NASA otwiera własne repozytorium projektów WiOO

  • Home
  • /
  • Blog
  • /
  • NASA otwiera własne repozytorium projektów WiOO

Data: 6 stycznia, 2012

NASA uruchomiła stronę mającą na celu centralizację rozwijanych w ramach prac agencji otwartych projektów. Platforma zlokalizowana pod adresem code.nasa.gov ma służyć współpracy w zakresie rozwoju oraz dyskusji związanej z problemami w ich użyciu.

code.NASA Obecnie strona wciąż jest w fazie alfa. Będzie rozwijana w trzech krokach i docelowo ma stać się repozytorium projektów, miejscem spotkań, for dyskusyjnych oraz pomocy nie tylko dla obecnych deweloperów, ale również dla powstającej wokół nich społeczności.

Przez otwarcie platformy NASA chce stworzyć społeczność skoncentrowaną na tworzeniu nowych koncepcji, urządzeń i oprogramowania oraz w otwieraniu już istniejących projektów.

Podobne wpisy

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone


  1. Budyń pisze:

    Cóż, czas ostatecznego kryzysu NASA nadszedł.
    Nie dość, że robią od jakiegoś czasu tylko rendery i co administracja, zmieniają politykę i praktycznie tylko przepalają fundusze….

    1. Jarek pisze:

      A co mają robić ? Podbój kosmosu był/jest decyzją polityczną – pewnie dla tego, że kosztuje od zarąbania kasy. Może jak Chińczycy sobie zbudują bazę na księżycu, to w USA się coś ruszy.

      1. Vigud pisze:

        Jaki sens miałoby wybudowanie bazy na Księżycu? To żaden postęp.

        1. Druedain pisze:

          Zgadzam się! Wszelkie wyprawy w kosmos, na Księżyc, itd. nie przynoszą przy okazji zwykłym ludziom żadnych korzyści, nie powodują rozwoju technologii, które sprawdzają się w kosmosie, ale również i na Ziemi. Powiem więcej, rozwój technologii dla wojska jest jeszcze większym marnotrawieniem pieniędzy, a kto uważa inaczej, ten się wcale nie zna!!!111

          @Vigud na prezydenta!

          1. Vigud pisze:

            Nie powiedziałem, że wszystkie wyprawy, tylko że te na Księżyc. Nic by z tego nie wynikło , a kosztowałoby to tyle, co lot na Marsa (to byłby prawdziwy postęp).

          2. Radek pisze:

            Z księżyca taniej się startuje (mniejsza grawitacja), więc baza na księżycu mogłaby być niezłym przyczółkiem do dalszej ekspansji.

          3. Vigud pisze:

            Ale jak na Księżycu ma się znaleźć coś, co ma stamtąd startować dalej?

          4. Otaq pisze:

            Na ciemnej stronie Księżyca można ustanowić stałe obserwatorium astronomiczne dużo większe niż jakikolwiek teleskop kosmiczny, ale pozbawiony wpływu atmosfery na obraz. Do tego jest to idealne miejsce na przeprowadzanie radio-obserwacji – całkowite osłonięcie od sygnałów z Ziemi. I pewnie wiele innych ciekawych projektów, które w tym momencie nie przychodzą mi do głowy.
            "Nie widzę w tym korzyści" =/= "Nie ma w tym korzyści"

          5. Tomasz Woźniak pisze:

            Taaaa, a wiesz może kto i po co wymyślił TCP/IP? To tak w kwestii technik wojskowych dla rozwoju.

          6. A wiesz na czym się wzorował TCP/IP. Podpowiem: XNS. Jakby TCP/IP nie stał się tak popularny siedzielibyśmy na którejś wersji XNSa i też byłoby OK.

          7. mikolajs pisze:

            Z wpływem techniki wojskowej na naukę jest tak, że gdyby te same pieniądze wpływały bezpośrednio na naukę, a nie najpierw dla wojska. To postęp byłby znacznie szybszy niż obecnie. Jednak gdyby nie cele polityczne (wyprawa na Księżyc), lub cele wojskowe (też polityczne) to nikt by nie wysupłał marnego dolara i w efekcie to one powodują szybszy rozwój.

