Linux+ Magazine całkowicie za darmo!

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • Linux+ Magazine całkowicie za darmo!

Data: 26 kwietnia, 2010

Począwszy od numeru majowego Linux+ będzie dostępny całkowicie za darmo do pobrania w pełnej wersji.

Idąc z duchem zmian wydawca polskiego Linux+ Magazine podjął decyzję o udostępnianiu najnowszych numerów całkowicie za darmo, i zarabianiu na znajdujących się w wydaniu pdf reklamach. Jest to nie lada gratka dla fanów Linuksa, którzy poszukują fachowych artykułów, rozwiązań i porad.

W najnowszym numerze znajdziemy takie artykuły jak:

  • Zimbra Collaboration Suite – Praca grupowa w OpenSource część 3
  • Poczta elektroniczna w GroupOffice
  • Anonimowość email i na grupach dyskusyjnych
  • Tajne przez poufne, czyli o szyfrowaniu poczty elektronicznej
  • Przegląd antywirusów na linuksowe biurka
  • Zostań administratorem sieci komputerowej Część siódma (7/9): Sieci bezprzewodowe standardu IEEE 802.11
  • Python 3 – czyli co nowego w trzeciej edycji języka<
  • Gdyby Rembrandt miał komputer…

Więcej informacji tutaj.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. kocio pisze:

    Z jednej strony fajnie, a z drugiej – pytanie na jakiej licencji?

    Jak pisywałem do L+ to nie było kwestii wyłączności, jeśli chciałem to potem wykorzystać w sieci (redakcja nie robiła żadnego problemu), więc może dałoby się te materiały publikować np. na CC BY czy BY-SA?

    1. Schlussarz pisze:

      Tylko z drugiej strony po co? Skoro czasopismo będzie bezpłatne udostępniane w Sieci, to wystarczy podać łącze do pliku i numer strony (ewentualnie tytuł artykułu). Przedrukowywanie czegoś, co jest ogólnie dostępne mija się z celem. Chyba, że o cytowanie fragmentów tekstu chodzi – wtedy to ma sens.

      1. kocio pisze:

        Cytowanie jest zawsze na zasadach ogólnych, nie potrzeba tu nic kombinować. Ja jednak chciałbym zadać inne pytanie – nie "po co?", tylko "dlaczego nie?".

        Człowiek nigdy nie wie, co ktoś inny będzie chciał z tym zrobić w przyszłości, a bywa, że w danej chwili ci inni też jeszcze tego nie wiedzą.

        1. Bo redakcja L+ jednak chce zarabiać na reklamach?

        2. kocio pisze:

          Kontra: Dragonia też ma reklamy i sądzę, że za to im płacą, a treść jest OIMW na CC BY.

  2. popo pisze:

    Idąc z duchem zmian – tia takich zmian że są na skraju bankructwa 🙂
    Ale może to wyjdzie i sie okaże nie głupim pomysłem dla innych niszowych gazet kto wie 😉

    1. blinkkin pisze:

      Wydawnictwo Software Press zastosowało podobną strategię względem BSD magazine. Kolejne numery wychodzą dosyć regularnie, więc pomysł chyba się sprawdza.

    2. abcman pisze:

      Kiedyś kupowałem Wprost, Chip, Linux+, SDJ regularnie (a czasem w ramach prenumeraty). Teraz nie kupuję tych gazet ale ilość literek przeze mnie czytanych wcale nie spadła. Wręcz przeciwnie, razem (czyli tekst w internecie i w książkach) tych liter płynie do moich oczu więcej.
      Możliwe zatem, że nie tylko niszowe gazety mogą przestać drukować na papierze, a publikować w internecie (dochody z reklam internetowych). Może też wymienione przeze mnie tytuły mainstreamowe (np. Wprost, Chip) pójdą w końcu na różne IPady, przeglądarki WWW na PC, itd.

