Firma ATG (Art Technology Group, Inc.) ogłosiła, iż przyjęła ofertę firmy Oracle, która zaoferowała miliard dolarów za całościowy pakiet akcji.
ATG, firma wywodząca się z Cambridge w stanie Massachusetts, zajmuje się rynkiem ecommerce z wyższej półki. Zapewnia rozwiązania biznesowe tysiącom klientów na całym świecie. Poprzez połączenie sił, spodziewany jest wzrost przychodów, zwięszenie się lojalności klientów oraz zwiększenie wartości marki.

Firma ATG była dla Oracle łakomym kąskiem, gdyż systematycznie powiększa swoje przychody, które w trzecim kwartale 2009 roku wynosiły 43,4 miliony dolarów, a rok później już 50,3 miliony dolarów, czyli 16% więcej. Oracle zapłaci 6 dolarów za każdą akcję, co daje w sumie miliard dolarów w gotówce przekazany firmie ATG. Przewiduje się, iż transakcja powinna zostać w pełni sfinalizowana na początku 2011 roku.


Za pare lat zostanie paru wiekszych graczy
(MS, Apple, Google, Oracle, IBM, HP) ktorzy
beda jedynie wylapywac maluchow wchodzacych
na rynek z dobrym produktem.
@jarek: zobaczymy kto przetrwa i z jakim wynikiem drugą falę kryzysu.
Co za roznica kto? Zanim gruby schudnie, szczuply
umrze z glodu. To duzi przetrwaja.
@jarek: tylko niekoniecznie ci jakich wymieniłeś.
Pozytywne jest to, że będzie można szybko stwierdzić, że własny drobny biznes jest „dobry”. Po prostu będzie chciał kupić Cię ktoś większy 🙂
tyle tylko że zanim Cię kupią najpierw Cię wykończą, myślisz że po kiego są „kryzysy” i inne mechanizmy
Przecież w każdym większym kraju są urzędy antymonopolowe. Po przekroczeniu pewnej masy krytycznej mogą zostać zmuszeni do podziału firmy. MS z trudem tego uniknął – wojna przeglądarek i próba zawłaszczenia javy do dziś się czkawką odbija.
Miliard za firmę, która miała przychody 50 mln?
No, no…
50 milionów za trzeci kwartał.
Jeśli te przychody by w całości się przekładały na zysk, to i tak oznacza to zwrot inwestycji dopiero po 5 latach.
A jakie są realne zyski? Połowa przychodów?
Kompleksowe rozwiązania + Zwiększenie wydajności tej firmy pod skrzydłami Oracle. Co jak co ale Oracle jest firmą wybitnie nastawioną na dojenie kasy , więc ten zakup był dobrze przemyślany.
Oracle ma dużo kasy – będzie doić Google za patenty na javie 🙂
Na szczęście Google nigdzie nie używa opatentowanej i własnościowej maszyny wirtualnej Javy. Więc nie łamie żadnych patentów trollacle.
Sama „Java” to ustandaryzowana składnia języka programowania, całkowicie darmowa i wolna od praw własności i patentów. I tylko to używa Google w Androidzie.
W ogóle wychodzi tutaj chyba brak doświadczenia Oracle, które wcześniej owszem, kosiło pieniądze na zamkniętym modelu, ale dopiero wraz z Sun przejęło naprawdę spore portfolio patentów. Larry zobaczył wykaz patentów dot. Javy i na myśl o zyskach z licencji pewnie mało nie popuścił.
Ostatnio Oracle totalnie się skompromitowało pokazując porównanie tej samej klasy z „ich” kodu Javy i kodu Androida – a la SCO. Okazało się, że takie samo podobieństwo dotyczy też implementacji w OpenJDK 😉
O ile pamiętam proces ma się toczyć o rozwiązania technologiczne a nie sporny fragment kodu przez co wynik może być daleki od naszego rozumowania.
@krzabr: tego dotyczył pozew, ale Oracle rozszerzyło go o roszczenia dot. części kodu Androida, wspomnianą klasę podając jako przykład naruszenia praw autorskich.
No to się ładnie ośmieszyli 😀
To już orzeknie sąd 🙂 a tam nie jest to takie oczywiste.
@oO Oczywiście pozew Oracle jest absurdalny (następnym razem będę robił znaczniki ironii dla Ciebie), ale cała sytuacja dowodzi, że potencjalnie java jest równie bezpieczna jak mono.
Myk w tym, że mylisz prawo autorskie (copyright) z patentowym. Google łamie patenty Suna przez sam fakt używania opatentowanych technik w swojej VM jak np. HotSpot / JIT. Java jest wolna od patentów tylko dla tych, którzy zgodzą się na certyfikację swojego rozwiązania przez Suna.
Microsoft z Sunem podobny proces kiedyś przegrał – za wypuszczenie własnej, niezgodnej ze standardem Javy. Teraz Google robi to samo.
Za to wolałbym aby skończyło się ugodą, a nie wycofaniem Javy z użycia przez Googla.
> Teraz Google robi to samo.
„Java platform” to wbrew temu co ktos tam powyzej napisal,
nie tylko skladnia ale i ustandaryzowane biblioteki. Dopoki
nie jestes z tym calym talatajstwem zgodny i nie przejdziesz
„certyfikacji” nie mozesz powiedziec, ze masz „Java platform”.
Google chyba wlasnie tak chce nie dac sie zlapac i dlatego nie
nazywaja tego „Java platform” co najwyzej „Java-like platform”.
Z „etycznego” punktu widzenia… Coz, gdyby takie cos zrobilo
Apple lub MS mielibysmy tu regularne rytualy nienawisci, towarzycho
wzajemnej adoracji i tak warczy na C#, ze rip-off Javy.
No ale to Google, choc wiec Android jest duzo wieksza kalka
Javy niz C# i tak jest bezrefleksyjne cmokanie i bicie poklonow.
OpenJDK zresztą też, kalka jak nie wiem! Oczywiste przecież. Ksero goni ksero.
Otrzeźwiej.
A chyba każdy może zrobić podobny składniowo język – w przeciwnym wypadku twórca C/C++ mógłby spokojnie pozwać twórców połowy dzisiejszych języków. Jak nie więcej.