      2. pirogronian pisze:

        USA mają od półwiecza mają antygrawitację, a nam sie chwalą wachadłowcami i rakietami Ares… Więc obstawiam, że na księżycu też już mają bazy, nie tylko zresztą naszym (nieawno ruscy wypuscili swoją trzecia sondę mającą zbadać Fobosa. Ta, jak dwie poprzednie, też nei doleciała :)). Tak to sobie rządzą coraz bardziej, a nam pokazują poczciwą twarz biednego Wuja Sama pogrążonego w kryzysie i długach 😉

    2. mikolajs pisze:

      NASA i programom lotów kosmicznych zawdzięczamy szybki rozwój komputerów w latach 60, gdyby nie to pewnie byśmy mieli komputery takie jak pokazują na starych filmach S-F 🙂

      1. Vigud pisze:

        Nie wszystko, co przyczyniło się do rozwoju komputerów, jest dobre. http://www.youtube.com/watch?v=hFSPHfZQpIQ

        1. mikolajs pisze:

          Jeszcze jeden powód aby podziękować USA za pokonanie Hitlera i komunizmu.

          1. herr pisze:

            To Hitlera pokonało USA, a nie ZSRR? 😉

          2. mikolajs pisze:

            Jasne, ale przy pomocy USA 🙂

          3. Radek pisze:

            Po części całą "oś zła" pokonało zrzucenie bomby na Japonię. Myślę, że to wydarzenie zapały Hitlera też ostudziło.

          4. _asd pisze:

            6 sierpnia 1945 zrzucono bombę na Hiroshimę – już po zakonczeniu wojny

          5. @_asd: jak to po zakończeniu wojny, skoro Japonia skapitulowała cały miesiąc później?

          6. Savpether pisze:

            Po zakończeniu drugiej wojny światowej w europie, które odbyło się 9 Maja 1945 roku, wtedy to III Rzesza skapitulowała. Wojna na pacyfiku wciąż trwała. Zrzucenie bomby na Hitoshimę i Nagasaki nie było niczym lepszym od obozów koncentracyjnych III Rzeszy, tak samo pazerny, brutalny i nieludzki czyn, gdzie ginęli w większości cywile. Szkoda, że dzisiaj wszystkie psy wiesza się na Hitlerze i Stalinie, a o Nagasaki i Hiroshimie mówi się z chłodem na twarzy "to było potrzebne". Niestety – historię piszą zwycięzcy.

            @mikolajs

            Nie mając pojęcia o geopolityce nie pisz na ten temat. Komunizm? Go nigdzie nie było, socjalizm owszem, ale komunizm? Państwa socjalistyczne budowały i dążyły do komunizmu, ale żadne go nie osiągnęło. Wiesz jakie za czasów komunizmu były standardy składu parówki? Rok 1975 – 95% mięsa, 5% przypraw. Wiesz dlaczego parówki były króciutkie? Bo jak są zrobione z 95% mięsa, gdy je uniesiesz to się samoistnie łamały. Dzisiejszy standard parówek – 3/5% mięsa, 75/77% błonnika, 20% soji. Soja okazała się za droga, walnęli błonnik z buraków i marchwii, a jak parówką walniesz o stół to wciąż będzie się okazale prezentować, więc jak? Wolisz mieć iluzję "parówki" dostępnej dla każdego z pośród 6 miliardów ludzi po kilka w dzień, czy wolisz mieć prawdziwą parówkę po jednej co drugi dzień?

            Godne zastanowienia, iluzja to nie tylko parówki, iluzja otacza nas wszędzie, a coraz popularniejsze jest "być", niż "żyć".

            "XXXXX XXXXXXX"
            28.08.1991-17.12.2036
            Osiągnięcia:
            BYŁ

          7. John Titor pisze:

            Jeżeli już im dziękować, to w tonie "o, cześć wam, panowie, magnaci za naszą niewolę, kajdany".

          8. jarek pisze:

            Niech zgadne, jestes mlodym, aroganckim szczeniakiem i nie masz bladego
            pojecia jaka przepasc dzieli Polske lat 80tych a te dzis?

          9. John Titor pisze:

            Ojciec Carterusz jak Prometeusz?