  3. mastier pisze:

    Z kolei Hakin9 pozwala teraz na ściąganie darmowych numerów archiwalnych. Świetna sprawa. Zwłaszcza, 29zł miesięcznie to sporo, nawet za bardzo wartościowe artykuły.

    1. quest pisze:

      Na ile wyceniasz **wartościowy** artykuł?

  4. Ciekawe, czy nadal będą tak marnie i z opóźnieniem płacić autorom, czy jeszcze obniżą honorarium 😉

  5. archcezar pisze:

    Zawsze mnie zastanawiało dlaczego nie udostępnią bieżących (i archiwalnych) wydać na zasadzie SMS. Podejrzewam, że gdyby taki nr był w cenie 4 zł. to cieszył by się dużą popularnością. Sam osobiście kupowałem L+ gdy był po 9.9zł bez CD – cena do przebolenia tym bardziej, że liczba stron wewnątrz nie powala na kolana.

    1. dave pisze:

      dokładne tak samo mysle. Jakby wydawcy udostepniali pismo w wersji elektronicznej np. za polowe ceny pisma drukowanego to wyszliby na tym napewno lepiej. Obecnie raczej szkoda wydawac 30zl za kilka ciekawych stron, ktore mozna poczytac w empiku…

  6. fadehelix pisze:

    Osobiście nie obraziłbym się, gdyby w tym .pdf były bookmarki. Owszem jest jedna, która prowadzi do reklamy 😀

  7. Bobek pisze:

    Jakie znowu "pójście z duchem czasów"? Od momentu, kiedy Software Wydawnictwo usunęło redakcje (najpierw Krzysztofa Krawczyka, później Piotra Truszkowskiego), Linux+ zaczął staczać się na samo dno. Pracowali tam ludzie, których jedynym zajęciem i obowiązkiem było pozyskiwanie reklam. Teksty zaczęły być gorsze, zawartość gorsza, wszystko zaczęło się staczać. Tylko kwestią czasu było, aby cała ta "rewolucja redakcyjna na koszt reklamy" poszła w diabli.

  8. grzesiek pisze:

    Niestety miałem kiedyś nieprzyjemność współpracować z L+, te czasopismo to jeden wielki burdel z którego tylko od czasu do czasu można wyłowić coś ciekawego. Od strony technicznej wygląda to tak, że napisać tam może każdy, a artykuły nie są przez nikogo sprawdzane ani moderowane. Dlatego tak często można znaleźć literówki a niekiedy nawet błędy merytoryczne. Newsy sprzed dwóch miesięcy. Skład redakcji(która składa się raptem z kilku osób odpowiedzialnych za skład pisma) zmienia się co pare miesięcy (co polecam samemu sprawdzić na okładce magazynu), pracownicy dostają śmiesznie niskie pensje, a zyski idą w całości do pań z księgowości i zarządu. Nie polecam tam publikować – obiecują 100zł brutto za stronę tekstu o które później będziecie musieli się prosić, bo po jakimś czasie nikt nie odpisuje na maile. Swego czasu było dość sporo artykulów w internecie na temat nieuczciwych praktyk wydawnictwa software, jeżeli jeszcze coś z tego istnieje to polecam poczytać. Życze Linux+ jak najszybszej śmierci; jeżeli już chcecie wspierać jakieś uczciwe czasopismo, polecam linux magazine

