle nie na temat.
nie.
tak
A co, Ty też masz zaświadczenie o dysleksji?
1. Mylisz się tu chodzi o dysortografię. Zresztą ona dotyczy chyba głównie 'hiperpoprawności' – ktoś zna reguły, zna wyjątki a krótki napisze 'krutki'. Zresztą z moich obserwacji wynika, że z zaświadczeniami jest jak z uprawnieniami do renty ok. 50% posiadających nie powinno mieć prawa a 50% którzy mają prawo nie posiadają.
2. W Polsce mamy jakieś przeczulenie na punkcie języka porównywalne z Francuzami.
Nie ma czegoś takiego jak dysleksja czy dysortografia. Jak ktoś nie czytał i nie pisał od małego to i teraz nie potrafi. Ja zasad nie znam, ale po wyglądzie wyrazu wiem, że jest dobrze lub źle napisany. Znowu jak się zna zasady to trzeba dobrze to napisać jeśli się o tych zasadach przy pisaniu myśli. Ja już widziałem te wszystkie dysleksje i dysortografie u mnie w klasie. Jakbym chciał to bym sobie też takie zaświadczenie załatwił, żeby lepiej testy napisać. :/
A tekst nie miał nic wspólnego z dys-czymś, to tylko zwykły translator. Jakby ktoś był tak upośledzony, że nie potrafiłby tego napisać po polsku, to i nie przetłumaczyłby tego z angielskiego. To widać na kilometr.
To pokazuje google translate:
* Istotne części inetcomm zrealizowane (dla programu Outlook).
* Jeszcze lepiej crypt32 wsparcia.
* Zarządzanie pamięcią ulepszeń.
* Theming wsparcie dla przycisków.
* Różne poprawki błędów.
Czyż nie brzmi podobnie?
Widze, ze nie mamy w serwisie specjaliste psychologa…
Nie myslales aby wyniki swoich analiz nad dysleksjami gdzies opublikowac? Jestem pewien, ze Nature na 100% byloby tym zainteresowane.
@Bananikus: Niestety „dysy” istnieją. Choć najczęściej są zasłoną dla lenistwa. Też mnie dotknęło (jeszcze czasem potrafię wpleść cyfrę między litery – nie, nie na klawiaturze, w pisaniu ręcznym), ale polonistka w podstawówce podeszła po ludzku: żaby mnie nie uwalać każdego roku, stawiała dwie oceny (nie dotyczyło dyktand). Zawsze dwóję (za ortografię) i drugą za treść. Przez to musiałem się nieźle napocić, aby na koniec roku wyciągnąć na trójkę.
Z perspektywy czasu uważam, że było to słuszne podejście. Eliminowało lenistwo (bo musiałem dużo więcej pracować na tróję), a nie skazywało na niebyt (w końcu dobnąłem do politechniki).
Teraz jestem wręcz przeczulony na błędy i staram się poprawnie mówić i pisać, choć błędy, i to grube, cały czas robię. Ale to co widzę w Internecie mnie przeraża. Cieszę się, że na tym forum ludzie przywiązują taką wagę do poprawnej polszczyzny.
"Nie ma czegoś takiego jak dysleksja czy dysortografia."
[citation needed]
"Jak ktoś nie czytał i nie pisał od małego to i teraz nie potrafi."
Wspaniale – chcesz powiedzieć że czytanie i pisanie od przedszkola to nie jest od małego?
"Ja zasad nie znam, ale po wyglądzie wyrazu wiem, że jest dobrze lub źle napisany."
Nie wszyscy mają takie szczęście.
"Znowu jak się zna zasady to trzeba dobrze to napisać jeśli się o tych zasadach przy pisaniu myśli."
Są ludzie którzy myślą bardziej o czym piszą niż jak piszą…
1. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie wyjątki.