            A w latach '80 wiedziałem, że będę miał z czego wyżywic żonę i córkę. Teraz nie mam pewności, czy jutro mnie nie zwolnią – bo tak im się, kapitalistom, podoba.
            (a w latach '30 wszystko cholera wzięła, bo przyszedł SERN)

          10. mikolajs pisze:

            "A w latach '80 wiedziałem, że będę miał z czego wyżywic żonę i córkę. "
            To pewnie należałeś to partii, innym się nie powodziło tak dobrze. Ja musiałem stać po kilka godzin w kolejce żeby kupić masło. Aby kupić mięso trzeba było nocować przed sklepem. Miałem pewność, że będzie bieda. Niepewność pracy jest o niebo lepsza do głodu.

          11. Bieda!=głód.
            Bez przesady. Teraz więcej ludzi głoduje, choć wielu powodzi się lepiej niż za PRL.

          12. Druedain pisze:

            1. Są noclegownie gdzie można zjeść zupę. Nie jest to dużo, ale jest.
            2. Ponoć nie tylko popularne, ale wręcz modne się robi umawianie się z pracownikami sklepów by Ci zamiast wyrzucać jedzenie (bo sklepom oddawać się nie opłaca ze względu na podatki od darowizn), cichcem rozdawali je zainteresowanym. Pracownik nie stoi w moralnym rozkroku wyrzucając jeszcze dobre jedzenie, a zainteresowani nie muszą grzebać w śmietnikach.

          13. mikolajs pisze:

            Domy dla bezdomnych mogą przyjąć jeszcze wiele ludzi, jednak pijak tam nie pójdzie bo mu lepiej na melinie.
            Obecnie po prostu jest więcej kontrastów.

          14. "To pewnie należałeś to partii, innym się nie powodziło tak dobrze. "

            Korzyści płynące z przynależności do partii to lata 60/70.

            "Ja musiałem stać po kilka godzin w kolejce żeby kupić masło. Aby kupić mięso trzeba było nocować przed sklepem. "

            O właśnie, dobrze mieli ci, którzy pracowali przy redystrybucji towarów, których wiecznie było mało i na rynku wtórnym osiągał wiekszą wartość niż na pierwotnym. Dalsza znajoma, prosta sprzedawczyni, za komuny postawiła sobie willę (nie osiągalne, ani dla partyjnych (widziałeś wille Gierka?, jest skromniejsza od jej domu :)), ani dla górników czy hutników, ani dla solidarnościowych) – proste zamawiała więcej chleba niz trzeba i karmiła nim świnie, a później mięso sprzedawała. Teraz narzeka na niską emeryturę :).

            "Miałem pewność, że będzie bieda. Niepewność pracy jest o niebo lepsza do głodu. "

            Poziom życia był niższy, ale co do głodu, bezdomności i bezrobocia się nie zgodzę.

          15. jarek pisze:

            "Poziom życia był niższy, ale co do głodu, bezdomności i bezrobocia się nie zgodzę."

            Sporo bezdomnych / bezrobotnych to niechciejstwo funkcjonalne.
            Za komuny byl urzedowy "przymus" pracy dla takich kolesi.
            To znaczy jak zalegiwales w tekturowych pudlach w parku to przychodzili
            panowie w mundurach zgarniali cie i dawali "etat". Oczywiscie wartosc
            takiego pracownika z parkowej lapanki ktory wolal obalic zytnia zamiast
            pomachac lopata byla jaka byla. Ale na papierze, statystyki byly cud-malina.

            Dzis roznica polega glownie na tym, ze tych ludzi do roboty sie nie nagania.
            Musza sami sie postarac. Poza tym, jak wyzej, jest sporo miejsc w wiekszych
            miastach, gdzie bezdomny mozna zjesc cos cieplego.
            Natomiast jak ktos dzis naprawde chce, to potencjalne mozliwosci ma
            nieporownywalnie wieksze niz dawniej.

          16. jarek pisze:

            "A w latach '80 wiedziałem, że będę miał z czego wyżywic żonę i córkę. "

            No popatrz, to po urzedzie czy znajomosciach?
            Bo moi starzy takiej pewnosci nie mieli, wiec mieszkalismy w betonowej budzie
            bez cieplej wody (bardzo fajne szczegolnie w zimie, przy -20) i z wychodkiem
            za rogiem. O dziwo, jak skonczylo sie kolesiostwo i rownanie w dol wszystkiego
            co niezgodne z linia Wszechmocnej Partii starzy staneli na nogi.

