Google Translate to znana usługa internetowego giganta. Korzystają z niej nie tylko pozostałe usługi Google (np. tłumaczenie komentarzy w Picasie), ale także normalne serwisy internetowe. Część użytkowników posiłkuje się też Translate stojąc w konieczności szybkiego przetłumaczenia jakiegoś tekstu. Jak jednak działa ta usługa?

Google udostępniło specjalne wideo, w którym tłumaczy, jak działa Translate – usługa dostępna już od czterech lat, całkiem dobrze zintegrowana z innymi usługami firmy.
Zasada działania jest więc prosta – Google za pomocą swojej wyszukiwarki wyciaga z wielojęzycznych źródeł teksty, analizując następnie każdą wersję językową danego dokumentu, wykorzystując sztuczną inteligencję do utworzenia reguł, na podstawie których w Translate będą tłumaczone strony i teksty.


Fatalne jest 🙁 Zna ktoś jakaś lepszą alternatywę?
Uczyć się języków 😉
Niektórzy przez takie tłumaczenie się uczą. Fajnie jakby była jakaś sensowna alternatywa, z możliwością podczepienia pod plugin tłumaczący strony (jak w Chrome).
> Niektórzy przez takie tłumaczenie się uczą.
No to z calego serca odradzam takiego nauczyciela:
Google tłumaczy jak działa Translate -> Google explains how it works Translate
Google explain how their Translate works -> Google wyjaśnić, jak ich prace Tłumacz
Do tłumaczenia pojedynczych słówek jest wygodny, zwłaszcza w połączeniu z Słowniczkiem dla Firefoksa i Thunderbirda.
Do tlumaczenia pojedynczych slowek to sa normalne
slowniki on-line, z porzadnym opisem, odmiana,
wymowa i przykladami uzycia.
@jarek
no jakbys nie zrobil strzala oraz zamienil nazwe wlasna (ktora moze zmylac) na 'produkt’ to by Ci dobrze przetlumaczyl:
Google explainS how their product works -> Google wyjaśnia jak ich produkt działa
Trzeba troche rozsadku, przeciez nawet tlumacz z wieloletnim doswiadczeniem, moze zglupiec widzac text: how their translate works – jesli nie sa 'internetowi’ i/lub starej daty, to nie beda wiedziec ze Translate jest usluga google’a.
„Translate” było w oryginale napisane wielką literą. Jeśli tłumacz nie potrafi załapać, że wielka litera w środku zdania oznacza nazwę własną, to dupa jest, nie tłumacz.
Jest również nasza Translatica. Do tekstów pospolitych lepiej się nadaje.
A kto im pozwolił te teksty wykorzystać? Zapłacili właścicielom praw autorskich?