Wydana została nowa wersja SystemRescueCd, minidystrybucji LiveCD, bazującej na Gentoo Linux, a wykorzystywana między innymi do do odzyskiwania utraconych danych i naprawy uszkodzonych systemów. Nowe wydanie przynosi głównie aktualizacje, ale także kilka nowości.
Główne zmiany w SystemRescueCd 1.4:
- aktualizacja kernela do wersji 2.6.32.9 (alternatywny w wersji 2.6.27.45);
- Mozilla Firefox w wersji 3.6;
- dodany system plików zfs-fuse 0.6.0;
- zaktualizowany fsarchiver (usuwa możliwość uszkodzenia archiwum przy zapisywaniu go na smbfs/cifs);
- zaktualizowany sys-apps/parted (dodaje obsługę urządzeń o sektorze większym niż 512 bajtów);
- nowe opcje rozruchu systemu.


To mój ulubiony Rescue CD/USB (bo z pendrive też można go odpalać), zaraz obok PLD Rescue 😉
Do grmla się nie umywa. 😉
Jak dla kogo, z tym nie umywaniem się. Nie zauważyłem np., żeby grml miał opcję ładowania się w całości do RAM-u.
A jednak ma. Podczas uruchamiania systemu (opcja <code>grml2ram</code>, jeśli dobrze pamiętam) lub w już uruchomionym systemie (polecenie <code>grml2ram</code>).
OK, zatem może się przydać 😉
każdą dystrybucję odpalisz z pena.
wlasnie … pora aby wyszlo nowe PLD RescueCD 2.98/2.99, ktore
aktualnie ma status beta 😉
Najlepsze jest ze dziala zawsze i laduje minimum modulow 🙂
Na starym 6 letnim laptopie, mającym 0.5GB RAM, nie odpaliło, więc tak zawsze, to nie działa… A SystemRescueCD odpaliło.
zaktualizowany fsarchiver (poprawia możliwość uszkodzenia archiwum przy zapisywaniu go na smbfs/cifs);
Hurra, można uszkodzić archiwum na więcej sposobów! 🙂
Teraz lepiej? 😛
Niestety, to był bug, nie feature. 😉
http://www.oraclealchemist.com/wp-content/uploads…
Tyle że z bootowaniem z pendriva jest ruletka: nie każdy pendrive bootuje z każdą płytą (o ile są bootujące z każdą)… Ale taki już "urok" PC-etów.
I niestety dla 99% zwykłych użytkowników jest to system nieprzydatny. Powiedzmy, że chcą z laptopa z padniętą totalnie Windą przegrać pliki na pendrive. 98% ZU polegnie na montowaniu partycji, bo SystemRescueCD nie ma opcji w menu montowania partycji (jak np. wyśmiewana przez "guru" Mandriva na 1 dysku instalacyjnym, używanym jako ratunkowy). Powiedzmy, że ten 1% słyszał coś o montowaniu partycji i pogrzebał w sieci i FAQ, potrafił nawet utworzyć katalog /mnt/windows/pendrive i tak jak poradzili mu "guru", zamontował pendrive np.
mount -t vfat /dev/sdb2 /mnt/windows/pendrive
i rozpoczął kopiowanie. Wkrótce dostanie niezrozumiały, bełkotliwy komunikat o błędzie. 98% z tego 1% w tym momencie sobie odpuści. Reszta, jak ma wysokie IQ i zdolności detektywistyczne, zauważy, że błędy pojawiają się tylko na plikach z polskimi znakami, co naprowadzi ich na pewien trop (którego nie dają komunikaty o błędach…). Zacznie szukać po forach i zadawać pytania "guru" o polskie znaki. Bezskutecznie: wystarczy przejść się na pierwsze lepsze spotkania lokalnego LUG, by zaważyć, że "guru"… nie mają w swoich systemach poprawnie skonfigurowanej obsługi polskich znaków (teraz jest już lepiej, odkąd pod Linuksem i w NTFS jest utf8, ale w przypadku iso 8859-2 i FAT dalej jest dramat), bo np. Gentoo, w przeciwieństwie do wyśmiewanej przez "guru" np. Mandrivy (najlepiej spolszczona!), samo polskich ustawień nie skonfiguruje, a "guru" – nie chcę zgadywać – albo uważają jęz. polski za zbędny, albo nie potrafią poprawnie zamontować partycji, albo z politowaniem wyjaśniają, że ten, kto używa polskich znaków w nazwach plików, sam się dopraszał o problemy… W każdym razie na lepszą poradę, niż niedziałająca poprawnie wyżej, raczej nie mają co liczyć… Tylko najbardziej zatwardziali ZU, z zadatkami na hardcorowych nienawistników Windows, przedrą się przez podręczniki, by samodzielnie (polskich nie ma, a cudzoziemcy nie podają przykładu, jak montować polskie partycje) wpaść na np. coś takiego:
mount -t vfat -o codepage=852,isocharset=utf8 /dev/sdb1 /mnt/windows/pendrive
Ale takich będzie z promil z początkowej liczby… A jakby jeszcze chcieli podmontować udział Samby, oczywiście z obsługą polskich znaków, a na dodatek z możliwością przesyłania plików > 2GB, to już…
W każdym razie wszyscy normalni ZU po tych przygodach Linuksa zaczną omijać z daleka i następnym razem użyją np. BartPE, gdzie Windows nie robi łaski z montowaniem partycji, obsługą polskich znaków i wymianą plików przez sieć. A "guru" potem kiwają ze zdziwieniem głowami, że Linux z niezrozumiałych powodów nie przyjmuje się na desktopach!