            PS. Mam taka propozycje dla ciebie, wypad do Korei Polnocnej, bedziesz
            mial gwarancje ze wyzywisz dzieci.

          17. mikolajs pisze:

            Uważasz, że okupacja nazistów i komunistów była lepsza?

          18. jarek pisze:

            Daj spokoj, za komuny bylo przeciez lepiej!

            Telefon? Nie ma problemu, dostawales przydzial, pozniej jedynie 5 lat czekania i masz.
            Kilo miesa? Nie ma sprawy, wystarczy jedynie przydzial, pare godzin walki w kolejce i masz!
            Maluch? Zadnego problemu, scisle wydzielony przydzial dla wyjatkowych szczesciarzy + 10 lat czekania na panska laske z FSO.
            Pralka? Telewizor? Pare cegiel? To wszystko bez problemu, NA WSZYSTKO
            odgornie kontrolowane przydzialy i lata czekania na laske sprzedawcy, urzednika, Partii.
            To jak jestes tym szczesciarzem.
            Jak nie daj boze nie jestes po linii, lub ktos w rodzinie nie jest, za malo sie udzielasz
            lub po prostu nie masz wtykow, no to sorry winnetou. Nie ma cegiel, nie ma miesa, nie ma tv, nie ma gownianego malucha, po prostu nie ma nic. Jest wegetacja na chlebie i margarynie "palma".

            Naprawde, pamiec ludzka jest przerazajaco krotka (bo gnojkom ktorzy tego nie doswiadczyli to sie w sumie nie dziwie, bredza bez najmniejszego pojecia o komunistycznych cudach na patyku). Natomiast wszystkich starszym, spragnionym powrotu komuny sponsorowalbym bilet do Korei Polnocnej. W jedna strone.

          19. Arek pisze:

            Widzisz, zapewne pamiętasz ten ostatni okres komuny tj. od 2 połowy lat 70-tych. (1976 r. wprowadzono kartki). Ludzie, którzy większość życia spędzili w komunie (urodzeni w okolicach 1950 roku) traktują ten okres jako epizod i stąd pogląd, że komuna nie była taka zła.

          20. mikolajs pisze:

            Ty widocznie pamiętasz tylko życie na kredyt za Gierka. Na kredyt nie da się długo żyć, trzeba wprowadzić normalne zasady. O tym niestety chyba nie pamiętają nasi obecni rządzący.
            Zastanawiam się o co walczyły te miliony ludzi w latch 70 i 80? Nie chciały dobrobytu? Lepszy socjalizm wprowadzono w kapitalistycznej europie zachodniej niż socjalistycznej Polsce czy Rosji 😉

          21. "Ty widocznie pamiętasz tylko życie na kredyt za Gierka"

            IMHO Za komuny zawsze triumfował robol – dlatego komuna upadła, każdy kto się wyróżniał, był innowacyjny był głębiony.

          22. mikolajs pisze:

            W sumie coś w tym jest, bo to w końcu robotnicy obalili komunizm 🙂
            A przynajmniej tak się mówi.
            Ustrój komunistyczny jest z natury głupi. Jeżeli władza musi wprowadzać dyktaturę dla dobra innych to znaczy że inaczej by się nie utrzymała. Czyli komuna zawsze będzie polegała na gnębieniu innych. Przecież demokracja nie wyklucza socjalizmu, wystarczy, że zagłosujemy na partie socjalistyczne 😉

          23. jarek pisze:

            Arek, pamietam lata 80te, czyli efekty 40lat rzadow komuny w Polsce. I byly one fatalne. Natomiast w ciagu 20 lat od upadku komuny zauwazylem ogromna poprawe. Choc nie watpie, ze moglyby byc jeszcze lepiej.
            Ale mimo najwiekszych staran bandy zlodziei u wladzy przez ten czas (mentalnosc politykow wcale sie nie zmienila, to dalej stado zachlannych swin w garniturach podpietych do koryta), Polska i tak zrobila ogromny postep od siermieznych lat 80tych – co tylko dowodzi, ze system ma wiekszy potencjal tak czy siak.