    1. Bobek pisze:

      W 100 proc. prawda. A kiedyś był to taki fajny magazyn…aż się zaczęły "zmiany", które obecnie doprowadziły do tego, do czego doprowadziły. Oby Linux Magazine żył dłużej. Software-Wydawnictwo to banda oszustów.
      Pracowałam tam. Po tym jak Truszkowskiemu puściły nerwy i odszedł (sam, później prano nam mózgi, jaki to wróg był i w ogóle, jak to go zwolniono), krótki czas później też odeszłam. To był jedyny człowiek po Krzyśku Krawczyku (który też odszedł, jak zmniejszono wszystkim skandalicznie pensje i oferowano "premie", których często gęsto nikt na oczy nie widział), który miał jakiś pomysł na pismo, miał wiedzę i wraz z Markiem Bettmanem (który tez odszedł) nadawali mu kształt. To były 2 osoby. Reszta zbierała "reklamy". Po ich odejściu redakcje przestały istnieć, telefony do firmy z pytaniami (tak często obecne i często odbierane czy przez Truszkowskiego czy Krawczyka) zaczęły być lekceważone, kontakt z firmą zniknął.
      Autorzy dopominali się o zaległe pieniądze, dowodzący redakcjami prosili księgowość, a później zbierali "baty" od autorów, że jeszcze nie zapłacili – ale ich winy w tym nie było, firma się ociągała.
      Nie mogę nic dobrego o tym wydawnictwie powiedzieć. Gnębili ludzi, którym zależało, panował terror. Mądrzejsi powiedzieli dość i odeszli.
      Krzyżyk na drogę. I pamiętajcie – czytacie w L+ teksty, których nikt dobrze nie sprawdził, nie poprawił, nie zredagował. Takie z L+ pismo, jak z Faktu opiniotwórczy, międzynarodowy periodyk.

      1. Zgadzam sie z powyzszymi wpisami w 100%. Ja czekam na ta stowke 13 miesiac i … cisza. Wczesniej dzwonilem, pisalem ale olewka totalna z ich strony. Nie polecam wspolpracy.

    2. abcman pisze:

      @grzesiek, Bobek – czy to samo co o L+ możecie powiedzieć np. o Hakin9 i SDJ? Czy tam jest tak samo (czyli tragicznie), czy lepiej?

      1. Bobek pisze:

        Oczywiście. W Software-Wydawnictwo nie ma redakcji. Tam są sami ludzie od pozyskiwania reklam. Ludzie bez doświadczenia zawodowego, studenci, oby taniej. Tak jak napisałam – czasy redakcji skończyły się po odejściu Krawczyka, Truszkowskiego i Bettmana. Od tamtego czasu nie jest ważne co w piśmie, ważne, aby reklamy były.

  9. Krzysztof pisze:

    Dzięki L+ zainstalowałem w (o ile dobrze pamiętam) 1997 roku swojego pierwszego linuksa – RedHat 4.0. To były czasy 😀 A Piotra Truszkowskiego pamiętam z przygody z BeOSem 🙂

  10. riklaunim pisze:

    Wydawnictwo Software ma problemy ze zrobieniem czegoś co odniesie sukces:
    – padł Aurox
    – padło ich forum Linuksowe
    – padł ich klon distrowatch
    – ich gazetki słabo się raczej sprzedają, mimo np. nagminnego spamowania Goldenline i pewnie innych serwisów (spamowali nawet dzień po katastrofie w Smoleńsku)

    Do tego trochę pracowałem przy ich projekcie z dofinansowania UE – i to też była jakaś porażka organizacyjna.

    1. quest pisze:

      Wydawnictwo i tak by upadło, niezależnie od jakości zarządzania. Po prostu gazety są wypierane przez Internet. Agora notuje straty na poziomie 10% rocznie. Wyborcza ma coraz mniejszą poczytność. Rzepa przechodzi do publikacji online i pobiera za to pieniądze. W kategorii linuksowych gazet mamy Dragonię, która jest chyba lepsza od Linux+.

      Dla wydawnictwa zysk z emisji reklam to ostatnia opcja zarobku przed jego ostatecznym upadkiem.

      1. Moro pisze:

        Taaa jasne, a taka Elektronika Praktyczna zwiększa co rusz objętość i sobie dobrze radzi. Ja akurat kiedyś kupowałem SDJ, ale jak teksty tam zaczęły być mało interesujące i non stop tylko Jave wałkowali to sobie odpuściłem. Nie wspomnę już o kompromitujących sponsorowanych artykułach czy jakiś bezsensowych wywiadach. Kiedyś to było naprawdę fajne czasopismo i można tam było znaleźć fajne teksty o ruby, lisp czy na inne ciekawe tematy a teraz tam nic ciekawego już kompletnie nie ma. Gdyby to pismo dalej traktowało o różnych ciekawostkach i prezentowało fajne algorytmy to na pewno jego sytuacja by była zupełnie inna. Swego czasu było też czasopismo Xploit, które się ciekawe zapowiadało, ale niestety skończyło się za nim zaczęło.