Musiało minąć wiele lat, by wbrew protestom "guru", Debiany i podobne dystrybucje, wzorem Mandrake (tak się dawniej nazywała Mandriva) raczyły wprowadzić konfigurację instalacyjną przy pomocy menu wyboru. Równie długo trzeba było czekać, by po supermount Mandrake i inne dystrybucje zrozumiały, że zdrowy na umyśle użytkownik desktopa nie będzie się bawił z montowaniem napędów optycznych i pendrive trudnymi tasiemcami klepanymi z konsoli. Ciekawe ile lat będzie trzeba czekać, by twórcy ratunkowych distro zauważyli potrzebę wyświetlenia użytkownikowi dostępnych w systemie partycji i zaoferowali możliwość ich zamontowania, z obsługą znaków narodowych włącznie? Konfigurację sieci (łatwiejsze, niż montowanie partycji!) już oferują przy pomocy menu…
Tia, słodki rant. Ale głupi. Pomijam sensowność płaczu na 6 sporych akapitów ale fakt, że ktoś chce ,,z laptopa z padniętą totalnie Windą przegrać pliki na pendrive'' za pomocą RescueCD z Linuksem a nie potrafią zapytać Google o ,,linux polskie znaki fat''…
Łoż kurde sobie problem znalazłeś. O iocharset piszą od lat. Z resztą po polsku, w podręczniku (których podobnież nie ma) do Żętu (w którym podobno się nie da). Podręcznik ten znajdziesz na pierwszej stronie powyższego zapytania Google.
Kłamiesz trollu!
„I niestety dla 99% zwykłych użytkowników jest to system nieprzydatny.”
System Rescue CD NIE JEST PRZEZNACZONY dla tzw. zwykłych użytkowników.
Jeśli chodzi o monotowanie partycji ntfs, to odnośny przykład jest podany na ekranie startowym, jaki wita użytkownika po załadowaniu systemu.
W przypadku (ciągle jeszcze niestety spotykanych) partycji FAT32
prawidłowa komenda służąca do montowania to
mount -t vfat -o utf8 /dev/sdb1 /mnt/windows/pendrive
Jeżeli chcesz mieć dystrybucję „out-of-the-box” Live-CD z automatycznym montowaniem partycji, to polecam płytkę z Linux Mint.
"dodany system plików zfs-fuse 0.6.0;"
Ciekawe po co ? Zamierzają konkurować z Milaxem i Frenzy jako ZFSrecovery tool ? Jakoś nie bardzo to widzę
Teraz lepiej? 😛
Niestety, to był bug, nie feature. 😉
http://www.oraclealchemist.com/wp-content/uploads…
Znam. Używam i polecam.
Dystrybucja dobra zwłaszcza dla tych, którzy lubią "życie na krawędzi", gdyż wersja beta System Rescue CD jest dość często aktualizowana.
Interesujące jest także, iż jest polecana przez taki np. FSArchiver.
Świetnie sprawdza się, jako minimalny system do archiwizowania i odtwarzania np. nawet z drugiem partycji tego samego dysku instalacji systemu operacyjnego.
> wersja beta System Rescue CD jest dość często aktualizowana
tu warto wspomnieć, że grml ma wydanie codzienne 😉
Dzięki. Na pewno obadam. 🙂