          24. "Choc nie watpie, ze moglyby byc jeszcze lepiej. "

            To przeprowadź się np. do Bułgarii – klimat na pewno lepszy.

      2. Rozwój elektroniki to wyłącznie inicjatywa prywatna i korzyści finansowe płynące z patentów:
        – lampa elektronowa: 1904 John Ambrose Fleming – patent 1905
        – tranzystor: 1947 BELL Lab. – patent 1948 (i nagroda Nobla)
        – układ scalony: 1958 Texas Instruments – patent 1959 (i nagroda Nobla w 2000)
        – mikroprocesor: 1971 Intel, Garret i Texas Instruments niezależnie – patent dla TI 1973

        Oczywiście zamówienia, rządowe w jakiś sposób przyczyniły się do rozwoju informatyki, ale IMHO sa przeceniane. Równie dobrze można powiedzieć, że PROCOM i jego KSI ZUS miało znaczący wpływ na informatykę w Polsce ;).

        1. mikolajs pisze:

          Patent nie oznacza wcale że firma przyczyniła się do rozwoju czegokolwiek. (najbardziej o tym przekonuje życiorys Edisona).

          "wyłącznie inicjatywa prywatna"
          To oczywiste. Przecież sam rząd i wojsko niczego nie odkrywa ani nie patentuje. Zleca to firmą i to ich osiągnięcia. Ale jak mawiał Napoleon do prowadzenia wojny potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. I podobnie jest z prowadzeniem biznesu. Zastrzyk finansowy i ożywienie gospodarki przez akcje rządu zawsze były potrzebne firmą. Inna rzecz czy nie jest to tylko działanie na kredyt co widać na przykładzie długu publicznego USA.

          "Równie dobrze można powiedzieć, że PROCOM i jego KSI ZUS miało znaczący wpływ na informatykę w Polsce ;). "
          Można i należy to powiedzieć. Tyle, że raczej negatywny psując dobre imię polskich programistów 😉
          A w zasadzie pewnie nie ma w tym, żadnej winy programistów, tylko słabo u nas z kadrą zarządzającą.

    3. tomaszkubacki pisze:

      @Budyń
      "Nie dość, że robią od jakiegoś czasu tylko rendery"
      źródło ?

      1. pow3rshell pisze:

        Wydaje mi się, że jak się cytuje zdanie wyrwane z kontekstu to powinien znaleźć się wielokropek. Odnośnie NASA – ona teraz zleciła budowę rakiety 2 prywatnym firmą więc tutaj się zgodzę z kolegą Budyniem

        1. tomaszkubacki pisze:

          Jasne ze powinien byc wielokropek – jest tez szereg innych zasad ktore lamiesz np. nie stawiasz przecinka przed "wiec", nie konczysz zdania kropka – co nie zmiania faktu ze teza o tym ze NASA zajmuje sie wylacznie renderami jest dosyc mocna i przydaloby sie ja poprzec jakims zrodlem jesli nie sie specjalista od lotow kosmicznych.

          Co do budowy rakiet to moze tak jest taniej ? Czy rajdowiec ma sie zajmowac budowa samochodow wyscigowych?

          1. herr pisze:

            Precyzyjnie rzecz ujmując to prywatne firm zawsze budowały pojazdy dla NASA, tyle tylko, że pod nadzorem i według projektów NASA.

          2. Druedain pisze:

            Masz rację co do rzetelności @pow3rshell, ale to co żeś teraz stworzył jest jeszcze bardziej nieczytelne: „… przydaloby sie ja poprzec jakims zrodlem jesli nie sie specjalista od lotow kosmicznych”.

            Panowie, szanujmy się wzajemnie!

          3. jarek pisze:

            "przydaloby sie ja poprzec jakims zrodlem jesli nie sie specjalista od lotow kosmicznych. "

            3/4 ludzi tutaj powinno wiec natychmiast przestac wypowiadac sie na temat komputerow,
            bo do specjalistow to mi dalej nic do ksiezyca o ktorym tu dyskutuja.

    4. To, że ty nic nie wiesz o innych projektach, to świadczy tylko o tobie. Sprawdź hasło "dawn spacecraft", "curiosity rover", "james webb space telescope". A potem zamilknij, trolu.

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}

Newsletter OSnews raz w tygodniu. Bez reklam.