      2. lazy_bum pisze:

        Agora notuje straty na poziomie 10% rocznie. Wyborcza ma coraz mniejszą poczytność.

        To mnie akurat nie dziwi. Często odnoszę wrażenie, że ich dziennikarze żyją w jakimś innym świecie… dość luźno związanym z rzeczywistością.

  11. Juzef pisze:

    Miałem okazję klepnąć parę artów do L+. Pierwszy na początku 2006r. Wtedy szefował Krawczyk. Dopominałem się o kasę za niego przez 2 miechy, po czym odpuściłem bez skutku. Ponownie spróbowałem się dobijać, jak nastał Truszkowski – i wtedy w końcu się wypłacili, co spowodowało, że napisałem jeszcze parę artów potem. Za tamtych czasów za stronę dawali 150PLN. I nawet regularnie płacili. W 2008 odpuściłem z braku czasu.
    Wcześniej czytywałem L+ w salonach prasowych, bo 30zł było dla mnie ceną zaporową. Zawsze w oczy rzucało się mnóstwo błędów (nawet ortograficznych), literówek itp. To, co im wysyłałem, to drukowali. Ale wcześniej jak czytywałem, to dla nooba była fajna gazetka. Linux Magazine zawsze był bardziej pr0, a w L+ szło coś życiowego i zrozumiałego poczytać.

    1. Bobek pisze:

      Wiesz…problemów z kasą nie mieli tylko autorzy. Po "wielkiej rewolucji redakcyjnej", redaktor naczelny Linux+ zarabiał….uwaga…1500 PLN netto. Tak samo jak inni odpowiedzialni za pisma. A i te pensje się spóźniały. Pomimo takich niskich wynagrodzeń, niektórym zależało na tym piśmie, ale wydawnictwo zrobiło wszystko, aby ich zniechęcić (premie, których nikt na oczy nie widział, poza kółkiem wzajemnej adoracji w wydawnictwie, do którego ani Krawczyk, ani Truszkowski nie należeli, bo się stawiali). Dość powiedzieć, że zmieniony layout, inne okładki, nowe działy, to wszystko było zasługą Truszkowskiego, wywalczył te zmiany, a one funkcjonują do dziś, nic się nie zmieniło.
      I jeszcze ciekawostka. Pamiętam, że kiedy odszedł Krawczyk, Truszkowski we wstępniaku napisał na koniec pożegnanie i podziękowanie mu za lata pracy. Kiedy zarząd przeczytał tego wstępniaka, nakazał jego zmianę, a Truszkowski miał nieprzyjemności. Bo Krawczyk był tym złym, bo odszedł. Później tym złym był Truszkowski, który też odszedł. Tak wyglądało poszanowanie pracy ludzi w Software-Wydawnictwo.

  12. Artwi pisze:

    Narzekających na Linux+ pragnę uświadomić, że to "konieczność dziejowa". Docelowo ma nie być polskiej prasy, tylko przetłumaczone (kiedyś zapewne za pomocą google translatora) przedruki z wydawnictw niemieckich, z lokalnymi reklamami… Ma być tak, jak z regionalnymi dziennikami, gdzie Niemcy (tak niemieccy, jak Michnik polski) mają WSZYSTKIE dzienniki regionalne w Polsce, za wyjątkiem krakowskiego Dziennika Polskiego, gdzie Niemcy mają "tylko" 49%. Z ogólnopolskimi dziennikami jest podobnie – chyba tylko Nasz Dziennik o. Rydzyka ma 100% polskiego kapitału… Dlaczego z prasą komputerową miałoby być inaczej? Szkoda – sam kiedyś byłem autorem w Linux+. 🙁

    1. Sebastian Krzyszkowi pisze:

      Uważaj, bo Niemiec przyjdzie i Cię zje! 😮

      1. quest pisze:

        Tu nie chodzi strice o czyjąkolwiek narodowość a o możliwą propagandę i tzw. "interesy narodowe". Np. niemiecka centrala może kazać polskim oddziałom indoktrynować społeczeństwo w myśl jakiejś tam linii programowej/politycznej. Nie zgadzasz się? Wypad z pracy.