2. Ależ większość dysortografików jest wstanie napisać poprawnie, a dysgrafików czytelnie. Nie w tym jest problem. Problem jest w czasie. Geografię ledwo zaliczyłem w 2 klasie gimnazjum gdyż mogłem napisać albo czytelnie i wolno (więc na wyższą ocenę było wymagane więcej) albo nauczyciel nie mógł odczytać.
"Ja już widziałem te wszystkie dysleksje i dysortografie u mnie w klasie. Jakbym chciał to bym sobie też takie zaświadczenie załatwił, żeby lepiej testy napisać. :/"
>
Znam ludzi, którzy mieli dysleksję & co. i nie załatwili sobie. Znam ludzi którzy jej nie mieli i załatwili sobie. Czy można zapytać jak z tego wynika że to nie istnieje? Na tej zasadzie możesz podważyć istnienie inwalidztwa.
Jeśli news zawiera błędy to należy go poprawić. Tyczy się to zarówno merytoryki, jak i poprawności językowej.
Gdyby więcej newsów było pisanych w stylu tego, to OSnews miałby dużo mniejszą oglądalność niż ma obecnie.
Jeśli dla Ciebie jest to nieważne, a rozmowy na ten temat są żałosne, to zapraszam do:
a) napisania newsa, którego żaden "przygłup" nie będzie komentować w ten sposób,
b) założenia własnego bloga, na którym będziesz pisał pomijając zasady gramatyki, ortografii i interpunkcji, a "żałosne" komentarze autorstwa "przygłupów" będziesz kasował,
c) pouczenia się zasad języka polskiego. Najczęściej mówiąc, że coś jest "żałosne" ma się na myśli "skąd wy to znacie, ja tego nie umiem, jesteście przygłupami".
Swoją drogą – to lekki paradoks, bo Twoja wypowiedź też jest nie na temat.
Przygłupem jest ten, kto nazywa się Polakiem, a pisze "polak", "Polski", "pujdzie" itp.
Pisanie publicznych wypowiedzi chyba do czegoś zoobowiązuje, nieprawdaż? Jeśli nie potrafisz pisać poprawnych językowo wypowiedzi, to nie pisz w ogóle. Płakać mi się chce jak czytam te żałosne "po full" wypchane bykami wypowiedzi…
Wyobraź sobie, jakbyś do rąk dostał powiedzmy jakąś gazetę czy książkę wypchaną po pas różnymi błędami – nie świadczyłoby to dobrze o wydawcy, a tym bardziej o redaktorze i autorach danych artykułów.
OSNews i pochodne to taka właśnie gazeta, tyle że wydawcą byłby tu sam serwer, redaktorem administratorzy i moderatorzy, a autorami po prostu my – użytkownicy.
Zaznaczam, że nie uważam się za jakiegoś "macho" ortografii i poprawności językowej… Jeśli ktoś zwraca mi uwagę, że gdzieś zrobiłem błąd i wiem, że mówi dobrze, należałoby dostosować się do tej uwagi i coś zrobić w tym kierunku, żeby się to już nie powtórzyło.
Wydaje mi się więc, że sam masz na punkcie "poprawności językowej" jakieś kompleksy lecz nie potrafisz do tego otwarcie się przyznać (i nie robisz nic, żeby było z Tobą lepiej), a ludzi, którzy są pod tym względem od Ciebie "lepsi" wyzywasz od "przygłupków". Należałoby zadać sobie pytanie: "Kim ja jestem i czy jestem taki super jak mi się wydaje".
Przepraszam urażonych za wypowiedź niezgodną z tematyką tego newsa – ładnie to ujmując… Na koniec dodam jeszcze, że starałem się aby moja wypowiedź była jak najbardziej poprawna…
Dziękuję za cierpliwość i za zrozumienie
jak rowniez: "byc moze"
skurkowanie wine, to chyba ostatnia żecz jaką bym robił na wine
Tak, to chyba jest dowód na to, że Bananikus się myli