        To oczywiście na razie bzdura, ale pokój nie trwa wiecznie [to pauza między dwoma wojnami], a traktaty o dobrych stosunkach są kruche. PRL już zresztą pokazał jak wielu ludzi potrafi się zaprzedać za stanowiska. Uniezależnienie od koncernów to chyba rozsądna decyzja?

        A skoro tak ufasz Niemcom, to oddaj się w ich władanie. Czekaj, już to zrobiliśmy ratyfikując Eurokonstytucję. A układ o dobrych stosunkach i unijny nakaz nieszkodzenia członkowskim gospodarkom jest egzekwowany, co widać na Niemiecko-Rosyjskim rurociągu na dnie Bałtyku. Przecież wtedy protestowało tylko 4-5 krajów. 😉

        1. Sebastian Krzyszkowi pisze:

          "A skoro tak ufasz Niemcom"

          Gdzie ześ to wyczytał? Ja tylko ufam, że mnie nie zjedzą, to mi wystarczy ;]

    2. O ile się nie mylę, także Gazeta Polska ma 100% polski kapitał. Kto się interesuje to wie, jak ten tygodnik jest niszczony, autorzy ciągani po sądach, etc. Najbardziej mnie śmieszą ludzi, którzy w życiu nie mięli w rękach GaPola, a nazywają go PiS-owską gadzinówką. Ci ludzie to są najczęściej od "żydowskiej gazety dla Polaków". 😉

  13. nie_chce_by_mnie_bot pisze:

    Mialem watpliwa przyjemnosc, systematycznie przegladac SDJ i Linux+.

    Nie chce nikogo obrazic, bo oczywiscie doceniam wklad osob, ktore doczekaly sie tam publikacji swoich artykulow, ale generalnie chyba wszystkie magazyny tego wydawnictwa to papier toaletowy.
    Zenujacy poziom artykulow. Gazeta kosztuje w cholere, a wiecej konkretow da sie zebrac z pudelka.

    Na przelomie kilku lat, kiedy o mialem sposobnosc czytywac np. Linux+ nie znalazlem niczego z czego chcialobymi sie chocby zrobic xero. Niejeden raz napalilem sie na zastrzyk wiedzy filtrujac naglowki, ale zawsze bylem zawiedziony, bo bylo: duzo, lanie wody i nie na temat.


    jm

  14. toorux pisze:

    Miesięcznik L+ znam od początku – od 1997 roku… Zawsze był tam bałagan. Pamiętam jak w 1998 roku mieli problemy – gdzieś od września do grudnia pismo nie wychodziło, potem w grudniu wyszedł ostatni numer 11. Pismo kosztowało od samego początku około 20 PLN i było cieniutkie. Ale było wtedy dla mnie jedynym źródłem Linuksa.
    Później był kwartalnik "Linux w szkole". Napisałem do niego artykuł! Do dziś nie zapłacono mi… Nie dostałem też egzemplarza autorskiego. Wysłali mi umowę – ale ona do mnie nie dotarła. Wysłali ją zwykłym listem. Prosiłem by zrobili to ponownie – i nic… Pismo ogólnie wartościowe – szczególnie w czasach, kiedy nie było takiego powszechnego, szybkiego dostępu do Internetu.

    1. kocio pisze:

      Heh, ja zacząłem kontakt z prasą linuksową chyba od któregoś Chip Special, w którym opisywano PLD. =} Wtedy faktycznie dodawanie płytek było bardzo istotnym atutem.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.